Prawo i Sprawiedliwość po raz pierwszy od przegranych w 2007 roku wyborów parlamentarnych wyszło na samodzielne prowadzenie w badaniu preferencji wyborczych Polaków. Sondaż TNS dla TVP INFO (39 proc. dla PiS, 33 proc. dla PO) gruchnął – jak grom z jasnego nieba – w piątkowy wieczór. Wyniki w Prawie i Sprawiedliwości znano wcześniej. Z resztą jest kilka innych sondaży, które potwierdzają prowadzenie partii Jarosława Kaczyńskiego, a nie zostały opublikowane przez media. Wśród komentatorów przeważają stwierdzenia, że Prawu i Sprawiedliwości udało się coś, co do tej pory nie było możliwe: partia ustawiła agendę na swoje treści. Wcześniej dominowała w tym Platforma Obywatelska, która jest w głębokiej defensywie w związku z aferą Amber Gold, ale także po skandalu z ekshumowanymi ciałami. Wydaje się jednak, że wskazane wyżej elementy są tylko częścią warunków wpływających na zmiany w preferencjach wyborczych Polaków.

Bardzo istotnym elementem całej jesiennej kampanii Prawa i Sprawiedliwości jest przedstawienie kandydata na premiera. Profesor Piotr Gliński może nie jest strzałem w dziesiątkę, ale komunikat, który idzie za jego przedstawieniem, jest pozytywny, co więcej zmienia postrzeganie Prawa i Sprawiedliwości w wielu grupach wyborców. Nie chodzi tu o tzw. efekt inteligencki, o którym piszą niektóre media, ale o wrażenie otwarcia partii Jarosława Kaczyńskiego na współpracę z innymi ugrupowaniami. PiS przestał się izolować, co bez wątpienia pomaga w zdobywaniu nowych wyborców.

Do warunków wewnętrznych, które wpłynęły na poprawę wyników sondaży dla Prawa i Sprawiedliwości, trzeba zaliczyć zakończenie wojny o dusze na prawicy z Solidarną Polską. Wydaje się, że mniejsza siostra PiS-u idzie drogą podobną do tej, jaką przed laty przechodziły inne partie odszczepione od Jarosława Kaczyńskiego. Prawo i Sprawiedliwość zakończyło wojnę na prawicy, pozbawiając szans na zaistnienie w polskiej polityce grupy Zbigniewa Ziobro. Dzięki temu mogło zwrócić się do centrum.

Największa partia opozycyjna pokazała także swoją siłę formalną. Okazało się, że na zawołanie ugrupowania do Warszawy może przyjechać wielka grupa jej zwolenników. Nie spierając się o liczbę protestujących, trzeba przyznać, że marsz ?Obudź się Polsko? zgromadził największą liczbę ludzi na ulicach stolicy od wielu lat. Nie miało to jednak wpływu na tak duży skok sondażowy. Komentatorzy sugerowali, że ofensywa PiS może się skończyć właśnie podczas marszu, jeżeli dojdzie wówczas do zamieszek bądź Jarosław Kaczyński wypowie się zbyt ostro. Nic takiego się jednak nie stało.

Najważniejszym wewnętrznym warunkiem ostatnich sondażowych sukcesów Prawa i Sprawiedliwości jest zmiana języka i jednoczesne komunikowanie do różnych grup wyborców, także wyborców umiarkowanych. Jarosław Kaczyński od półtora miesiąca stosuje formułę zwracania się do opinii publicznej, którą pamiętamy z wystąpień Lecha Kaczyńskiego. Po raz kolejny apeluje o zakończenie wojny polsko-polskiej, więcej mówi o gospodarce, szansach rozwoju Polski. Jest bardziej autentyczny w swoich wypowiedziach, bo sytuacja wielu ludzi się pogorszyła, a Platforma Obywatelska nie odpowiada na problemy społeczne. To zapotrzebowanie skanalizowało właśnie Prawo i Sprawiedliwość, organizując serię debat. Partia już wcześniej debatowała, jednak pewna zmiana podejścia mediów spowodowała, że teraz dociera to do społeczeństwa.

PiS po raz pierwszy od wielu lat potrafi mówić do różnych elektoratów. Potwierdza to zachowanie w trakcie skandalu związanego z pomyleniem ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Mimo początkowej próby zawłaszczenia tematu przez niektórych posłów PiS, udało się nie zrazić do tego tematu wyborców, którzy są dalecy od podzielania opinii Prawa i Sprawiedliwości na temat przyczyn katastrofy rządowego samolotu pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku.

Sprawa zamiany ciał Anny Walentynowicz i Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej była jednym z najważniejszych czynników zewnętrznych w zmianie podejście wyborców do Prawa i Sprawiedliwości. W polskiej kulturze pamięć o zmarłych przodkach, związana z odwiedzaniem miejsca spoczynku doczesnych szczątków, jest bardzo ważna. Dlatego skandal z zamianą ciał ofiar katastrofy jest istotnym czynnikiem zmiany opinii wyborców na temat partii Jarosława Kaczyńskiego. Po prostu dla wielu osób uprawdopodobniła się narracja tej partii na temat stanu śledztwa w sprawie katastrofy z 10 kwietnia, bo jeśli możliwa była zamiana ciał, to nic nie jest w tym temacie pewne. Takie stanowisko Prawo i Sprawiedliwość przedstawia od pierwszych dni po katastrofie smoleńskiej.

Kolejnym czynnikiem zewnętrznym, wpływającym na wzrost notowań PiS, są wewnętrzne problemy Platformy Obywatelskiej. Partia Donalda Tuska przedstawia zastanawiającą apatię w komunikowaniu. Premier od kilku tygodni nie rozmawia z mediami. Przytłoczyła go afera Amber Gold, która oprócz wątków związanych z działaniem państwa pod jego rządami, ma także wątki osobiste dotyczące premiera. Chodzi o udział w całej sprawie Michała Tuska ? syna Prezesa Rady Ministrów.

Tusk nie przejawia żadnej politycznej inicjatywy. Od dwóch miesięcy każe oczekiwać na tzw. drugie exposé, które ma zawierać program na dalszą część kadencji, choć zapowiedzi z pierwszego exposé nie zostały wciąż zrealizowane. Jeśli uda mu się zainteresować media tym tematem, będzie szansa na odbicie się Platformy Obywatelskiej. Problemem tej partii są także wybory w szeregach koalicjanta, ponieważ Waldemar Pawlak pozwala sobie na ostrą grę z premierem, aby w ten sposób zapewnić sobie zwycięstwo w walce o fotel szefa PSL. Po drodze pojawiły się inne tematy ośmieszające politykę Platformy – chodzi głównie o sprawę przekazów dnia, ukazaną w ostatnich dniach przez media. Bardzo głęboko partię rządzącą przeorał udział Ewy Kopacz w aferze z zamianą ciał. Obecna marszałek Sejmu broniła się przed oskarżeniami o kłamstwa dotyczące faktów zaistniałych po katastrofie. Ta obrona nie była popisem erystycznym. Była minister zdrowia jest dziś jednym z najbardziej skompromitowanych polityków Platformy Obywatelskiej.

Spraw, które negatywnie wpłynęły na wizerunek rządzącego ugrupowania jest zdecydowanie więcej. Ich wyliczenia można zacząć od stanu budowy autostrad, a skończyć na kolejnych informacjach o rosnącym bezrobociu i budowie metra w stolicy, które także obciążają konto PO.

Do zewnętrznych czynników, które zmieniły lidera sondaży trzeba zaliczyć także zachowanie mediów, które nie zignorowały afery Amber Gold, ale także wciąż reagują na spiny Prawa i Sprawiedliwości. Niektóre walczą z kryzysem wiarygodności. TVN po wywiadzie swojego szefa programowego dla „Wprost” stał się nieautentyczny. Przekaz, który kreuje na temat tej stacji Prawo i Sprawiedliwość został przyjęty przez wielu wyborców, co powoduje, że mają oni świadomość, że niektóre fakty są w tej stacji ?podkręcane?. Podobnie jest z innymi mediami. Wydaje się, że szefowie stacji poprzez ostatnie działania ruszają w bój o autentyczność, co nie jest proste.

Kończąc, trzeba przyznać, że sondaże z ostatniego tygodnia są jak na razie tylko wypadkiem przy pracy. Jeśli nie pójdzie za tym utrwalenie wrażenia, Prawo i Sprawiedliwość szybko straci swoje miejsce. Trzeba mieć świadomość, że dobre wyniki z jednej strony przyszły za późno, bo wybory odbyły się przed rokiem, a z drugiej za wcześnie, bo następne odbędą się wczesnym latem 2014 roku. Jedno jest pewne, Platformie Obywatelskiej nie będzie już tak łatwo walczyć z opozycją na poziomie komunikacyjnym, bo partia Jarosława Kaczyńskiego pokazała, że za smoleńską kurtyną, jest wciąż ambitnym, przygotowanym do rządzenia ugrupowaniem.

Wyniki ujawniają także coś innego. Polska scena polityczna się nie zmienia. Decydującą rolę mają dwie partie. Wyniki SLD, Ruchu Palikota i PSL to potwierdzenie tezy, że w Polsce nie ma co liczyć na trzeciego dużego gracza.

fot. materiały własne