FB Twitter

CHCIEĆ = (?) MÓC

| 1 komentarz

Każdego dnia przebywamy jakąś stałą trasę: spacerujemy, udajemy się na uczelnię, do pracy, do babci w odwiedziny. Wakacje spędzamy w górach, nad morzem czy w ciepłych krajach – coraz więcej podróżujemy. Dawno utarte ścieżki przeplatają się z wyprawami do miejsc nieznanych. Ludzie czują potrzebę nieustannego przemieszczania się, odkrywania nowych przestrzeni, gdyż homo viator jest głęboko zakorzeniony w każdym z nas. Jednak najcięższą podróżą jaką mamy do przebycia jest ta, rozumiana w sposób niedosłowny – metaforyczna droga jaką jest przejście od słowa do czynu. Od myśli do działania.

(NIE) DAM RADY

Nie umiem. Nie potrafię. Nie dam rady. Niezliczoną ilość razy słowa te kołaczą nam się w głowie sprawiając tym samym, że niesłusznie dajemy im wiary i rezygnujemy z zamierzonych działań. Pewność siebie i bycie świadomym swoich zalet jest podstawą, która daje nam siłę. Każdy człowiek ma swoje słabe i mocne strony, nikt nie rodzi się jedynie z wadami. Najlepsze co możemy zrobić, to nie skupiać swojej uwagi na tych pierwszych, ale mądrze wykorzystać te drugie. Błędem jest przecenianie swoich możliwości. Trzeba spojrzeć na nie ze zdrowym obiektywizmem i jasno ocenić. Bardzo ważna jest również pokora, jednak tylko w połączeniu z szanowaniem samego siebie i swojej pracy, a także dumnym pokazywanie talentów, pasji czy planów. Jest wiele rzeczy, które nigdy nie będą w naszym zasięgu .Takich, które w nim będą (lub już są!) jest jeszcze więcej. Dziś nie stać Cię na podróż, masz zbyt małe mieszkanie na kupienie psa, o którym zawsze marzyłeś, bądź nie dorównujesz swoim współzawodnikom w konkursie. Dziś może nie, ale już za kilka dni, miesięcy czy lat te rzeczy staną się jak najbardziej realne . Jeśli tylko cały czas będziesz do tego dążył.

ZROBIĘ TO (JUTRO)

Największa bitwa, którą musisz stoczyć, aby wygrać wojnę, to ta z samym sobą, ponieważ najłatwiej samego siebie oszukiwać. Odwoływać spotkania, przekładać obiecaną kawę o kolejny miesiąc, biegać 20 min zamiast godziny… Ale gdzie tkwi problem? Przecież biegałem.

Gdy sami coś postanawiamy, jest nam trudniej to zrealizować gdyż nie mamy nad sobą kogoś kto pilnuje nas w wytrwaniu w naszych decyzjach. Nikt nas nie sprawdza, nie motywuje, nie daje nam do zrozumienia, że sami sobie szkodzimy. Że nasze marzenia, które tak bardzo pragniemy przenieść do rzeczywistości, zamiast się do nas przybliżać – coraz bardziej się oddalają. Zdecydowanie łatwiej jest zrobić coś, bo trzeba. Mam dwa miesiące na oddanie eseju. Zamiast jednak poświęcić  godzinę w każdy weekend, piszę go w ostatnim tygodniu, gdy deadline zbliża się wielkimi krokami, spędzając sen z powiek. Brzmi znajomo? Może dlatego najlepsze prace czy arcydzieła, powstają często w krótkim czasie, pod presją.

DZIŚ SPAŁEM (TYLKO) 5 GODZIN

Kolejną wymówką jest zmęczenie. Nie dam rady, dzisiaj spałem 5 godzin i miałem ciężki dzień na uczelni, szef zatrzymał mnie dłużej w pracy. Jesteśmy tylko ludźmi, a w XXI wieku pracujemy coraz więcej i ciężej, więc każdego z nas ma prawo ogarnąć senność. Nie może to się jednak zdarzać codziennie. Jesteś zmęczony. Co w takim razie mogą powiedzieć studenci śpiący po 3 godziny dziennie przez tydzień w czasie sesji, pracownik korporacji przesiadujący w biurze po godzinach, samotna matka z trójką dzieci, pani z sąsiedztwa pracująca na dwa etaty? Jesteś wyczerpany. Dobrze. Więc nie stawiaj sobie kolejnych celów, gdyż nie dajesz sobie rady z tymi, które realizujesz. Kiedy jednak podjąłeś decyzję o działaniu, nie poddawaj się przy pierwszej napotkanej przeszkodzie, ale walcz do końca.

(NIE) MAM CZASU

Każdy ma czas tylko nie wszyscy właściwie nim zarządzają. Wszystko zależy od dobrej organizacji. Często zdarza nam się narzekać o tym jak bardzo brakuje nam jakże cennych minut, godzin czy dni, kiedy w tej samej chwili moglibyśmy oddać się pożytecznemu zajęciu. Pół godziny narzekania czy pół godziny biegania? Pół godziny użalania się czy pół godziny czytania dobrej książki? Poł godziny rozpaczania nad tym, co robiłbyś w tym momencie, gdybyś miał czas czy pół godziny więcej nauki, dzięki której uzyskasz wymarzoną pracę? Sam zdecyduj.

BOJĘ SIĘ P O R A Ż K I

Słowo, które bardzo często nie jest w stanie przejść nam przez gardło. Boimy jego gorzkiego posmaku jak ognia. Powiedzmy szczerze; obawiamy się, że mimo usilnych starań i dążeń, poświęcając czas, zdrowie i pieniądze, nie uda nam się spełnić upragnionego marzenia. Tak też się czasem zdarza, nie możemy jednak tracić nadziei. Nawet gdy wydaje się, że zrobiliśmy już wszystko (a nawet więcej) co w naszej mocy, często możemy znaleźć rzecz którą przeoczyliśmy. Należy wtedy spojrzeć na naszą drogę chłodnym okiem i wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów. Co jednak, gdy nawet to nie zadziała? Spojrzyjmy nieco łaskawiej nie tylko na cel, ale na wędrówkę, która miała nas do niego zaprowadzić. Może jej koniec nie był aż taki ważny? Pomyślmy wtedy co nam dała. Zastanówmy się dobrze, gdyż czasem dzięki zmierzaniu do spełnienia marzenia stajemy się świadomymi, odmienionymi ludźmi, pełnymi czystego doświadczenia, samozaparcia i motywacji, które pomogą nam realizować inne – nie mniej ważne – plany w przyszłości.

Niech każdy z was pomyśli o jakimś celu, który chce osiągnąć, wstanie i pójdzie go zrealizować. A przynajmniej niech zrobi jeden mały krok, aby to osiągnąć. Natychmiast, bez zbędnych pytań czy wymówek. Nie wiem czy każdemu z nas uda się swoje plany wprowadzić w życie; tego obiecać nie można nikomu. Ale jedno wiem na pewno. Marzenia nie spełnią się, gdy będziesz tylko o nich myślał – trzeba robić coś w tym kierunku. DZIAŁAJ!

 

Jeden komentarz

  1. Madrze napisane! Dochodzi jeszcze porownywanie sie do innych,tych, ktorym sie udalo, dzialaja i to jeszcze z jakimi efektami. Jak nie patrzec social media dokladaja swoje 5 groszy, szerzac wizurunek czlowieka wszystko-mogacego.

    Nie porownujmy sie – tylko konekwentnie robmy swoje, cieszac sie z nawet najmniejszego sukcesu, zmiany na lepsze.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.