Z Agatą, studentką III roku stosunków międzynarodowych, rozmawiamy o jej półrocznym pobycie w Indiach. W wywiadzie poruszyliśmy różne aspekty życia w tym kraju. Przekonajcie się sami!

Indie to kraj kontrastów, najczęściej kojarzony z przeludnieniem oraz biedą. Jest w tym trochę prawdy ? ten subkontynent zamieszkuje ponad miliard mieszkańców. Indie to wielki kraj, także pod względem powierzchni. Aby wyobrazić sobie, jak rozległy obszar zajmuje to państwo, najlepiej jest pomnożyć razy 10 terytorium Polski (Indie zajmują ponad 3,2 mln km2). Jednym z bardziej ciekawych elementów kultury regionu, wyróżniającym go spośród innych państw, jest system kastowy. Według ostatnich badań genetycznych przeprowadzonych przez naukowców z Harvard Medical School i Centre for Cellular and Molecular Biology tak unormowane społeczeństwo zaczęło kształtować się ok. 1900 lat temu. Trzeba zaznaczyć, że Półwysep Dekan (który zajmują Indie) był pierwotnie zamieszkiwany przez dwie żyjące odrębnie grupy ludności. Początkowo, były one jednolite, jednakże stopniowo zaczęły się one ze sobą mieszać. W obu przypadkach istniały już dość dobrze wyodrębnione grupy społeczne. Aby zachować ich kulturę oraz koloryt zaczęto stopniowo tworzyć system kastowy, który zapewniać miał trwałość wpływów.. Interesujące jest to, że w Indiach do dziś możemy spotkać się z tym, że istnieją choroby, które występują tylko w jednej kaście.

 Indie

Bartosz Ząbek: Myślę, że rozmowę warto rozpocząć od podstawowego pytania ? dlaczego wybrałaś Indie? Jest to egzotyczny kraj, z zupełnie odmienną kulturą, niż europejska. Studenci najczęściej decydują się na wyjazd do państw Europy. Decyduje o tym w dużej mierze bliskość kulturowa oraz językowa.

Agata Zaremba: Zawsze chciałam pojechać do Indii. Gdy dowiedziałam się, że jest możliwość połączyć przyjemne z pożytecznym ? studia w Kerali i poznanie nowej kultury ? od razu zdecydowałam się aplikować na tę wymianę. Poza tym, mimo że w Europie jest wiele ciekawych miejsc, zdecydowanie łatwiej jest wyjechać tam, nawet turystycznie, niż do Indii, czy Azji.



B.Z: Czy czegoś się przed wyjazdem obawiałaś?

A.Z: Owszem. Wielu rzeczy. Po pierwsze relacji damsko-męskich. Kobiety i mężczyźni zachowują spory dystans między sobą. W Indiach społeczeństwo jest raczej tradycyjne. Druga rzecz to bariera językowa. Obawiałam się, że mój angielski może zostać nie zrozumiany przez Hindusów i vice versa. Bałam się też, że źle zareaguję na inny klimat ? 90% wilgotności to niemało. Inny kontynent to inna flora bakteryjna, inne choroby. Na szczęście nie taki diabeł straszny, jak go malują.



B.Z: Czy przygotowania do wyjazdu nastręczały jakiś szczególnych trudności?

A.Z: Właściwie nie.. Wizę dostałam bez większych problemów.


B.Z: Jakie było twoje pierwsze wrażenie po przybyciu na miejsce?

A.Z: Cóż, gorąco i tłoczno. Zostałam odebrana z lotniska przez asystentów mojego miejscowego opiekuna. Mimo że Triwandrum jest zupełnie inne niż Warszawa, podobało mi się. Palmy, kobiety w sari lub chudidarach, ulice przeładowane sklepikami. Inaczej niż w domu, ale tak powinno być.

Indie

B.Z: Co cię najbardziej zaskoczyło, w pozytywnym znaczeniu, podczas pobytu w Indiach?

A.Z: Trudno powiedzieć. Myślę, że gościnność, otwartość mieszkańców, ale chyba przede wszystkim niewiarygodna chęć pomocy.

B.Z: Czy jest jakiś aspekt życia typowego Hindusa, który jest zbliżony do codzienności przeciętnego Kowalskiego?

A.Z: Wszyscy żyjemy w podobnym trybie. Praca,szkoła,studia,dom, i tak przez minimum 5 dni w tygodniu. Myślę jednak, że w Kerali żyje się trochę wolniej. Poza tym jedno trzeba wyjaśnić: nie można ocenić całego państwa na podstawie jednego stanu. Indie to 28 stanów, z których każdy jest niczym inne państwo. Różnią je języki, kasty, nierzadko zwyczaje. Nie wiem czy będąc po pół roku w każdym ze stanów byłabym w stanie stwierdzić, że znam Indie. Ludzie w Delhi są podobno bardziej ?zeuropeizowani?, ale z drugiej strony północ słynie również z większej kastowości. Te dwie rzeczy tylko teoretycznie się wykluczają.

B.Z: Jaki stosunek do kobiet mają Hindusi?

A.Z: Jak mówiłam: mogę się wypowiadać tylko na podstawie Kerali, a nie Indii jako całości. Kobiety i mężczyźni nie mają równorzędnego statusu społecznego np. kobiety nie zawsze siedzą przy stole razem z reszta rodziny. Zwykle stoją z boku i czekają, by podawać do stołu. Jedzą dopiero, gdy pozostali skończą. Owszem, studiują, pracują, często zdobywają wysokie pozycje zawodowe. Jednak większość to wciąż gospodynie domowe bez wyższego wykształcenia. Ich życie ogranicza się do domu, kuchni i dzieci. Jest też w tym trochę ich winy, np. to kobiety się wzajemnie pilnują, by ubierać się stosownie, tzn. zakrywać nogi do kostek oraz ramiona.

Indie
B.Z: Jak wygląda społeczeństwo Indii? Jak w praktyce działa system kastowy?

A.Z: W Indiach każdy wie, do której kasty czy subkasty należy. Tak samo ludzie potrafią się zorientować po języku czy dialekcie, kto z jakiej kasty pochodzi. W Kerali kasty nie mają aż takiego znaczenia. Mieszkańcy Kerali mogą uczestniczyć w obrzędach każdej kasty.



B.Z: Czy mieszkańcy Indii to ludzie religijni?

A.Z: Tak, to ludzie bardzo religijni., głęboko wierzący i praktykujący. Na przykład obrzędy w kościele katolickim w Wielki Piątek trwają 7 godzin.

B.Z: Czy zgodzisz się ze stwierdzeniem, że Indie to kraj kontrastów? Są regiony bogate oraz biedne. Jak to wygląda?

A.Z: Owszem, Indie to kraj kontrastów, ale przede wszystkim kraj różnorodności. Kerala to bogaty stan. Bieda jest ukryta, choć nie niewidoczna. Bywałam w bardzo bogatych domach, ale także w wioskach, w których nie ma bieżącej wody, nie ma toalety tylko wychodek. W Indiach w ogóle jest problem z woda i prądem. Nie dotyczy to tylko biednych gospodarstw. Byłam też w Kalkucie. Tam ludzie mieszkają na ulicach za dom mając brezent zawieszony na patykach.

B.Z: Jak postrzegasz Hindusów po pobycie w Indiach? Co się zmieniło w twoim stosunku do tego narodu?

A.Z: Wiem, że są bardziej tradycyjnym społeczeństwem, niż podejrzewałam. Nie spodziewałam się natomiast tylu kobiet w sari na ulicach, jedzenia rękami. Jestem, jak mówiłam, miło zaskoczona gościnnością Hindusów oraz ich ogromnym patriotyzmem i dumą narodową.

B.Z: Co byś przeniosła z Indii do Polski? Czy są jakieś zwyczaje, przedmioty czy jedzenie, które chciałabyś mieć w Polsce?

A.Z: Chyba nic bym nie przenosiła. Indie są jedyne w swoim rodzaju. Choć brakuje mi trochę ćapati i bananów opiekanych w cieście.

B.Z: Pytanie na koniec. O czym powinni pamiętać wszyscy ci, którzy wybierają się do Indii?

A.Z: Indie to inny świat. Jedyny w swoim rodzaju. Należy mieć otwarty umysł i chłonąć to, co Indie mają do zaoferowania: tolerancję kulturową, tradycje i poczucie więzi rodzinnych.

B.Z: Dziękuję za rozmowę.