20 lutego w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim miało odbyć się wydarzenie o nazwie PornoDzień, organizowane przez Queer UW. W programie seminarium, poświęconego pornografii w perspektywie nauk społecznych, poza licznymi wykładami miały znaleźć się pokazy filmów dokumentalnych oraz warsztaty ?Do It Yourself”. Kontrowersyjne wydarzenie nie odbędzie się jednak zgodnie z planem.

Queer UW to organizacja studencka, która stawia sobie za cel ?działanie na rzecz rozwoju naukowego studentów i studentek oraz promowanie postawy tolerancji i otwartości”. PornoDzień nie jest pierwszym wydarzeniem pod ich patronatem ? konferencje ?Islam a queer? czy ?Diversity Pays! Różnorodność się opłaca!? cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród studenckiej społeczności. Opiekunem naukowym Queer UW jest dr hab. Jacek Kochanowski, specjalista w zakresie socjologii i szeroko pojętej tematyki LBGT. Na fanpage’u PornoDnia ponad 700 osób zdeklarowało, że weźmie udział w wydarzeniu.

1622704_820602771288459_122007938_n

Pomysł seminarium spotkał się z głośną krytyką. Wielu osobom nie podobały się reklamujące wydarzenie plakaty (jeden z nich przedstawiał chłopaka ubranego wyłącznie w strategicznie umiejscowioną skarpetkę z napisem MEAT, drugi zaś dwie nagie dziewczyny posmarowane białą substancją). Inni skrytykowali program , zwłaszcza warsztaty ?Do It Yourself?, na których uczestnicy mieli samodzielnie robić pejcze ze zrecyklingowanych dętek rowerowych. Najwięcej kontrowersji wzbudziła jednak lokalizacja PornoDnia w budynku uniwersyteckim. Pojawiły się głosy, że uczelnia to niewłaściwe miejsce na analizowanie pornografii, że jest to sprzeczne z uniwersytecką misją a wręcz niemoralne. Prof. Aleksander Nalasowski, ceniony polski pedagog, powiedział portalowi Niezalezna.pl:

?Tego typu ?eventy? i przysłaniane figowym listkiem naukowości są czystą prowokacją spod szyldu: <<Co nam możecie zrobić>>. Obsceniczny plakat trafia zapewne nie tylko do tych, którzy mają obsesję na punkcie własnej i cudzej seksualności, ale również do tych, którym rani dobry smak i sumienie?.

Na Facebooku szybko utworzono wydarzenie o nazwie ?Sprzeciw wobec promocji pornografii na Uniwersytecie Warszawskim?. Jego istnienie nagłośnił między innymi portal Fronda.pl.

W związku z aurą kontrowersji otaczającą PornoDzień, ISNS wydał ogłoszenie, z którego treści wynika, że na terenie tego wydziału nie odbędą się w najbliższym czasie ? w tym 20 lutego ? żadne wydarzenia organizowanie przez Koło Naukowe Queer UW. Dodatkowo dyrekcja poinformowała, że ?nie wyraziła i w przyszłości nie wyrazi zgody na zorganizowanie żadnego wydarzenia nie mającego charakteru naukowego?.

To z kolei wywołało niesmak wśród osób zainteresowanych wydarzeniem i popierających jego organizację. Na fanpage?u ?Sprzeciw wobec odwołania PornoDnia z Queer UW? powstała petycja skierowana do dyrekcji ISNS, której sygnatariusze wyrażają niezadowolenie z treści ogłoszenia oraz postawy Instytutu, który do tej pory był otwarty na różne światopoglądy i akceptował różnorodność. Okazało się również, iż strona koła Queer UW została wyłączona przez władze Uniwersytetu.

Czy Uniwersytet jest właściwym miejscem, aby uczyć się o pornografii i analizować jej wpływ na społeczeństwo? Queer UW, organizując kontrowersyjne seminarium chciało udowodnić, że w nauce nie powinno być żadnych tematów tabu. Być może kwestia ta została potraktowana zbyt dosłownie. Odważne plakaty, a także pomysł własnoręcznego robienia pejczy z dętek naraziły organizację na ostre słowa krytyki. Czy PornoDzień to przekroczenie granic dobrego smaku i naukowej przyzwoitości? Czy nauka powinna zajmować się pornografią czy może raczej należy ją wyraźnie krytykować i nie traktować jako elementu kultury? Debata jest wciąż otwarta. Obecnie nie ma pewności, czy wydarzenie w ogóle się odbędzie, chociaż organizujące je koło zapewnia, że tak. A jeśli już do niego dojdzie, nie wiadomo, czy stanie się to na terenie Uniwersytetu, czy raczej na ?neutralnym gruncie?.