UA-51036179-1
FB Twitter
Anna Grodzka

Śmiech na sali

| 3 komentarzy

Byłam ostatnio na koncercie utalentowanego multiinstrumentalisty i wokalisty Patricka Wolfa. Jest barwną osobowością oraz na obecną chwilę związany jest z mężczyzną, toteż mnóstwo dziennikarzy w Polsce zadawało mu pytania o problemy środowisk LGBT. Skwitował to podczas show jednym zdaniem : „Jesteśmy w 2011 roku, kogo to obchodzi?”. Warszawę natomiast po pierwszym wrażeniu ocenił jako miasto wolne i otwarte oraz obiecał wybrać się na zwiedzanie, aby to zweryfikować. Cóż, najwyraźniej jeszcze nie wie wszystkiego o Polsce…

Kiedy już miałam nadzieję, że w Polsce się coś zmienia w kwestii tolerancji (radykalnie lewicowa partia w parlamencie, w której skład wchodzi między innymi osoba transseksualna oraz homoseksualna), wszystkie moje nadzieje musiały legnąć w gruzach. O ile nie darzę zbytnią sympatią pana Roberta Biedronia, o tyle wspieram walkę o równość. Toteż przeraziła mnie sytuacja powstała na pierwszym posiedzeniu parlamentu.

Odpowiedzmy sobie na pytanie – co może być zabawnego w stwierdzeniu, że „ten cios był poniżej pasa”? Najprawdopodobniej nic. Coś jednak niesamowicie rozbawiło niemalże wszystkich posłów zgromadzonych 8 listopada na sali sejmowej – od prawej do lewej. Słowa te wypowiedział zdeklarowany homoseksualista, wspomniany wyżej Robert Biedroń. Śmiech więc oddawał najprawdopodobniej rubaszne poczucie humoru części posłów – no bo jak to, gej i jeszcze nam tu prawi o czymś poniżej pasa? No granda!

Załamałam ręce. W demokratycznym, wolnym od lat 20, niemałym kraju w środku Europy posłowie ewidentnie naśmiewają się z homoseksualisty. W dodatku poziom humoru jest naprawdę niski, żeby nie powiedzieć: poniżej pasa (takie żarciki jestem w stanie wybaczyć tylko w małym gronie osób – bo też nie ma co przesadzać – przed żartami z wszelakich grup społecznych nie da się uciec i często są nieszkodliwe, jednak nie powinno się to odbywać na forum publicznym i w instytucji państwowej). Nikt nie reaguje. Zastanawiam się, czy taka sytuacja byłaby możliwa gdziekolwiek na Zachodzie i dochodzę do wniosku, że raczej nie. Witamy w Polsce, kraju który sam sobie zaprzecza – wybieramy do parlamentu ludzi, których potem wyśmiewamy. Organizowane jest u nas EuroPride, a z drugiej strony nie można przepchnąć przez parlament ustawy o związkach partnerskich. Jesteśmy wszyscy bardzo otwarci i tolerancyjni, ale wciąż większość z nas nie uważa, że „pedał” to wyrażenie obraźliwe – przecież oznacza co oznacza! Wyrzucamy z partii posła, który gejów nie znosi, ale na lesbijki to by popatrzył, ale na oczach milionów obywateli trzęsiemy się ze śmiechu z powodu głupich, obraźliwych skojarzeń.

Nie mówię, że narzucanie się środowisk homoseksualnych jest dobre. Obie strony popełniają błędy. Dlatego właśnie zacytowałam rzeczonego Wolfa – bo tak naprawdę nikogo nie powinno obchodzić, kogo obywatele kochają, z kim chcą spędzić życie i jak, o ile nie zagraża to żadnej osobie trzeciej. Zarówno nietolerancyjne zachowanie jednych środowisk, jak i autostygmatyzacja stosowana przez środowiska LGBT (przecież organizowanie marszów i tworzenie miejscówek oraz pism tylko dla środowisk queerowych to samowykluczanie się ze społeczeństwa – sugerowanie wszystkim, że faktycznie jest się innym, a przecież wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi) są szkodliwe dla obrazu Polski za granicą oraz warunków panujących wewnątrz kraju. Wieczna bitwa dwóch stronnictw naprawdę nic tu nie zdziała.

Wyszłam z koncertu Wolfa obsypana brokatem i szczęśliwa, że przeżyłam coś pięknego i kolorowego, że w moim kraju nikt nie blokuje koncertu takiego wokalisty i mogę się cieszyć jego muzyką i show, który nie był podszyty żadnymi politycznymi wyznaniami. Czekając na jednego z moich ulubionych artystów pod klubem Stodoła usłyszałam od jednego z ochroniarzy wybitnie nielubiących tułających się po parkingu fanów zdanie: „Disco polo i pedałów to ja nie słucham”. Oto Polska właśnie.

fot. r-a-d-e-k, na licencji CC-BY-2.0

Autor: Martyna Nowosielska

Studentka politologii na I roku II stopnia oraz dziennikarstwa na III roku I stopnia.

omentarzy

  1. Droga Martyno!
    A widziałaś całe to wystąpienie? Pan Biedroń do pierwszym wypowiedzeniu tego wyrażenia, dokładnie wyczuł atmosferę i ją zaczął podgrzewać, sam nie mając, śmiertelnie oburzonej, zdegustowanej miny! Co prawda, potem odniósł się do sytuacji, ale to było na końcu…

    Pewnie wiesz, czym są zachowania zbiorowe, wiesz, że w tłumie taki śmiech jest „zaraźliwy”.

  2. Tak, ale chodzi o sam fakt tego że takie śmiech wybuchł. To mnie oburzyło. Reakcja pana Biedronia to już inna sprawa.

  3. Droga Martyno!
    A widziałaś całe to wystąpienie? Pan Biedroń do pierwszym wypowiedzeniu tego wyrażenia, dokładnie wyczuł atmosferę i ją zaczął podgrzewać, sam nie mając, śmiertelnie oburzonej, zdegustowanej miny! Co prawda, potem odniósł się do sytuacji, ale to było na końcu…

    +1

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.