FB Twitter

Dlaczego dążymy do nieróbstwa?

| 0 komentarzy

Na portalach społecznościowych doszło do tzw. “wysypu” mędrców i filozofów. Pod zdjęciem wygiętej i nieco zdeformowanej sylwetki coraz częściej widnieje mądry, życiowy opis. Nie jest niczym nowym, że osoby atrakcyjne są lepiej postrzegane przez społeczeństwo, bardziej lubiane i ogólnie żyje im się łatwiej. Ludzie lgną do piękna i chcą wokół niego przebywać.

Moda na motywowanie świata pogłębiła przekonanie, że osoby ładne są mądrzejsze od osób mniej atrakcyjnych, a słowa z ich ust są bardziej wiarygodne. Przecież, “co taka “brzydota” mogła w życiu osiągnąć” – zastanawiamy się, prawda? Owszem, ładny wygląd czy wysportowane ciało to efekt pewnych starań, pracy. Stawianie sobie za autorytet osoby “fit-motywatora”, którego jedynym osiągnięciem jest profil na instagramie, pokazuje jedynie na jakim stopniu intelektualnym właśnie się znajdujemy. Czy współcześnie nie mamy ludzi, którzy mogliby inspirować nas duchem?

Praca nad ciałem w porównaniu do pracy intelektualnej jest prosta. Aby “zrobić” sylwetkę potrzeba regularnych treningów, diety, snu. Aby skończyć medycynę – wielu lat (nie regularnej) a ciągłej nauki, zaczynając już od tej szkolnej, żeby móc dostać się na studia. Nie podziwiamy na codzień lekarzy, którzy ratują życie lub ludzi, którzy poświęcają swoje. Nie podziwiamy rodziców, którzy o nas dbali, choć nie mieli już siły. Nie podziwiamy wynalazców, dzięki którym żyje nam się wygodniej. Ale przecież podziwiamy fit-mamy, które głodzą się po porodzie aby nie stracić formy i lajków. I takie poświęcenie się szanuje, prawda? Ślinka nam cieknie na widok estetycznie umalowanej dziewczyny i ciężko oderwać wzrok od jej dekoltu, a po przeczytaniu opisu pod zdjęciem “nigdy się nie poddawaj, w życiu nie liczy się to jak mocno dostałeś, tylko jak mocno możesz dostać”, mamy przed oczami ideał, który domaga się poklasku i o dziwo szacunku.  A mówi się, że nie ocenia się książki po okładce.

W dzisiejszym świecie zamiast przeżywać chwile, przeżywamy niepasujący filtr na zdjęcie, motywuje nas jedynie to, co można poddać ocenie “ładny/brzydki”. Motywuje nas to, co próżne. Nie szukamy motywacji w pracy, w dążeniu do tego, co nieprzeciętne. Nie wystarczy powiedzieć “możesz być tym, kim tylko chcesz”, “możesz wszystko”, “możesz być milionerem”, to nie motywuje, to nie pokazuje konkretnego planu pod indywidualne możliwości i cele. Większość odbiorców zaczyna i kończy na przeczytaniu cytatu. Myśli “aha, mogę kimś być” a następnie pilotem przełącza kolejny kanał.

Ludzie spędzając wiele godzin przed monitorem, nie są w stanie zahartować swojego charakteru, tak jak mięsień, który nie jest trenowany – jest słaby. Społeczeństwo nie jest nauczone pracy nad sobą, co przekłada się nie tylko na relacje ale przede wszystkim na obcowanie z samym sobą. Wraz z szybkim rozwojem technologicznym, jeszcze szybciej rozwinęło się lenistwo. Zero pracy to nie jest wzmacnianiem charakteru. Nie wzmacniając charakteru, człowiek nie poradzi sobie z problemami, których nie rozwiąże jedynie za pomocą przycisku „turn off”. Nie wszystko jest online.

Życie mija nam na robieniu selfie, na którym nie ma nikogo innego niż my. I tak codziennie patrzymy na siebie, retuszujemy swoje zdjęcia, dobieramy efekty tak, aby być najlepszą wersją samego siebie. Patrzymy na siebie jako na formę,a  nie treść. Od pierwszej do ostatniej drzemki zaczynamy narzekać. Na budzik. Na pracę. Na mieszkanie na kredyt. Na męża. Na dzieci. I tak w kółko. Z takim nastawieniem cofamy się i ograniczamy. Tylko praca nad sobą, nie ta łatwa i szybka jak usunięcie kontaktu z telefonu. Ciężka, solidna i konsekwentna.

A kto jest Twoim autorytetem i jakimi kierujesz się wartościami, aby stać się lepszym od tego, kim byłeś wczoraj?

P.S. Jeśli kogoś celem jest jedynie ładny profil na portalu, odsyłam do słów poniżej.

Szczupła, piękna z idealnym makijażem, doczepianymi włosami, rzęsami, wielkimi ustami i najchętniej z torebką Chanel. I tak naturalne kobiety zmieniają swój wizerunek i upodobniają się do „obrazka” z Instagrama. Problem w tym, że te wszystkie wypromowane idolki ładnie wyglądają tylko na klatce STOP po poważnej obróbce.

Większość mediów w pogoni za sensacją promuję tandetę, kicz, próżniactwo, głupotę i wyzywający styl. Im więcej pokażesz swojego ciała, tym bardziej jesteś na świeczniku. Kiedyś był magazyn PLAYBOY, dzisiaj wystarczy wejść na Instagram.

Najbardziej istotny jest fakt, że każdy z Was może wyglądać ciekawie, interesująco i po swojemu. Bez pogoni za trendami, znanymi metkami i mody na botoks czy inne uzupełniacze (…) – Dorota Wróblewska

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.