?Dziady? postsmoleńskie, ?Dziady? popkulturowe, ?Dziady? bez skrótów, ?Dziady? litewskie? To w ogromnym uproszczeniu tylko niektóre z głośnych inscenizacji polskiego arcydramatu, które miały swoją premierę niedawno lub będą mieć w najbliższym czasie.

Stefan Okołowicz - Tango, Teatr Narodowy

Fot. Stefan Okołowicz – Tango, Teatr Narodowy

Powrót paradygmatu

Inscenizacji ?Dziadów? było oczywiście mnóstwo (zwłaszcza po ?89), jednak przeszły one raczej bez echa. Dopiero teraz mamy do czynienia z taką liczbą wystawień, które odbijają się szerokim echem w publicznej dyskusji.

Moda? Rywalizacja typu ?kto zrobi lepsze ?Dziady??? A może odpowiedź na realną społeczną potrzebę?

Wróćmy jednak do początków. W Polsce kończy się komunizm ? niedługo potem prof. Maria Janion ogłasza zmierzch paradygmatu romantycznego. Jesteśmy narodem wyzwolonym, nie potrzebujemy więc teatru (ani myślenia) narodowo-wyzwoleńczego. W konsekwencji ? możemy podjąć próbę odczytania dzieł romantyków przez pryzmat egzystencjalny i poszukać w nich wartości uniwersalnych.

Na marginesie: niepozbawioną podstaw jest teza, że właśnie ?polskość? dzieł naszych rodzimych twórców jest powodem, dla którego nie wpisali się oni dużymi literami w europejską świadomość kulturową. Jeden z czołowych badaczy historii dramatu, Allardyce Nicoll, uważa Stanisława Wyspiańskiego za jednego z największych artystów przełomu wieków. Jako powód, dla którego nie znalazł się on w panteonie obok Strindberga czy Ibsena punktuje fakt, że dramaty czwartego polskiego wieszcza są zbyt hermetyczne, by mogły być dobrze odczytane poza polskim kręgiem kulturowym.

Nadszedł jednak rok 2010, a wraz z nim katastrofa w Smoleńsku i wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu. Profesor Dariusz Kosiński wysuwa tezę, że pod Pałace Prezydenckim zostały odprawione dziady. Zatem ? paradygmat romantyczny żyje i ma się dobrze?

Problem zaczęto rozpracowywać na polskich scenach, a odpowiedź na pytanie o kryzys wspólnotowy miały dać dramaty romantyczne. Powstają spektakle ?smoleńskie?: W kwietniu 2011 roku swoją premierę ma spektakl ?Dziady. Performance? Pawła Wodzińskiego (Teatr Polski w Bydgoszczy), w którym w scenie balu u Senatora nawiązuje się do podziałów mających miejsce na Krakowskim Przedmieściu. We wrześniu tego samego roku Jerzy Jarocki wystawia w Teatrze Narodowym swój ostatni spektakl: ?Sprawę? wg ?Samuela Zborowskiego? Juliusza Słowackiego, w którym w pewnym momencie spada samolot, a któremu niektórzy przyczepili nawet łatkę ?pisowskiego?. Podobnym kluczem odczytał ?Nie-boską komedię? Krasińskiego reżyser Piotr Kruszczyński w spektaklu Teatru im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie.

Natalia Kabanow - Dziady, Teatr Polski we Wrocławiu

Natalia Kabanow – Dziady, Teatr Polski we Wrocławiu

?Dziady? uniwersalne

Jednak nie wszyscy twórcy sięgający po romantyków muszą się zaraz odwoływać do paradygmatu romantycznego. Ubiegłe półrocze przyniosło kolejne trzy inscenizacje (czy też sceniczne odwołania) dramatu Mickiewicza.

Michał Zadara podjął się na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu ambitnego zadania wystawienia ?Dziadów? w całości, bez skrótów, wyzyskując każde zawarte w dziele słowo. Warto zauważyć, że jest to pierwsza taka próba w historii. W marcu premierę miały części I, II i IV. W przyszłym roku ma do nich dołączyć część trzecia. Reżyser twierdzi, że wystawił ?Dziady? dokładnie tak, jak zostały napisane, sugerując tym samym, że ?odgadł? intencje Mickiewicza. Zapewne z tego powodu ?Dziady? Zadary są spektaklem, w którym dominują raczej pomysły inscenizacyjne niż interpretacyjne, choć miejscami można odnieść wrażenie, że spektakl wyśmiewa obecną w tekście metafizykę (a o taki zamysł raczej trudno Mickiewicza posądzać). Wojciech Majcherek w swojej recenzji słusznie pyta, czy Zadara wierzy w duchy.

O wiele śmielszym interpretatorem okazał się Radosław Rychcik reżyserujący ?Dziady? w Teatrze Nowym w Poznaniu. Tu sposobem na odczytanie dramatu stał się pryzmat popkultury – Guślarzem jest Joker (ucharakteryzowany na Heatha Ledgera z ?Batmana?), pasterka to Marilyn Monroe, zamiast choru wieśniaków mamy odpicowane gerlsy i ?chłopaków z drużyny?. Sam Gustaw-Konrad to (chyba) Charles Manson, a cały dramat opowiada nie o męczeństwie Polaków, ale o segregacji rasowej. Interpretacja tego spektaklu nie jest jasna ? czy Rychcik chciał dowieść uniwersalności dzieła Mickiewicza, czy też zapożyczając obce motywy dla przetłumaczenia dzieła poety na język współczesny wskazuje na ubogość naszej dzisiejszej kultury?

Luźno nawiązujący do dramatu spektakl pod tytułem ?#dziady? zaproponował najmłodszy chyba polski reżyser (22 lata), Michał Kmiecik w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu. Obrzęd dziadów zostaje tu wykorzystany do wywołania duchów polskiego teatru ? Hanuszkiewicza, Axera i Jarockiego.

Czy ożywiając paradygmat romantyczny, czy się od niego odżegnując, jedno jest pewne ? wcale nie mamy dosyć naszych klasyków. I słusznie, ponieważ zbliża się…

Krzysztof Bieliński - Aktor, Teatr Narodowy

Fot. Krzysztof Bieliński – „Aktor”, Teatr Narodowy

250-lecie istnienia teatru publicznego w Polsce

Przytomne obecnie panującym trendom Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zorganizowało konkurs ?Klasyka Żywa? w ramach obchodów tegoż święta. Jego przedmiotem jest inscenizacja któregoś z dzieł klasyki polskiej (przy czym za klasykę uznaje się tu teksty powstałe przed 1969 rokiem). Wśród celów organizator wymienia ?wzmocnienie obecności polskich tekstów klasycznych w repertuarach współczesnych teatrów, nagradzanie najciekawszych interpretacji dawnej literatury, a także wspieranie poszukiwań zapomnianych dzieł przeszłości, zasługujących na istotne miejsce w zbiorowej pamięci?.

Pierwszy etap konkursu wyłonił 24 propozycje inscenizacji, a wśród nich kolejne dwa przedstawienia ?Dziadów?, aż 5 sztuk Słowackiego, a także Krasiński, Norwid, Wyspiański, Bogusławski, Miciński, Jasieński, Gombrowicz, Prus, Korczak, Hłasko, Żeromski, Słonimski, Sinkiewicz, Różewicz, Białoszewski, Miciński, Majkowski, Kajzar, Korczak, Nowaczyński i Kołakowski.

Na ćwierćmilenijne obchody swoje ?must see? przygotowuje też Teatr Narodowy ? możemy spodziewać się inscenizacji ?Dziadów? w reżyserii wybitnego litewskiego twórcy Eimuntasa Nekrosiusa (którego zainteresowania krążą zarówno wokół ludowości, jak i śmierci, zapowiada się więc co najmniej ciekawie) oraz ?Kordiana? w reżyserii Jana Englerta.