Rok akademicki rozkręcił się na poważnie, tu i ówdzie pojawiają się pierwsze kolokwia, a zimowa sesja, choć nadal bardziej odległa niż zimowe chłody, co bardziej zapobiegliwym jawi się już na horyzoncie. Pełną parą ruszył również obieg informacji, notatek, pomocy naukowych i innych materiałów. Przyjrzyjmy się więc różnym sposobom i narzędziom, które pomagają studentom dotrzeć do wiedzy (prawie) bez wstawania od komputera.

Materiały od wykładowców

Zanim jednak skupimy się na aktywności studenckiej braci, spójrzmy na chwilę, co oferuje nam druga część akademickiej społeczności, czyli wykładowcy. Ze zjawiskiem przesyłania edukacyjnej treści przez prowadzących zajęcia można spotkać się coraz częściej. W celu udostępniania materiałów korzystają czy to ze stron wydziałowych, czy to z własnych witryn, czy wreszcie z narzędzi, z których często korzystają sami studenci (o tych ostatnich więcej w dalszej części artykułu). W ten sposób co nowocześniejsi (niekoniecznie młodsi) wykładowcy dzielą się tekstami źródłowymi, wybranymi fragmentami literatury przedmiotu, własnymi opracowaniami czy prezentacjami z zajęć. Jeśli mamy do czynienia z dobrze przemyślaną konstrukcją zajęć, a udostępniane treści składają się w całość z syllabusem i listą pytań, taki zasób może być prawdziwym skarbem. W praktyce jednak poszukiwanie źródeł wykładowcy pozostawiają studentom, a jakość ich prezentacji może niekiedy budzić wręcz zażenowanie. Wtedy żakom nie pozostaje nic innego, jak wykazać się samodzielnością ? i tak przechodzimy do zasadniczej części tego artykułu.

Portale społecznościowe

Portale społecznościowe (a zwłaszcza obecnie dominujący Facebook) mają tę cechę, która w kontekście przepływu materiałów edukacyjnych ma kluczowe znaczenie ? ogromną popularność. Dzięki temu, że znaczna część studentów na co dzień korzysta z Facebooka, to właśnie tu wymiana informacji i materiałów zachodzi z ogromną intensywnością.

Tak jak i na innych platformach wymiany, dostępność potrzebnych informacji zależy od inicjatywy samych studentów, z tym że ze względu na popularność portalu i liczbę członków przeróżnych grup uczelnianych, prawdopodobieństwo trafienia na osobę przejawiającą dostateczny stopień altruizmu jest całkiem wysokie. Różnorodność grup (otwarte i zamknięte, ogólnouczelniane, wydziałowe, dla konkretnych roczników czy poszczególnych grup zajęciowych) zapewnia różne drogi do interesujących nas treści, jednak to bogactwo połączone z niejednolitością ma też swoje wady. Niekiedy trudno ustalić, czy interesująca nas grupa istnieje, a nawet jeśli wpadniemy na trop tej właściwej, może okazać się grupą zamkniętą (co przy mało aktywnym administratorze i krótkim czasie do kolokwium teoretycznie może okazać się zgubne, choć w praktyce zdarza się bardzo rzadko).

Nie należy zapominać także o tym, że będąc już w danej grupie jesteśmy zdani na aktywność jej członków. Jeśli przynajmniej część grupy będzie kierować się słuszną zasadą, że żeby skorzystać, trzeba najpierw dać coś od siebie, to możemy ze spokojem liczyć na pomoc. Jednak jeśli mamy mniej szczęścia, zawsze możemy skorzystać z mądrości tłumu z grupy wyższego rzędu.

Tu należy poczynić ważną, choć dla niektórych pewnie oczywistą, uwagę: grupy obejmujące całe roczniki, szczególnie na dużych kierunkach i wydziałach, charakteryzują się ogromnym ruchem. W związku z tym wypada dołożyć wszelkich starań (czyli zwyczajnie skorzystać z wyszukiwarki wewnątrz grupy, może też przeszukać zakładkę z dokumentami) zanim umieści się swoje pytanie czy prośbę o materiały. Często bywa tak, że odpowiadające nam treści już znajdują się na grupie, a pytając bez minimalnego wysiłku własnego można narazić się mniej cierpliwym użytkownikom, w najlepszym razie po prostu nie uzyskując odpowiedzi.

Trudno nie zwrócić uwagi na pewne wady zastosowania Facebooka do wymiany treści edukacyjnych. Portal skupia się na bieżącej komunikacji i brak w nim bardziej zaawansowanych możliwości porządkowania informacji. To powoduje, że niekiedy w gąszczu wątków trudno odnaleźć to, co jest najpotrzebniejsze. To, co może ułatwić wyszukiwanie, czyli dokładne nazywanie wątków i dokumentów, spoczywa w rękach użytkowników. Ponadto trwałość zebranej wiedzy zależy od ruchu między starymi i nowymi grupami, a więc od aktywności tych użytkowników, którzy często już stracili zainteresowanie wprowadzoną przez siebie zawartością. Dołóżmy do tego jeszcze dwie wady: brak możliwości indeksowania Facebooka przez Google, tj. nie występowanie treści z podstron Facebooka w wynikach wyszukiwania, oraz brak sztywnego linkowania do treści (tj. niemożliwość odesłania za pomocą linku do określonego wątku w dyskusji). Uwzględniając powyższe, zostajemy z bardzo ulotnym, choć rzeczywiście niezwykle szybkim i świeżym zasobem.

Wspólna poczta (z Gmailem na czele)

Poczta elektroniczna to według niektórych medium na tyle leciwe (wymyślone ponad 40 lat temu!), że wkrótce straci całkiem swoje znaczenie i ustąpi innym formom komunikacji. W wymianie materiałów edukacyjnych (szczególnie w postaci plików) wydaje się mieć jednak nad wyraz dobrze. Komunikowanie się z innymi członkami grup zajęciowych za pomocą e-maili jest nadal dość częstą praktyką, utrzymującą się zapewne dlatego, że jest to podstawowy środek komunikacji także w elektronicznych systemach uczelni. Uczelniany czy własny, e-mail zawsze pojawia się w profilu studenta. U-Mail w systemie USOSweb ułatwia adresowanie wiadomości do całych grup zajęciowych, co ma szczególnie praktyczne znaczenie, kiedy zajęcia na danym kierunku odbywają się w grupach o różnym składzie. Takie działanie bywa niekiedy niemile widziane, bo choć wygodne dla wysyłającego, może irytować odbiorców zasypywanych niepotrzebnymi wiadomościami.

Wysyłanie materiałów za pomocą e-maili może być wygodne przy małej liczbie adresatów, jednak obsługa całej grupy szybko prowadzi do bałaganu, wysyłania wiadomości do osób niezainteresowanych czy ?psucia maili? przez różnie obsługujące odpowiedzi programy pocztowe (tj. dodawania różnych znaczników poprzedzających cytowany tekst odpowiedzi, albo zmianę kodowania polskich znaków). Nie wspominam już o wątpliwej przyjemności przesyłania wszystkim wielomegabajtowych załączników.

Próbą poradzenia sobie z tymi problemami jest zastosowanie pojedynczego konta pocztowego przez całą grupę. Do tego celu studenci najczęściej wybierają Gmaila, a właściwie Konta Google. Zachęcają one dużą pojemnością skrzynki i dodatkowymi usługami, szczególnie Google Docs (w tej chwili zintegrowanymi w usłudze Google Drive). Użytkownicy dysponują jednym loginem i hasłem do konta, umieszczając czy to w postaci e-maili, czy dokumentów na Google Drive, potrzebne materiały edukacyjne.

Jakkolwiek podyktowane łatwością obsługi i wygodą sortowania (przypisywanie etykiet do wiadomości, porządkowanie w katalogach), a także możliwością skorzystania z materiałów bezpośrednio z przeglądarki (dzięki Google Docs), to rozwiązanie ma jednak bardzo poważne wady. Brak możliwości ustalenia kto i kiedy uzyskuje dostęp do wspólnego konta powoduje, że bardzo łatwo, bez żadnych konsekwencji, da się usunąć cały dorobek grupy i nie zostawić po sobie żadnego śladu. Co więcej, osoba chcąca dokuczyć grupie może jednym ruchem ograniczyć pozostałym dostęp do materiałów po prostu zmieniając hasło. Tak więc funkcjonowanie platformy wymiany opiera się na zaufaniu do wszystkich członków grupy, a ryzyko jest tym większe, im szerszy jest krąg osób, które mają dostęp do hasła.

Co więcej, w przypadku Konta Google może się zdarzyć, że omyłkowo ujawnimy o sobie informacje, których innym nie chcielibyśmy ujawniać. Jeśli konto ma uruchomioną funkcję Historia Online, to nie wylogowanie się z tego konta skutkuje tym, że każde nasze zapytanie w wyszukiwarce będzie zapisywane i udostępniane wszystkim innym użytkownikom konta. Ze względu na zintegrowanie wszystkich usług Google, dotyczy to także historii obejrzanych filmików na YouTube. Z tego powodu, używając grupowej poczty, należy zachować szczególną ostrożność.

W tej części przyjrzeliśmy się najczęściej używanym sposobom przekazywania materiałów edukacyjnych przez Internet. To jednak tylko niewielki fragment możliwości, jakie mamy na wyciągnięcie ręki. Dlatego następna część będzie poświęcona mniej znanym narzędziom, próbującym odpowiedzieć na niedostatki tych najpopularniejszych mediów. Dowiemy się też, co tak naprawdę wolno nam udostępniać i na jakich zasadach.

Współpraca: Martyna Nowosielska
Zdjęcie: Day 158: Diffusion of Knowledge by quinn.anya, CC-BY-SA 2.0