Norbert Kaczmarczyk, poseł na Sejm, działacz Solidarnej Polski, fan Roberta Lewandowskiego. Porzucił marzenia o karierze komentatora sportowego, aby nie tylko komentować, ale przede wszystkim działać aktywnie społecznie i politycznie.

Urszula Gruszka: Jesteś posłem już od 5 lat. Jednego dnia widzę, że jesteś w Tarnowie, kolejnego obradujesz w sejmie, a następnego jeszcze, udzielasz wywiadu. Jak naprawdę wygląda dzień z życia posła? 

Norbert Kaczmarczyk: Dzień z życia posła może być bardzo różnorodny. Uzyskując mandat poselski, należy zastanowić się, w jaki sposób chcemy go prowadzić. Jest bardzo wielu posłów, którzy pracują tylko w Warszawie, opierając swoje działania na pracy legislacyjnej. Inni preferują bardziej pracę w terenie. Jest pełna samodzielność w doborze swoich obowiązków.  Istotne jest to, aby mieć plan. Aby nie było dnia, w którym nie wie się, co ma się robić. Nie jest to proste, bo okręgi są bardzo duże, dlatego wyzwaniem dla początkującego posła jest usystematyzowanie sobie pracy, aby móc pogodzić działalność w stolicy, zaproszenia do mediów, pracę w terenie, spotkania z obywatelami. 

Nie da się wybrać tylko mediów, bo jak wiele sytuacji pokazało, sama rozpoznawalność nie jest biletem wstępu na kolejną kadencję. Ale też jest wielu działaczy, którzy skupiali się wyłącznie na pracy w terenie i niestety, na szkodę państwa, ich kadencja również się nie przedłużyła. Kluczem jest znalezienie złotego środka, w którym będziemy dobrze się czuć. To jest jak firma, która ma swój budżet, ale zyskiem jest dorobek polityczny dla obywateli. 

A co dla Ciebie w pracy jest najważniejsze? 

Dla mnie najważniejsze są spotkania z ludźmi, bezpośredni kontakt z obywatelem. Dlatego też w ciągu ostatniego roku odbyłem 170 spotkań w obrębie swojego okręgu, w których uczestniczyłem lub organizowałem. Była to moja obietnica, chciałem mieć swój własny wkład w kampanię prezydencką Andrzeja Dudy.

Każdego dnia mam zaplanowane gdzie dziś jadę, czy do Tarnowa, Proszowic, Zakliczyna, Szczucina czy Warszawy.Jadę do biura poselskiego na dyżur i średnio przyjmuję między 8 a 20 interesantów. Sprawy są różne, niektóre wydają się małe, ale dla poszczególnej osoby mogą być bardzo ważne. Często jest to pomoc przy wypełnieniu wniosku, złożeniu reklamacji, nie odsyłam ludzi do urzędu. Takie drobne rzeczy po prostu cieszą. Dyżur w danym powiecie często trwa do godziny 18, podczas tych kilku godzin chcę zająć się wszystkimi sprawami, które nagromadzą się z całego tygodnia. Na drugi dzień zaplanowany jest dyżur w innym mieście i z każdym dniem sytuacja wyglada podobnie. Zdarzają się również sytuacje, w których z dnia na dzień otrzymuję wiadomość, że należy stawić się w sejmie. Wówczas dyżur jest przesuwany na kolejny tydzień. W weekendy również zdarza się pracować, między innymi podczas uroczystości państwowych lub wydarzeń lokalnych.

Co możesz poradzić młodym posłom, którzy, załóżmy, dopiero otrzymali mandat poselski?

Młodym posłom radzę, aby znaleźli tryb pracy taki, jaki im odpowiada i nie dali się wciągnąć w falę krytyki. Nie ukrywajmy, jest to zawód, który szczególnie narażony jest na hejt. Oczywiście, odporność ludzka jest różna. Jedni mogą wzruszyć ramionami a innych można zranić, bezpodstawnymi oskarżeniami i plotkami. 

Polityk bez wątpienia jest osobą opiniotwórczą. Czy Twoim zdaniem, warto skupić się na konkretnej dziedzinie i być ekspertem jednego tematu, czy wręcz przeciwnie, być zorientowanym ogólnie ale w wielu dziedzinach?

Trudno jest być ekspertem we wszystkim. Myślę, że warto znaleźć taką dziedzinę, w której dobrze się czujemy, ale jednocześnie nie ograniczając się. Są obszary, w których polityk powinien być zorientowany i gotowy na sytuację, w której ktoś zapyta o aktualną sytuację państwa. Nie wyobrażam sobie powiedzieć: „przepraszam, ale tym się nie zajmuję, to nie moja dziedzina”. W moim przypadku, konikiem jest rolnictwo, natomiast chcę rozwijać się też pod kątem ogólnym, aby mieć możliwość debatowania i wymiany poglądów z innymi politykami, między innymi podczas debat lub obrad w sejmie. 

Norbert Kaczmarczyk
Zbigniew Ziobro, Norbert Kaczmarczyk

Mam wrażenie, że coraz mniej mówi się o patriotyzmie. Wiem, że w tym kontekście jesteś zwolennikiem kultury amerykańskiej. Flagi mniejsze, większe, wszędzie i dumnie wywieszane na każdą okazję. Kim według Ciebie jest współczesny patriota? 

Współczesny patriota to osoba, która postrzega swój kraj w sposób podmiotowy. To jest tak, jakby zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że wchodzimy na dużą imprezę. Wchodzimy i czujemy się ważni, chciani i szanowani przez innych.  Współczesny patriota to Polak, który ma wartości, swoją historię i jest dumny ze swojego kraju. 

Przy okazji poruszając temat historii, uważam że powinniśmy lepiej współpracować z innymi państwami w zakresie odkłamywania historii. Wciąż często słyszy się „polskie obozy koncentracyjne”, niestety jest to walka z wiatrakami. W tym zakresie brakuje współpracy międzynarodowej, bo sami mamy za mało narzędzi, aby monitorować i kontrolować to, jakie informacje są przekazywane i jaki wizerunek budowany jest na scenie międzynarodowej. 

W mediach wizerunek polityka jest kreowany w przerysowany sposób. Widzi się ciągłe kłótnie, ataki i tzw. przeciąganie liny na swoją stronę. Jak w rzeczywistości to wyglada? 

To nie jest tak, że posłowie różnych ugrupowań rzucają się kamieniami. Zdarza się, że idąc wspólnie korytarzem, zamienią ze sobą kilka zdań, czy uśmiechów. Miałem też ostatnio sytuację, w jednym z programów telewizyjnych, że byłem gościem wraz z innym politykiem o skrajnie odmiennych poglądach. Żartowałem wówczas, że będziemy boksować się, oczywiście wymianą poglądów. 

W swoich wypowiedziach stosuję taką retorykę, aby nie atakować drugiego człowieka, a jedynie jego poglądy. Uważam, że każdy zasługuje na szacunek, a jak wiemy, poglądy też czasem ulegają zmianie. Ja nie wiem, co dany człowiek przeżył, w jaki sposób został wychowany i nie moim zadaniem jest prostować czyjeś ścieżki.

Dlatego chciałbym i uważam, że mogę tego wymagać, aby szanowano moje prawicowe poglądy. Właśnie z tymi poglądami idę przez życie jako polityk i jako obywatel. Takie wartości przekazuję młodzieży jako Szef Forum Młodych Solidarnej Polski. Na jesień szykujemy dużą ofensywę programową dla młodych ludzi mających – że tak powiem – serce po prawej stronie. To szereg aktywności o charakterze politycznym, naukowym, edukacyjnym czy patriotycznym. Przed nami liczne spotkania z młodzieżą, konferencje naukowe, wydarzenia promujące konserwatywne i patriotyczne wartości czy akcje charytatywne. Naszym nie tyle celem, co obowiązkiem jest kreowanie młodych, samodzielnie myślących liderów, bo to przecież na nich będzie opierała się Polska za 5, 10 czy 15 lat. Oni muszą być już wkrótce przygotowani do tego, aby zastąpić starsze pokolenia działających w polityce czy szerzej – w przestrzeni publicznej…

Trzeba zadbać, aby była to Polska mocno zakorzeniona w tradycyjnych, konserwatywnych wartościach, bo doskonale widzimy co dzieje się na zachodzie Europy, gdzie tryumfują liberalne środowiska. To po prostu zmierzch tamtych podmiotowych państw, dlatego więc Polska musi być silna, aby opierać się tego typu tendencjom.  


Zwycięstwo Andrzeja Dudy to bez wątpienia triumf Zjednoczonej Prawicy. Cała kampania to ogrom pracy wielu polityków, którzy zostawili swoje sprawy na bok i pomimo wieku ataków opozycji, zawalczyli o Polskę, jak widać z pozytywnym skutkiem. 

Uważam, że nie zależy lekceważyć wyniku wyborów. Zwycięstwo Andrzeja Dudy było potężne. Jednak niewiele do Prezydenta stracił Rafał Trzaskowski. Trzeba też zobaczyć pewną zależność. Młodzież, która w pierwszej turze zagłosowała na Konfederację, w drugiej w 50% oddała głos na Prezydenta Warszawy. A 5 lat wcześniej, kiedy wówczas byłem związany z ugrupowaniem Kukiz 15’, 80% takich wyborców jak ja, zagłosowało w drugiej turze na Andrzeja Dudę. Czyli 30% obywateli już zmieniło swoje zdanie. Powód jest prozaiczny. Młodzież, która dorosła do wieku wyborczego, traktuje jako stałą to, co dzieje się dzisiaj w świecie. Kiedy mój znajomy powtarza, że na pierwszym stażu w szpitalu zarabiał 500 zł, a dzisiaj jego koleżanka kończąc studia otrzymuje pełen etat w pracy i znacznie wyższe wynagrodzenie i jeszcze do tego narzeka, po prostu stwierdzam, że czasy i standardy się zmieniają. Przekłada się to na życie Polaków. Spójrzmy na programy socjalne, np. 500+, i poziom ubóstwa w kraju kiedyś i dziś. 

Owszem, standard życia jest coraz lepszy, a Polacy żyją na coraz wyższym poziomie, porównując chociażby do czasów rządu Platformy Obywatelskiej. Jednak przed Zjednoczoną Prawicą stoi duże wyzwanie: młodzież. Skąd może wynikać niechęć młodych obywateli wobec obecnego rządu, czy jest to kwestia buntu? 

Młodzież standardem postrzega to, co dzieje się tu i teraz. Dlatego program wyborczy powinien być dostosowany również do nich, by byli bardziej przekonani do Zjednoczonej Prawicy.

Ciekawym zjawiskiem są media społecznościowe. Osoba, która w sieci ma dużą rzeszę fanów, zapraszana jest do programów telewizyjnych i jest promowana na gwiazdę lub osobę opiniotwórczą. Sa podpisywane z nią kontrakty na programy rozrywkowe lub produkcje, które często są finansowane z zagranicy. Artyści, który w swoich utworach promują idee walki, buntu, sprzeciwiania się władzy. To osoby, które zrzeszają wokół siebie młodzież.

Być może dlatego Zjednoczona Prawica ma mniejsze poparcie młodych, bo wartości chrześcijańskie nie są modne, wygodne, promowane w mediach. A Zjednoczonej Prawicy jest o tyle trudniej, bo nie ma po swojej stronie sprzyjających mediów. 

Dodatkowo cierpimy na deficyt autorytetow. Spójrzmy na nasz wielki dorobek i autorytet, Jana Pawła II, jego stosunek i wpływ na młodych. Młodzież potrzebuje lidera, za którym pójdzie. Jednak młodość ma również to do siebie, że buntuje się, szuka sposobu wyrażenia siebie i wyróżnienia się. Poglądy i dojrzałość też kształtuje się z wiekiem. 


Myślę, że nie przesadzę mówiąc, że obecnie media przechodzą kryzys. Szczególnie jeśli chodzi o zagadnienia polityczne. Jedno zdarzenie, kilkanaście scenariuszy. W czym tkwi problem? 

Należy mocno stawiać na edukację i świadomość społeczną. Aby ludzie potrafili weryfikować informacje i rozróżnić fakty od opinii. Ale pożądaną umiejętnością jest czytanie ze zrozumieniem. Wiele badań pokazuje, że społeczeństwo nie potrafi skupić się na dłuższych formach, więc dla wielu osób trudnością może być czytanie długich artykułów, aby wejść w temat i zweryfikować to, co usłyszy z tym, jaka jest prawda. Kiedyś standardem były długie szczegółowe teksty. Natomiast obecnie najbardziej atrakcyjny dla odbiorcy jest kategoryczny, mocny przekaz. W końcu, nie bez powodu, najlepiej sprzedają się tabloidy. Porządek medialny w Polsce jest bardzo trudny. Związane jest to z zagranicznym kapitałem, który w mediach w dużej mierze jest obecny,  a także polaryzacja mediów. Jedni promują jedną stronę, zaś drudzy skrajnie przeciwną. Nie ma środka, który by pozwolił odbiorcy zweryfikować informacje, dlatego potrzebny jest mądry i świadomy odbiorca.