FB Twitter

„WAŻNE, BY ZACHĘCAĆ DO CZYTANIA W SPOSÓB POZYTYWNY” – WYWIAD Z MARCINEM GNATEM

| 0 komentarzy

Facebookowe wyzwanie „Przeczytam 52 książki w roku” odniosło zaskakujący, nawet dla  samego pomysłodawcy, sukces. Poprawa stanu czytelnictwa w Polsce wychodzi mu na razie całkiem nieźle. Postanowił zrobić coś, żeby zmotywować więcej ludzi do czytania, by wzrosła liczba czytających osób. Angelika Oleszczuk rozmawiała z Marcinem Gnatem nie tylko o ciekawym wyzwaniu, lecz także ogólnie o literaturze.

SEDNO: Cześć! Dziękuję, że zgodziłeś się na udzielenie wywiadu. Wiem, że ostatnio pojawiasz się w wielu miejscach, więc tym bardziej bardzo się cieszę, że masz ochotę na jeszcze jeden wywiad. Czy to zainteresowanie jest dla Ciebie męczące, a może wręcz przeciwnie – im większe, tym lepiej się czujesz? Jak do tego podchodzisz?

Marcin Gnat: Nie jest tego aż tak znowu dużo jak mówisz, chociaż z drugiej strony, nie da się ukryć, że to, co robię, zaczęło być dostrzegane. Cieszy mnie to, bo oznacza, że moja misja zaczyna pomału przedzierać się do świadomości społecznej. A misją tą jest odwrócenie negatywnego trendu, jeśli chodzi o czytelnictwo w Polsce. Tak, jestem świadom tego, jak jest to trudne w erze smartfonów i telewizji. Niemożliwe jednak pozostaje niemożliwym tylko do momentu, gdy ktoś to zrobi.

SEDNO: Gdy ktoś po raz pierwszy widzi Twoje wydarzenie lub o nim słyszy, to na początku zastanawia się nad… jego nazwą. Tak więc, czemu akurat 52 książki?

MG: Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. 52 to liczba tygodni w roku kalendarzowym.

SEDNO: Nie da się ukryć, że wyzwanie „Przeczytam 52 książki w roku” jest świetne! Skąd taki pomysł? Długo się zastanawiałeś czy przyszedł Ci do głowy tak zupełnie nieoczekiwanie? A może powstał w wyniku inspiracji podobnymi wydarzeniami lub sytuacjami, które zaobserwowałeś? 

MG: Zanim ruszyłem z wyzwaniem „Przeczytam 52 książki w roku”, przez ponad rok rozwijałem wyzwania biegowe. Polegały one na tym, aby w danym miesiącu przebiec w sumie określoną liczbę kilometrów i tym samym wypełnić postawiony sobie cel. Efekt tego typu akcji był na tyle ciekawy, że u progu 2015 roku postanowiłem zrobić coś podobnego, lecz w sferze „dla ducha”. Pomyślałem, że intelektualnym odpowiednikiem biegania jest czytanie książek. I tak powstało wyzwanie.

SEDNO: Liczba uczestników pokazuje, że ludzie chętnie biorą w nim udział i są zadowoleni. Spodziewałeś się aż takiego zaangażowania czy raczej jesteś zaskoczony?

MG: Mówiąc szczerze, kompletnie nie spodziewałem się takiego odzewu. Przy popularnym bieganiu, czytanie wydawało mi się czynnością wyjątkowo mało „zaraźliwą”. Nie o popularność tutaj jednak chodziło. Miałem silną ambicję, by samemu dużo czytać i zaprosić do tego planu intensywnego samorozwoju parę innych osób. Bardzo szybko zorientowałem się, że po publikacji wyzwania w Internecie, dzieje się coś bardzo dziwnego. Ludzie zaczęli je sobie masowo polecać, co wywołało efekt kuli śnieżnej. Stanęło w końcu na niebotycznej dla mnie sumie ponad 102 tysięcy uczestników wyzwania.

SEDNO: Dużo się mówi o tym, że coraz mniej osób czyta książki, a statystyki po prostu przerażają. Myślisz, że takie wyzwania to dobry sposób, żeby poprawić tę sytuację?

MG: Każdy sposób jest dobry, jeśli jest skuteczny. Jeśli udało mi się zmotywować do regularnego czytania choć garstkę osób, to bardzo mnie to cieszy. Ważne, by zachęcać do czytania w sposób pozytywny. Pokazywać zalety wynikające z regularnego czytania przekładające się na jakość naszego życia. Mówiąc „Nie czytasz? Będziesz głupszy!” – w ludziach rodzi się automatyczny opór.

SEDNO: Odniosłeś naprawdę duży sukces. Wiesz może, co wpłynęło na to, że Ci się udało? Wiele podobnych wydarzeń mogłoby przejść bez echa, a Twoje stało się bardzo popularne i zaangażowało wiele osób.

MG: Nie wiem, czy jest to duży sukces, ale dzięki, że tak to postrzegasz. Wydaje mi się, że umiałem wstrzelić się w odpowiedni moment, dobrze skonstruować zasady akcji, ale przede wszystkim myślę, że ludzi pociąga fakt, że istnieją jeszcze ludzie po 30., którzy pozostali idealistami i wciąż wierzą w to, że można zmieniać świat. Być może parę osób uznało, że moja idealistyczna postawa jest tak rozbrajająca, że warto temu przyklasnąć i pójść razem. Ja obiecałem sobie za to, że zawsze będę absolutnie szczery wobec całej społeczności i będę starał się nigdy jej nie rozczarować.

SEDNO: Akcja trwa od 2015. roku – udało Ci się chociaż raz ukończyć wyzwanie? Przyznaj się! (śmiech)

MG: No i tu rozwinę wątek szczerości z poprzedniego pytania. Otóż odpowiedź brzmi NIE. Zarówno w 2015, jak i 2016 roku nie udało mi się przeczytać 52 książek. W pierwszym przypadku licznik stanął na 22 tytułach, w drugim na 26. Jak na zapracowanego ojca dwóch małych dzieci uważam, że to i tak niezły wynik, nieprawdaż? Dlaczego mówię o tym otwarcie? Bo wbrew niektórym opiniom, w naszym wyzwaniu wcale nie chodzi o „sportowy” wyczyn w czytaniu książek na czas. Każdy czyta, ile może, a „52” to po prostu zawieszona na pewnym poziomie poprzeczka, którą staramy się wspólnie przeskoczyć. Jeśli się nie uda – trudno, spróbujemy za rok.

SEDNO: Porozmawiajmy trochę o literaturze. Od jak dawna jest ona Twoją pasją?

MG: Jestem chłopakiem z typowego polskiego blokowiska, który w dzieciństwie raczej wolał grać w piłkę, niż pilnie się uczyć, choć muszę przyznać, że zawsze silną miałem potrzebę czytania. Gdy miałem jakieś 11 lat w pawilonie spożywczym na moim osiedlu, postawiono stanowisko z prasą. Po raz pierwszy można było wziąć sobie do ręki egzemplarz i poprzeglądać. Nie tak, jak w otoczonym szybami kiosku. Spędzałem tam długie godziny, a ekspedientki często mnie stamtąd zwyczajnie przeganiały. „Kupujesz coś czy będziesz tylko macał te gazety?!” – słyszałem często. Z książkami było podobnie. Co mogłem – dostawałem od rodziców. Czego mi brakowało – to sobie gdzieś poprzeglądałem.

SEDNO: Pamiętasz, od jakiej książki zaczęła się Twoja przygoda z czytaniem?

MG: Tak, to był podręcznik Litery – nauka czytania, a ja miałem pięć lat. Być może ciekawsze jest to, że moja mama czytała dużo literatury XIX-wiecznej, gdy nosiła mnie w brzuchu. To mogło zadecydować.

SEDNO: Jakie książki czytasz najchętniej? Masz jakiś ulubiony gatunek?

MG: Nie da się ukryć, że bardziej po drodze mi z literaturą faktu. Reportaże, wywiady-rzeki z ciekawymi ludźmi, dzienniki, wspomnienia – to jest to, co lubię najbardziej i wchłaniam jednym tchem. Lubię analizować świat, w którym żyję i wyciskać z niego nowe konteksty, znaczenia, próbować coś więcej dostrzec, zrozumieć.

SEDNO: A może jest jakiś autor, którego najbardziej cenisz/lubisz? Jeśli tak, to czym sobie na to zasłużył?

MG: Nie wiem, czy to akurat dobrze o mnie świadczy, ale przeczytałem chyba wszystkie książki Charlesa Bukowskiego.

SEDNO: Masz w domu biblioteczkę czy raczej książki znajdują się w różnych miejscach? Tak w ogóle to dużo ich już uzbierałeś?

MG: Mam w salonie jeden piękny biały regał w skandynawskim stylu, jednak książki przestały się tam mieścić, dlatego leżą wszędzie – na parapetach, lodówce, szafkach. Uważam, że to dobrze świadczy o mieszkańcach domu, bo jak wiadomo dom bez książek, to dom bez duszy.

SEDNO: Niektórzy mają takie ulubione miejsca do czytania – własne łóżko, swój pokój, łono natury, środki komunikacji miejskiej itd. A jak jest u Ciebie? Jest jakieś miejsce, w którym najlepiej Ci się czyta czy nie ma ono w ogóle znaczenia?

MG: Miejsce ma znaczenie. Najlepiej czyta mi się w środkach komunikacji – autobusach, tramwajach, pociągach. Myślę, że powinni stworzyć specjalne linie dla czytelników, które jeździłyby w kółko bez wyraźnego celu, przystając jedynie pod księgarniami i kawiarniami.

SEDNO: Co dalej z wyzwaniem „Przeczytam 52 książki w roku”? Planujesz je kontynuować w następnych latach; robić kolejne edycje?

MG: Chcę kontynuować ten pomysł tak długo, jak ludzie będą chcieli brać w nim udział. Uważam, że rozwój czytelnictwa w Polsce to moja prywatna misja i maleńki wkład w jakość naszego społeczeństwa. Być może źle, że pada to akurat z moich ust, ale gdyby każdy z nas zrobił czasem coś bezinteresownie dla dobra ogółu, to żylibyśmy w raju.

SEDNO: Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów zarówno z Twoim wyzwaniem, jak i ogólnych codziennych!

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.