Z Mateuszem Witczyńskim, rzecznikiem prasowym budowy drugiej linii metra rozmawiamy o tym ogromnym przedsięwzięciu.

Elwira Wilczek: Chciałabym zapytać pana jak to jest być rzecznikiem największej budowy w Warszawie?

Mateusz Witczyński: Jak to jest być rzecznikiem? Tutaj nawet nie chodzi o samo bycie rzecznikiem, z tym się wiąże znacznie więcej. Przede wszystkim najważniejszą rzeczą w byciu rzecznikiem jest to, że pracuje się non stop. Metro ma bardzo specyficzny charakter dla samych mieszkańców. Większość bardzo pozytywnie jest nastawiona do jego rozbudowy. Ten projekt sprawia olbrzymią radość tym, że bierze się w nim udział. To jest bardzo wielka i miła rzecz dla człowieka, że metro jest budowane tylko w Polsce. Projekt cieszy się także ogromną fascynacją społeczną. Można powiedzieć, że ludzie fascynują się tym i każdy nowy kawałek metra jest wielkim sukcesem dla mieszkańców. Projekt jest jednak bardzo sztywny i wiąże się z tym dla rzecznika ogrom pracy. To jest olbrzymia ilość wiedzy, którą trzeba przyswoić. Z doświadczenia wiem, że jest to niemożliwe. Sama informacja techniczna, czyli projekt budowlany ma około 600 segregatorów. W sumie wychodzi około 12 tysięcy stron dokumentów, które teoretycznie powinienem znać.

E.W.: Tylko teoretycznie?

M.W.: Teoretycznie, bo fizycznie jest to niemożliwe. Niektóre rzeczy są opisane bardzo szczegółowo, a to przecież sama podstawa tego, czym metro będzie. Druga sprawa to rozwiązania, które obecnie się dzieją. Plac budowy ma 7 kilometrów długości, 400 metrów szerokości i na każdym odcinku coś się dzieje. Oprócz znajomości teoretycznej, trzeba praktycznie wiedzieć co się dzieje. I tu jest bardzo ważne zadanie, a mianowicie to, że trzeba zbudować sobie pewien sposób pozyskiwania informacji, właśnie po to, by można było wiedzieć do kogo zwrócić się z jakimś problemem, czy też do kogo udać się po otrzymanie jakiejś informacji. Wydaje mi się, że żadna osoba nie byłaby w stanie być w każdym z tych miejsc na bieżąco. Wiąże się z tym olbrzymia praca. To nie jest tylko budowa, czy urządzenia techniczne. Każdy niemal ruch na budowie, sposób organizacji, czy realizacji prac wpływa na otoczenie. W tej chwili mamy wiele mediów, w których można odnajdować nastroje społeczne. To też należy do obowiązków rzecznika, żeby wiedzieć co tam się dzieje. Są takie miejsca, gdzie stajemy przy ścianie przed wyborem, żeby albo coś zrobić i utrudnić życie mieszkańcom, czy? I tutaj niestety chyba nawet najlepsi nie są w stanie podjąć decyzji, która byłaby lepsza niż takie rozwiązanie I ostatni aspekt – to jest praca 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ja od kiedy pracuję dla metra, nie pamiętam, żeby były przynajmniej takie dwa dni, kiedy bym nie pracował. Nawet w kolei transsyberyjskiej, gdy na stacjach był zasięg, wykonywałem obowiązki, mimo że byłem na urlopie.

E.W.: W takim razie można powiedzieć, że przez tę pracę brakuje panu czasu wolnego?

M.W.: Nie brakuje mi czasu wolnego, dlatego, że ja z doświadczenia wiem, że im człowiek ma więcej rzeczy do zrobienia, tym potrafi sobie lepiej zorganizować ten czas. Szczerze mówiąc ciężko mi nawet powiedzieć, że nie mam czasu wolnego, bo człowiek w pewnym momencie po prostu przywyka do tego, że cały czas może się coś zdarzyć i telefon może w każdej chwili zadzwonić. Jest w stanie się do tego przyzwyczaić. To też nie było dla mnie wielką zmianą, kiedy zacząłem pracować jako rzecznik, dlatego, że przez kilka lat byłem dziennikarzem w dziennikach o różnych tytułach i to była podobna praca.

E.W.: Chciałabym jeszcze na chwilę wrócić do początków pana wypowiedzi, ponieważ stwierdził pan, że warszawiacy bardzo przychylnie nastawieni są do budowy II linii metra. Nie jest trochę tak, że część z nich,a może nawet większość po prostu nie lubi tej budowy? Wielu twierdzi, że powoduje ona same utrudnienia, czyli hałas, zamykanie ulic, zmiany organizacji ruchu, ciągłe opóźnienia i przede wszystkim słabą komunikację z mieszkańcami?

M.W.: Prawda jest taka, że nie można patrzeć na to w ten sposób. Gdzieś, już teraz nie pamiętam gdzie, należałoby sprawdzić wyniki badania opinii publicznej realizowane co roku przez Barometr Warszawski. Tam jedno z pytań dotyczy właśnie budowy metra. I jest olbrzymia ilość ludzi, którzy są za tą budową, to jest ponad 80%. Oczywiście czytając przekazy medialne, czy to co się dzieje na forach internetowych, można odnieść takie wrażenie, ale to jest naturalna kolej rzeczy. Jeśli się komuś coś podoba, to nie potrzebuje uzewnętrzniać tych upodobań ze względu na to, że to jest naturalna rzecz dla niego. Jeżeli już dochodzi do takich interakcji, wyrażania opinii, to najczęściej wyrażamy opinie negatywne. Jeśli się o tym poczyta, to faktycznie można odnieść wrażenie, że większość mieszkańców jest przeciwna, ale nie oddaje to rzeczywistego stanu, który wyraża się w badaniach, wykonywanych na reprezentatywnej próbie.

E.W.: Czyli media są winne, bo wszystko ?rozdmuchują??

M.W.: To jest zadaniem mediów. Gdyby pisały one tylko o rzeczach pozytywnych, to podejrzewam, że nikt by tego nie czytał. Wręcz przeciwnie, mają one zadanie patrzenia na wszystko krytycznie. Poddając takiej analizie krytycznej dane zdarzenie, można znaleźć w nim więcej aspektów, na które ktoś nie zwracał uwagi. W tej chwili informacja wydarzeniowa żyje około trzech minut, także tutaj czas się strasznie skraca. Mamy zaraz następne wydarzenia, więc ten cykl jaki ma dziennikarz, czy redaktor na kontakt z informacją jest bardzo ograniczony, stąd też analiza schodzi na trzeci plan. Trzeba pamiętać, że kiedyś, jeszcze kilkanaście lat temu w dobie przedinternetowej, przed komputeryzacją wszystkich mediów, bywało tak, że w dziennikach ogólnopolskich informacje o wydarzeniach lokalnych pojawiały się z kilkudniowym opóźnieniem. W tym czasie między wydarzeniem a drukiem była możliwość do przeanalizowania zdarzenia pod wieloma aspektami. W tej chwili ten czas jest skrócony. Mój kolega, który jest wydawcą jednego z największych w Polsce portalu internetowego mówi, że jeżeli coś się wydarzyło, a tego nie ma na stronie, to znaczy, że są spóźnieni. Czyli Internet żyje w ten sposób, że wydarzenia w medium powinny pojawiać się w tym samym momencie, w którym one żyją. To już pokazuje, że ten czas na analizę jakiegoś problemu bardzo spada i my widzowie też do tego zaczynamy przywykać. Gdy informacje są zbyt długie i zawiłe, po prostu zmieniamy program, czy medium, które oglądamy.

E.W.: Chciałabym przedstawić naszym Czytelnikom budowę metra w liczbach. W związku z tym moje pierwsze pytanie brzmi: ile to wszystko kosztuje?

M.W.: Cały proces to 4 miliardy i 177 milionów złotych bez taboru, który jest poza naszym kontraktem. Czyli wykonawca centralnego odcinka budowy II linii metra nie dostarcza pociągów, które będą jeździć po tym odcinku.

E.W.: Skąd pochodzą pieniądze na ten cel?

M.W.: Z budżetu miasta stołecznego Warszawy. My jako firma otrzymujemy pieniądze od naszego inwestora, czyli właśnie m.st. Warszawy. Jednak już sposoby pozyskiwania pieniędzy to nie nasza działka. Jesteśmy podmiotem, który podpisuje umowę i to inwestor płaci nam odpowiednią ilość pieniędzy za wykonanie poszczególnych elementów.

E.W.: A ilu ludzi zatrudnionych jest przy budowie?

M.W.: To jest bardzo płynna liczba, dlatego, że przy dzisiejszych technologiach jest to bardzo zależne od konkretnego etapu realizacji. Ze stałych pracowników jest około trzystu inżynierów pracujących w samym biurze budowy. W biurach poszczególnych placów budów pracuje około stu inżynierów. Oprócz tego mamy ponad trzystu pracowników w dziale drążenia tuneli. Mamy cztery maszyny drążące tunele. Na każdą zmianę w takiej maszynie przypada trzynaście osób. Praca odbywa się całą dobę, 7 dni w tygodniu. W zależności od potrzeb obecnych na budowie, ta ilość pracowników się zmienia. W czasie prac na stacji to jest około 150 ? 200 osób, ale np. w czasie, kiedy wykonywane są zbrojenia, które są taką pracą, że mogą wykonać ją tylko ludzie, to wtedy samych zbrojarzy mamy około 300.

E.W.: Budowę odcinka centralnego II linii metra wykonuje spółka AGP Metro, natomiast w jej skład wchodzą trzy firmy. Może pan powiedzieć o nich coś więcej? Jakie są to firmy i na jakich zasadach zostały wybrane?

M.W.: Spółka AGP Metro jest spółką cywilną bez odpowiedzialności prawnej, a to znowu oznacza, że odpowiedzialni za wykonanie prac są partnerzy, którzy powołali tę spółkę. Spółka została powołana przez trzy firmy, tj. włoską Astaldi, turecką Gülermak i polskie Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów. Są firmy, które wygrały przetarg. Astaldi to jedna z większych budowlanych firm europejskich. Przede wszystkim specjalizująca się w budowlach podziemnych, ale także w strukturze wysokich technologii. Jeśli chodzi o większe inwestycje, to na koncie mają metro w Kopenhadze, w Mediolanie, trzecią linię metra w Rzymie i metro w Bukareszcie. Podobne portfolio ma firma Gülermak, będąca liderem na rynku tureckim. Ma ona na swoim koncie metro w Istambule. Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów, czyli polska firma zajmująca się w naszym kraju przede wszystkim budową dróg, ale bardzo ważnej jest to, że ma swoje ośrodki laboratoryjne, gdzie uczy samej budowy i świadczy usługi dla wielu firm w zakresie jakości betonu, czy stali.

E.W.: Mówiliśmy o firmach i ludziach, którzy oczywiście mają ogromny wkład w proces powstawania metra, ale budowa to także maszyny. Mógłby pan powiedzieć coś na temat ich technologii i tego jak to wszystko wygląda w praktyce?

M.W.: W przypadku budowy tuneli używana jest technologia TBM. Mamy na chwilę obecną cztery maszyny, które są dokładnie takie same, zaprojektowane specjalnie dla Warszawy. Dzięki tej technice uzyskuje się znaczny postęp. Średnio drążymy około 22 metrów tunelu na dobę. Te maszyny pozwalają wykonywać tunel w każdych warunkach geologicznych, bardzo komfortowych i bezpiecznych warunkach dla pracowników.

E.W.: Jaki jest koszt takich maszyn?

M.W.: Jedna maszyna to koszt 12 milionów euro.

E.W.: To skoro mówimy już o pieniądzach, może wie pan na co zostanie przeznaczona dotacja z Unii Europejskiej w wysokości 400 milionów euro?

M.W.: Tak jak mówiłem, reprezentuję tylko i wyłącznie firmę budowlaną, która żadnych pieniędzy nie dostała?

E.W.: W Warszawie obecnie budowanych jest 7 stacji odcinka centralnego, jedną z nich będzie ?Nowy Świat ? Uniwersytet?. Kiedy Studenci UW będą mogli z niej skorzystać jadąc na zajęcia?

M.W.: Wszystkie stacje zostaną oddane równocześnie. Zakończenie budowy i przekazanie obiektu ma nastąpić we wrześniu 2014 roku. To jednak nie oznacza, że od tego momentu metrem będą mogli pojechać pasażerowie. Pozwolenie na użytkowanie obiektu otrzymuje inwestor po uzyskaniu całej dokumentacji. Dopiero po jej dostarczeniu możliwe jest uzyskanie pozwolenia na użytkowanie.

E.W.: Czy ten termin zostanie dotrzymany? M.W.: W tej chwili nie ma żadnych znaków na to, żeby przekazanie obiektu do inwestora we wrześniu 2014 roku miało zostać niedotrzymane.

E.W.: A kiedy będzie można pojechać II linią metra dalej niż tylko przez stacje odcinka centralnego?

M.W.: Nie mam tutaj możliwości mówić o kontraktach, które nie leżą w naszej gestii, to nie jest pytanie do nas.

E.W.: Czyli nie dowiem się o ewentualnym przebiegu całej trasy II linii metra?

M.W.: Nasz kontrakt obejmuje tylko odcinek od Ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego.

E.W.: Słyszałam o koncepcjach budowy III linii metra w Warszawie. Kto ją zbuduje i kiedy może ona powstać?

M.W.: Jesteśmy firmą wykonawczą i nie podejmujemy decyzji o rozbudowie. My budujemy tylko to, co jest w naszym zakresie ? 7 stacji, 7 kilometrów odcinka centralnego.

E.W.: Czy w takim razie na tym obecnie budowanym odcinku odkryto coś ciekawego? Mam na myśli jakieś interesujące znaleziska.

M.W.: Na żadnej budowie nie można ograniczyć możliwości znalezienia czegoś nietypowego do zera. A z racji tego, że Warszawa jest doświadczona działaniami wojennymi, to prawdopodobieństwo znacznie wzrasta. Dotychczas przy budowie centralnego odcinka wydobyliśmy z ziemi około sześciuset różnego rodzaju materiałów wybuchowych. Miny przeciwpiechotne, pociski, bomby lotnicze, pociski moździerzy wielkiego kalibru. Oprócz tego było kilka obiektów wartości archeologicznej.

E.W.: Jakie największe bariery należy pokonać podczas takiej budowy?

M.W.: Przede wszystkim najtrudniejszą rzeczą jest doprowadzenie do rozpoczęcia budowy obiektu, czyli usunięcie wszystkich instalacji, które z nią kolidują. W przypadku odcinka centralnego było to 10 tysięcy kilometrów takich instalacji i każdą z nich należało usuwać w obecności właściciela, więc jest to proces bardzo długotrwały. Właśnie to przygotowanie do właściwej budowy jest najtrudniejsze, bo jest to czasochłonne i dodatkowo pochłania spore ilości środków.

E.W.: Niedługo centralny odcinek II linii metra zostanie zbudowany. Czego mamy się spodziewać w wyglądzie stacji? Będzie podobnie jak na stacjach pierwszego odcinka? Słyszałam o pomyśle wprowadzenia oszklonych bramek zamiast tych, które funkcjonują obecnie przy wejściach na stacje I linii.

M.W.: Rzeczywiście te bramki są zapisane w projekcie. Druga linia metra ze względów architektonicznych jest inna. Zastosowano inne rozwiązania, stąd też stacje odcinka centralnego drugiej linii będą różnić się od pierwszej. Ale estetyka to jedna rzecz, a sama zasada funkcjonowania i elementy składowe będą bardzo podobne, jednak bardziej nowoczesne, jak np. bardzo skomplikowany system sterowania, po raz pierwszy użyty w Polsce.

E.W.: To już na samo zakończenie naszej rozmowy chciałam zapytać czy lubi pan swoją pracę?

M.W.: O! To wrócę do tego co było na samym początku. Gdybym nie lubił, to świadomość, że ona jest całą dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku ze mną, nie pozwoliłaby mi na tę pracę. Nie da się takich rzeczy wykonywać nie lubiąc ich, nie lubiąc ludzi, nie lubiąc kontaktów z ludźmi. To jest pierwsza rzecz, którą człowiek decydując się na bycie rzecznikiem winien podjąć. I to w pracy rzecznika jest trudniejsze niż w pracy dziennikarza, dlatego, że dziennikarz zawsze może powiedzieć, że dzisiaj mu się nie chce?