Pamiętacie te dni, kiedy po szkole biegliście do domu, żeby zdążyć na Pokémony lub inną ulubioną kreskówkę? Kiedy wieczorem z całą rodziną siadaliście przez telewizorem, żeby obejrzeć film familijny? Pamiętacie, kiedy Kevin sam w domu był czymś nowym i intrygującym? Oczywiście, że pamiętacie.

Krok do tyłu

Nie, nie będzie to jeszcze jeden artykuł o nostalgii dzieci lat 90. Będzie to trzeźwe spojrzenie na rolę telewizji w życiu młodego człowieka ? rolę, która w moim życiu z roku na rok stawała się coraz mniejsza. Pamiętam mój radosny uśmiech, kiedy jakieś dwa lata temu przekroczyłam próg mojego nowego studenckiego mieszkania, a na podłodze salonu zobaczyłam stary, nieduży telewizor. Kilka kanałów, które miał, wystarczyło, aby był włączony jakieś dwanaście godzin na dobę, a melodia z czołówki Trudnych Spraw towarzyszyła mi podczas odgrzewania obiadu. Jednak kilka dni później zainstalowano nam Internet, a telewizor z powodów technicznych trzeba było odłączyć. Nie powiem, że odczułam jego brak boleśnie, czasem łapię się jednak na myśleniu, co by było, gdyby? Być może to u mnie, a nie u kolegi, oglądalibyśmy najważniejsze mecze Ligi Mistrzów. Być może uczyłabym się, mając włączony w tle jakiś kanał informacyjny, jednym uchem wychwytując najważniejsze newsy dnia. Być może (i boję się nawet o tym pomyśleć) byłabym na bieżąco z kolejnymi edycjami X Factora i The Voice of Poland. Jeśli żałujecie, że telewizja nie jest obecna w waszym studenckim mieszkaniu, zastanówcie się, czy naprawdę jest czego żałować.

Telewizja odrodzona

W Stanach Zjednoczonych trwa obecnie nowa ?złota era telewizji?. Ostatnie lata to czas świetnych seriali, które często oceniane są przez krytyków i widzów lepiej niż wysokobudżetowe filmy. Breaking Bad, House of Cards, Gra o Tron ? historii tego rodzaju trudno szukać w kinach. Serial w telewizji kablowej daje twórcy swobodę, pozwala mu na podjęcie wielu odważnych kroków. Kilkusezonowe produkcje nie tylko przyciągają wielu aktorów znanych z dużego ekranu, jak Kevin Spacey (House of Cards) czy Jessica Lange (American Horror Story), lecz także odkrywają nowe talenty, jak na przykład Aaron Paul, fenomenalny jako Jesse w Breaking Bad. Szansę na rozwinięcie skrzydeł daje im właśnie formuła serialu opartego na świetnym scenariuszu. Mówimy jednak o telewizji amerykańskiej, a co z telewizją polską? Czy w naszej ojczyźnie jakość programów na małym ekranie także systematycznie wzrasta? Niestety, jest wręcz odwrotnie. Pogłębiająca się tabloidyzacja mediów sprawiła, że pasmo poranne, tzw. telewizja śniadaniowa, zalewana jest potokiem plotek o celebrytach średniego i niższego rzędu oraz praktycznymi poradami, jak wywabić plamy z obrusa czy przygotować sałatkę z kurczaka. ?Eksperci? z różnych dziedzin występy w Pytaniu na śniadanie czy Dzień Dobry TVN traktują jak znakomitą okazję do wypromowania swojej osoby. Nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie twoje pięć minut! W ciągu dnia i wieczorem w telewizji nie jest lepiej.

Dla emerytów i gospodyń

W ciągu dnia telewizję oglądają głównie osoby starsze lub niepracujące zawodowo. Niestety, nie traktuje się ich jak wymagających widzów. Na co trafi zabłąkany student, który, zamiast ściągać z Internetu najnowszy odcinek ukochanego serialu, włączy telewizor późnym rankiem lub wczesnym popołudniem? Powtórki wczorajszych seriali (?Ciekawe, co wydarzyło się wczoraj na Wspólnej??), powtórki seriali sprzed lat (?Zawsze lubiłam 13 posterunek!?), Telezakupy Mango (?Ludzie tego używają?!?) czy wreszcie hit ostatnich lat: seriale paradokumentalne. Na pewno każdy z nas widział przynajmniej kilka odcinków Trudnych Spraw, Dlaczego Ja? czy Ukrytej Prawdy. Oczywiście, od czasu do czasu możemy się z nich pośmiać, pamiętajmy jednak, że niektórzy widzowie traktują te programy poważnie i że to właśnie one wyznaczają jakość dzisiejszej polskiej telewizji. Ich niesłabnąca popularność i niekończące się pomysły twórców mówią same za siebie.

Wieczorem zaczyna się zabawa

Godzina 20:00 to najrozsądniejsza pora, aby włączyć telewizor. To właśnie wtedy wszystkie kanały najbardziej się starają, abyśmy zostali akurat z nimi. W paśmie najwyższej oglądalności, tuż po programach informacyjnych, możemy znaleźć popularne seriale, dobre filmy (niestety w większości z lektorem) czy teleturnieje. Jeśli chodzi o współczesne polskie seriale, to nawet najdokładniejsza praca magisterska nie zawrze w sobie wszystkiego, co można o nich powiedzieć. Poczynając od tych, które są po prostu złe, ale do oglądania których wielu się po prostu przyzwyczaiło, bo są z nami od zawsze (Klan, M jak Miłość, Świat według Kiepskich), poprzez te, za którymi mało kto nadąża (Pierwsza Miłość, Na Wspólnej), sezonowe hity TVN-u czy depczącego mu po piętach Polsatu (Prawo Agaty, Przyjaciółki), kończąc na tych, za którymi tęsknimy (Rodzina Zastępcza, Miodowe Lata, Magda M.). Jeśli jednak późnym wieczorem zmienimy kanał na MTV, serdecznie powita nas zupełnie nowy gatunek ?serialu? ? Warsaw Shore. Program, który wrażliwszych może wręcz wystraszyć. Dla nieco odważniejszych mam zadanie ? spróbujcie obejrzeć jeden odcinek tego arcydzieła, nie unosząc ze zdziwieniem brwi lub nie uderzając się dłonią w czoło. Spróbujcie, a być może ktoś kiedyś wystawi wam pomnik.

Pora największej oglądalności to też czas niesamowicie popularnych programów, w których młodzi zdolni próbują wyśpiewać lub wytańczyć sobie pieniądze i karierę, oraz takich, w których celebryci udowadniają, że nie tylko potrafią pozować na ściankach, lecz także mają talenty wokalne lub taneczne. Co ciekawe, jako widzowie możemy przez chwilę poczuć się wszechpotężni ? to nasze SMS-y lub ich brak decydują o tym, kto w programie zostanie, a kto wróci do domu z niczym (lub, w przypadku utalentowanych celebrytów, z kilkunastoma dodatkowymi tysiącami na koncie).

Teraz możesz bezpiecznie wyłączyć? telewizor

Nie załamujmy się. Wciąż istnieją kanały tematyczne ukierunkowane wyłącznie na sport, kulinaria, naukę, muzykę, filmy, informacje czy modę, które można oglądać bez wstydu i zażenowania. Kanały te znają swojego odbiorcę, wiedzą, czego oczekuje, nie próbują więc desperacko przyciągnąć przed odbiorniki wszystkich możliwych widzów. Smutna jest jednak konkluzja, że na najpopularniejszych kanałach nie ma obecnie zbyt wielu programów, które mogłyby zainteresować studenta. A przecież spragnieni jesteśmy nie tylko wiedzy. Potrzebujemy także rozrywki. Powinna to jednak być rozrywka na określonym poziomie intelektualnym, a nie chaotyczna papka, którą próbuje nam serwować telewizja. W epoce Internetu przyszłość tego medium rysuje się w szarych barwach. Telewizja po prostu przestała nadążać.