Zaczął się sezon zimowy i dla wielu jest to czas aktywnego wypoczynku w górach czy też na lodowisku. Niektórzy jednak uprawiają sporty zimowe nie tylko w sezonie, lecz przez cały rok przygotowują się do tego, żeby zajmować jak najlepsze miejsca w zawodach. Taką osobą jest urodzona w 1989 r. zawodniczka WTŁ Stegny Katarzyna Woźniak  ? polska łyżwiarka szybka, która wraz z Katarzyną Bachledą?Curuś i Luizą Złotkowską zdobyła brązowy medal w biegu drużynowym kobiet na dystansie 2,4 km podczas zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver w 2010 r., a w 2012 r. wywalczyła w drużynie brązowy medal na Mistrzostwach Świata w Łyżwiarstwie Szybkim na Dystansach. 

Kasia zgodziła się odpowiedzieć na kilka naszych pytań.

Patryk Retmański: Kasiu, bardzo mi miło, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać. Powiedz mi, jak zaczęła się twoja przygoda ze sportem?

Kasia Woźniak: Cześć, nie ma problemu (śmiech). Do jazdy na łyżwach namówił mnie tata, to on zapisał mnie na pierwsze treningi. Ścigałam się na krótkich łyżwach i pewnego dnia, jak pojechaliśmy na Stegny, aby naostrzyć łyżwy na zawody, trafiliśmy przypadkowo na trening łyżwiarzy szybkich. Tak się zaczęła wspólna przygoda moja i starszej siostry Marty z łyżwiarstwem szybkim. Młodsza siostra, Kinga, dołączyła do nas po około dwóch latach.

P.R.: Jak udało ci się pogodzić uprawianie sportu z edukacją i życiem prywatnym? Miałaś moment, w którym chciałaś zrezygnować?

K.W.: Problemy z pogodzeniem uprawiania sportu z edukacją zaczęły się niestety już na początku. Nauczyciele nie tolerowali częstych wyjazdów. Nie uczęszczałam do sportowych szkół, a oni niestety nie potrafili tego zrozumieć. Jednak każdą klasę udało mi się przejść i aktualnie studiuję wychowanie fizyczne. Mimo wszystko, nigdy nie chciałam zrezygnować.

P.R.: Jak bardzo istotna jest dla ciebie edukacja? Czy może skupiłaś się wyłącznie na sukcesie sportowym?

K.W.: Edukacja jest dla mnie bardzo ważna. Na dzień dzisiejszy sport jest dla mnie ważniejszy, ale o studiach nie zapominam. Kiedy mam koniec sezonu, staram się nadrobić tyle materiału, ile jestem w stanie. Niestety, studiowanie potrwa u mnie dłużej niż pięć lat, ale nigdzie mi się nie spieszy. Wiem, że na pewno chcę skończyć studia.

P.R.: Ile pracy poświęcasz na trening? Jak często trenujesz? Jak mniej więcej wygląda twój dzień?

K.W.: W trening wkładam całą siebie. Trenuję dwa razy dziennie po około dwie godziny. Cały dzień poświęcam dla sportu. Staram się dobrze wysypiać, odżywiać, dużo odpoczywać i jak najmniej podróżować. Są tygodnie, kiedy odpuszczam sobie i jem to, na co mam ochotę i spotykam się ze znajomymi (śmiech). Okres odpoczynku to kwiecień – maj. Wtedy zajmuję się studiami i mam czas dla rodziny, przyjaciół i na wakacje.

P.R.: Jakie to uczucie, wystąpić na Igrzyskach Olimpijskich, reprezentować Polskę i w dodatku zdobyć brązowy medal, pierwszy od wielu lat?

K.W.: Występ na Igrzyskach Olimpijskich jest tym, o czym marzy każdy sportowiec. Po to się trenuje i wylewa tyle potu, po to są te wszystkie wyrzeczenia. Gdy dostaniesz szansę startu jako reprezentant kraju, to o wszystkim zapominasz, czujesz tylko radość. A medal jest nagrodą za całe życie, za to jak poświęciło się dla sportu.

P.R.: Czy kontuzja podczas igrzysk zdemotywowała cię, czy może wręcz przeciwnie? Jak się wtedy czułaś?

K.W.: Dla żadnego sportowca kontuzja nie jest łatwa. Stało się to na początku igrzysk i nie wiedziałam, na ile poważny jest ten uraz, a za osiem dni miałam swój pierwszy start. Na szczęście podczas startów adrenalina może osiągnąć taki wysoki poziom, że zapominasz o całym bólu. Gorzej jest parę minut po wyścigu, ale wtedy już może boleć (śmiech).

P.R.: Co sadzisz o polskim łyżwiarstwie szybkim? Na jakim jest poziomie? Czy macie odpowiedni sprzęt i możliwości treningu, czy też jest kiepsko w porównaniu z innymi krajami?

K.W.: Jeżeli chodzi o poziom polskich łyżwiarzy, to mamy kilka naprawdę cennych talentów, które stać na bardzo dużo! Niestety brakuje pieniędzy. Nie mamy żadnego krytego toru, przez co musimy ciągle wyjeżdżać na zgrupowania. Była szansa na to, aby po medalu ruszyła budowa zakrycia toru, ale skończyło się na obietnicach. Jest to problem także dla przyszłego rozwoju polskiego łyżwiarstwa szybkiego. Oprócz nas, tych, którzy reprezentują kraj na dosyć wysokim poziomie, nie ma nikogo, jest przepaść. Dzieciakom jeżdżenie na lodzie przy temperaturze -10 stopni, często podczas deszczu i wiatru, nie sprawia przyjemności. A jest kilkoro bardzo zdolnych dzieci. Trzeba tylko dać im szansę, ale do tego potrzeba pieniędzy, których ciągle brak.

P.R.: Jakie masz plany na przyszłość? Czy możemy liczyć na kolejny medal na igrzyskach?  Przygotowania idą pełną parą?

K.W.: Trenuję z kadrą kobiet. Naszym trenerem jest Witold Mazur. Aktualnie jesteśmy na zgrupowaniu w Heerenveen w Holandii, gdzie w najbliższy weekend odbędą się Mistrzostwa Europy. Do igrzysk zostało niecałe 400 dni, więc jest coraz mniej czasu. Trzeba się wziąć ostro do roboty, bo na jednym medalu nie chciałabym zaprzestać. Mam dopiero 23 lata, więc przede mną jeszcze sporo imprez sportowych. Kocham łyżwiarstwo szybkie, dlatego też staram się poświęcać na ile tylko mogę, żeby osiągnąć jak najwięcej.

P.R.: Czym byś się zajmowała, gdybyś nie była panczenistką?

K.W.: Gdybym nie zajmowała się łyżwiarstwem, zapewne znalazłabym sobie inny sport, ponieważ nie lubię siedzieć w miejscu.

P.R.: Dziękuję ci bardzo za rozmowę. Życzę jak najwięcej sukcesów oraz spełnienia wszystkich sportowych marzeń. A nam wszystkim życzę tego, żebyśmy mogli cieszyć się z twojego kolejnego medalu na Igrzyskach Olimpijskich.

fot. djtomdog, za: flickr.com, na licencji: CC-BY-SA-2.0