?Baczyński? – przez twórców określany jako film poetycko-biograficzny, w reżyserii debiutującego na dużym ekranie Kordiana Piwowarskiego – właśnie wszedł do kin. Jak na produkcję trwającą niewiele ponad godzinę, realizowany była dosyć długo, bo od 2010 roku. Mimo wielu problemów (finansowych, jak można się domyślić) dzięki uporowi twórców, szczególnie reżysera, została na szczęście doprowadzona do końca.

W roli tytułowej zobaczyć można Mateusza Kościukiewicza, znanego z filmów ?Wszystko co kocham? czy ?Matka Teresa od kotów?, kilkukrotnie nagradzanego przez środowisko polskich filmowców. Przyznać trzeba, że niezbyt łatwa to rola, zmierzyć się z mitem Baczyńskiego. A zadanie było dodatkowo utrudnione – aktorzy grali gestami i mimiką, słów używając niewiele (wyjątkiem były momenty odczytów wierszy Baczyńskiego). Kościukiewicz wykreował postać zadumaną, zanurzoną w swych wewnętrznych przeżyciach, choć rozchmurzającą się nieco w objęciach swej filmowej żony ? Barbary Drabczyńskiej, granej przez niemniej od Kościukiewicza utytułowaną Katarzynę Zawadzką. Kreowane postacie przedstawili bardzo subtelnie, ale i wyraziście. Widzowi nie umknie ani młodzieńczy zapał Kamila i Basi, ani ich pełna, wymuszona przez wojnę dojrzałość.

W filmie sceny fabularne przeplatane są fragmentami ze slamu poetyckiego, zorganizowanego z okazji dziewięćdziesiątych urodzin Baczyńskiego. Reżyser dotarł również do dwójki wojennych towarzyszy artysty, świadków jego poczynań konspiratorskich i powstańczych. Ich wypowiedzi niezwykle ubogacają przedstawiany obraz poety  ? opowiadają o człowieku, a nie o legendzie.

Zmierzając na przedpremierowy pokaz prasowy filmu ?Baczyński? zastanawiałam się, co twórcy zrobili (i czy zrobili cokolwiek), by uniknąć kreowania kolejnego bohatera nastolatków. Postać Krzysztofa Kamila Baczyńskiego jest nader zgrabna do tego typu zabiegów. Producent przyznaje, że grupą docelową w istocie jest młodzież, licząc zapewne na pielgrzymki szkolnych autokarów do kin. Dla gimnazjalistów i licealistów będzie to jednak obraz wymagający. Nietypowa forma sprawia, że filmu nie przyswaja się łatwo, bez namysłu. I bardzo dobrze. Postać, o której opowiada jest zanadto złożona, by można ją było ująć w ramy zwykłej fabularnej produkcji. Jest też nazbyt barwna, by odbierać jej polot przegadanym dokumentem. Dodatkowym atutem są współczesne interpretacje twórczości poety, dokonane przez slamerów. To oni w gruncie rzeczy mówią za bohaterów. I jest to zabieg bardzo szczery ? cokolwiek powiedziano by w tym filmie, i tak wyrażone byłoby współczesnym głosem. Dzięki temu poezja Baczyńskiego nie jest martwym reliktem przeszłości, ale żywym, teraźniejszym doświadczeniem każdego, kto będzie chciał się w niej zanurzyć.

Twórcy filmu nie stawiają przed widzem żadnej tezy. Niemniej pomysł, który zdaje się być czystą improwizacją w obliczu problemów, okazał się strzałem w dziesiątkę. Pozwala spojrzeć na życie Baczyńskiego z wielu perspektyw i każdemu skonstruować własną wizję, osobistą interpretację. Jest to obraz, który przywraca wiarę w kreatywność polskich filmowców. Pokazuje, że można w tym środowisku tworzyć, zamiast powielać sprawdzone już na Zachodzie wzory.

grafika: materiały promocyjne