Witamy w kolejnej części cyklu ?Zrozumieć ekonomię?. Dziś poznamy kilka tajemnic zadłużenia Polski: czemu jesteśmy zadłużeni? Czy poziom naszego zadłużenia jest wysoki? Czy istnieje możliwość wyjścia z tej sytuacji? Odpowiedź poznacie w tym tekście.

Na początek odrobina liczb. W tym momencie według portalu dlugpubliczny.org.pl nasz dług publiczny wynosi około 813 035 000 000 złotych. W przybliżeniu jest to zatem 813 mld złotych. Oto kilka ważnych wskaźników, które mają kluczowe znaczenie dla naszej sytuacji :

Oraz historia zadłużenia Polski w stosunku do PKB:

Oraz kilka innych istotnych wykresów:

Zacznijmy jednak od początku. W TYM miejscu mieliśmy okazję zapoznać się z podstawowymi informacjami na temat długu publicznego. Znamy zatem powody jego istnienia oraz fakt, że praktycznie wszystkie państwa na świecie są zadłużone. Teraz zwrócimy uwagę na Polskę. Przede wszystkim mówi się, że to właśnie kwestia długu publicznego jest podstawowym problemem naszej gospodarki. Przyglądając się jednak wykresowi, który porównuje wybrane kraje Unii Europejskiej pod tym kątem, zauważamy, że Polska nie jest tu szczególnie widoczna ? a na pewno ma (przynajmniej w teorii) mniejszy problem niż inne kraje Europy Zachodniej. Czy jednak tak jest w istocie? Nie do końca. Polska, w odróżnieniu od innych krajów (pomijając naprawdę nieliczne wyjątki), ma konstytucyjnie narzucony próg długu publicznego, którego przekroczyć po prostu nie może. Kluczowy jest tu art. 216 ust. 5: ?Nie wolno zaciągać pożyczek (?), w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto?. Jak łatwo obliczyć 3/5  oznacza 60% PKB. Czemu jednak tak głośno o braku możliwości przekroczenia granicy 55% PKB? Mówi o tym ustawa o finansach publicznych. Zawarte zostały w niej specjalne progi, w których to budżet państwa musi zostać zaplanowany. W praktyce, jeśli zadłużenie przekroczy 55%, to rząd musi wtedy w najbliższej ustawie budżetowej zaplanować zmniejszenie się relacji zadłużenia krajowego do PKB. To znaczy wzrost zadłużenia musi być niższy niż wzrost PKB. Próg 60% oznacza konieczność uchwalenia budżetu bez deficytu finansów publicznych. Lepiej gdybyśmy nigdy tej procedury nie musieli wykonywać (via przykład Grecji i ich problemów z ograniczaniem budżetu). Warto w tym miejscu wspomnieć, że konstytucyjny próg zadłużenia publicznego jest jednym z pierwszych takich mechanizmów na świecie. Dziś w praktyce na podobnej zasadzie działać ma tzw. pakt fiskalny, czy też zmiany w prawie na Węgrzech.

Jakie są konsekwencje posiadania długu publicznego, oprócz wyżej wspomnianego ograniczenia konstytucyjnego?

Pierwszym z nich są? same wydatki związane z ?obsługą długu publicznego?. Można rzec, że są to odsetki jakie znamy z codziennego życia. Do tego wlicza się także zobowiązania związane z wykupowaniem obligacji skarbowych. Czyli to wszystko, co państwo musi wydać, a co związane jest z długiem i deficytem. Ile kosztuje nas corocznie obsługa długu publicznego? Około 40 miliardów złotych. Oznacza to, że bez tej kwoty nasz dług publiczny, bez żadnych reform, pozostałby na mniej więcej tym samym poziomie co rok wcześniej.

Z kwestią finansową związany jest także inny problem. Chodzi mianowicie o tak zwaną ?spiralę zadłużenia?. Jest to sytuacja, w której dane państwo jest tak bardzo zadłużone, że z powodu wysokości odsetek i innych zobowiązań zadłuża się jeszcze bardziej. Teoretycznie z takiej sytuacji nie ma wyjścia, w praktyce można dojść do porozumienia z podmiotami, u których państwo jest zadłużone i np. umorzyć część długu. Taka sytuacja miała miejsce w Polsce podczas transformacji systemowej (tzw. ?Klub Paryski? i ?Klub Londyński)?, podobna w 2011 roku w Grecji. Dlaczego instytucje finansowe, banki i państwa zgadzają się na straty płynące z umarzania długu? Choćby dlatego, by uratować przynajmniej część swoich funduszy ? państwo pozostawione bez pomocy może ogłosić bankructwo, co jednocześnie wiąże się z olbrzymimi stratami dla podmiotów, które zainwestowały swoje pieniądze.

Sam wymiar finansowy nie jest jedyną konsekwencją posiadania długu publicznego. Dodajmy ? wysokiego zadłużenia. Czy słyszeliście o tzw. ?ratingach?? Z pewnością tak ? ostatnio co chwilę słychać o obniżeniu, bądź też o zapowiedzeniu obniżenia ?ratingu? przez jedną z agencji. Rating (w odniesieniu do państw) jest dużą pomocą dla inwestorów czy opłaca się inwestować w daną firmą bądź też kraj. Podmioty o wysokim ratingu są jednocześnie, w opinii inwestorów, bezpiecznym źródłem lokowania kapitału. Tłumacząc ? jeśli wykupimy obligacje państwa o ratingu AAA, możemy być spokojni, że to państwo będzie w stanie je odkupić. Z drugiej strony ? im niższa ocena, tym większe zagrożenie stratą pieniędzy. Przykład: Grecja ma w tej chwili ocenę (wg agencji Fitch) B-, choć jeszcze dwa miesiące temu było to C (czyli najniższy możliwy). Jak wygląda sprawa Polski? Według agencji Standard & Poors oraz Fitch mamy rating A- (przy czym najlepszy jest AAA). Nie jest to najlepszy wynik, ale i tak jesteśmy w światowej czołówce, tym bardziej, że nie ma zagrożenia jego zmiany (poziom „stable”). Co się jednak dzieje, kiedy agencja obniża rating? W uproszczeniu: inwestorzy przestają chcieć skupować obligacje, przez co państwo musi sprzedawać obligacje po wyższym oprocentowaniu. Jak widać, każdemu krajowi zależy na posiadaniu jak najlepszego ratingu ? i dlatego też tak duże zainteresowanie towarzyszy jego ewentualnej zmianie.

Kolejną konsekwencją posiadania długu publicznego oraz wysokiego deficytu budżetowego Polski jest opóźnienie pełnego przystąpienia do Unii Gospodarczo ? Walutowej, czyli przyjęcia euro. W tym momencie nie spełniamy tzw. kryteriów konwergencji, czyli wymagań stawianych każdemu państwu, które chce przyjąć wspólną walutę. Pytanie tylko, czy ten aspekt jest w rzeczywistości negatywny… Jednak na temat przyszłości strefy euro dowiemy się więcej w następnych odcinkach.

Wracając do tematu ? dług publiczny w Polsce jest wysoki, ale nie jesteśmy w sytuacji dramatycznej ? jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne. Znacznie gorzej jest na płaszczyźnie prawnej (nieprzekraczalne konstytucyjne progi zadłużenia) czy też politycznej (brak porozumienia partii parlamentarnych w sprawie redukcji deficytu). Pomimo wszystko, wracając do wykresów na początku artykułu, Polska wyróżnia się pozytywnie na tle Europy.

Czy jest zatem wyjście dla Polski? Oczywiście. Niezbędne stają się reformy budżetowe, które pozwolą na znalezienie brakujących pieniędzy, co w ostatecznym rozrachunku doprowadzi do zmniejszenia się stosunku zadłużenia do PKB. Musimy jednak wiedzieć, że także i gospodarka Polski zależy od sytuacji na międzynarodowych rynkach finansowych. Dlatego też wszystkie plany Ministerstwa Finansów mogą ulec zmianie – tak jak zmianie ulegały wszystkie założenia po światowym kryzysie ekonomicznym z roku 2008.

Zapraszamy do komentowania i zostawiania swoich opinii. Czekamy także na propozycje kolejnych tekstów. W najbliższym odcinku z kolei postaramy się odpowiedzieć na pytanie: czemu doszło do kryzysu z lat 2007-09 i jakie ma on konsekwencje dla sytuacji w strefie euro.

***

Niebawem aktualizacja powyższego artykułu! Pod koniec kwietnia GUS opublikował bowiem oficjalne dane związane z zadłużeniem Polski w 2011 roku. Czy nasz kraj wreszcie zaczął walkę z długiem? Czy jesteśmy na dobrej drodze do pozbycia się „zbędnego balastu”? Odpowiedź na te pytania znajdziecie już wkrótce!

Źródła danych: opracowania własne, Eurostat, GUS.

Źródła zdjęć: flickr.com, na licencji CC-BY-2.0