FB Twitter

Moda nie istnieje

| 0 komentarzy

„Moda nie istnieje tylko w sukienkach i tkaninach. Moda jest w niebie, na ulicach, moda ma związek z ideami, stylem życia i tym, co się dzieje” Coco Chanel

Zaczyna się od kwiecistej sukienki, a kończy na puszystym omlecie. Krągła, wychudzona, umięśniona. Dotyczy ubioru, sposobu bycia, kanonu piękna i ubioru. Moda.

Bill Cunningham niegdyś powiedział: „Moda jest bronią, która pomaga przetrwać w warunkach codziennego życia”, a jaki ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie przeciętnego człowieka?

Idąc ulicą mijamy ludzi. Jedni chcą się wyróżniać, czasem na pokaz, a czasem też z buntu. Najczęściej jednak zlewamy się z tłumem, gdzieś znikamy i stajemy się anonimowi.

Sklepy sezonowo przepełnione są produktami o zbliżonej wizualizacji, co wynika najczęściej z jednego koncernu lub manufaktury. To, co modne (czyli promowane przez określony czas) jest postrzegane jako dobre. Wybierając określone produkty, konsument może poczuć się bezpiecznie, unikając krytyki wynikającej z ekstrawaganckiego, oryginalnego wyglądu czy sposobu bycia. Moda najczęściej jest nieświadomym, nieprzemyślanym wyborem, którego dokonuje co druga osoba; jest schronem, a często także skrywaniem swojej indywidualnej osobowości z obawy przed oceną.

Moda najczęściej kojarzona niegdyś stricte z ubiorem, współcześnie objęła szerszy zakres.

Kilka lat temu sfera jedzenia była czymś zupełnie oczywistym i normalnym, nikt nie czuł potrzeby fotografowania czy relacjonowania na żywo. Obecnie śmiało pokazujemy, chwalimy się tym, co gości na naszym talerzu. Pudding chia, jaglanka z suszonymi owocami i nasionami, smoothie z awokado (oczywiście rano na czczo), a także puszysty omlet z sosem zero kalorii. Ci, co nie nadążają za modą, w drodze do pracy w biegu zjedzą krakowskiego obwarzanka, a połowa internetowej społeczności zamieszcza zdjęcie swojego śniadania, wyglądającego jak co najmniej z najdroższej warszawskiej restauracji.  

Czy „jedzeniowa” moda nabrała dobrego rozpędu? Czy moda ma zawsze zły wydźwięk?

Niekoniecznie. Nawyk pokazywania wszystkiego, co dzieje się w naszym życiu, pozbawiając się w ten sposób prywatności lub przekraczając granice sfery intymnej, nie jest słusznym nawykiem, jest to jednak osobista sprawa każdego człowieka. To ty decydujesz, co inni o tobie wiedzą lub co widzą.

Zatem w jakich okolicznościach trend można odczytywać jako dobry przekaz czy apel? Mówi się, że nawet ze złej sytuacji można wynieść dobrą lekcję życia. Krótkotrwałe mody niosą ze sobą tłum ludzi, którzy nie zadają pytań o sens czy wartość. W ten sposób można łatwo manipulować społeczeństwem. Za przykład weźmy produkty bezglutenowe. W 2013r. spożywane głównie w 90% jedynie przez osoby chore – z nietolerancją; w 2017 r. gluten postrzegany jest jako wróg dietetyczny numer jeden. Trend nakręca biznes i koncerny produkcyjne. W każdej tej „modniejszej” restauracji są wyróżnione potrawy bezglutenowe, bez laktozy, bez cukru, co za tym idzie – zwiększa się zapotrzebowanie na produkty droższe, najczęściej importowane. Lokalne małe gospodarstwa w ten sposób nie są w stanie zarabiać na siebie, a wkład rolnictwa w PKB osiągnął mizerny stopień 2,6% (wg raportu Fundacji na rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa). Kupujemy to, co modne, to, co inni postrzegają jako hit! Z drugiej strony mamy szczęście, że obecnie panuje trend na zdrowe produkty, chociaż osobiście myślę, że moda na kiełbasę z chlebem (uwaga – chlebem białym pszennym) też wejdzie do naszych łask.

Decydując się na produkty bardziej lub mniej reklamowane, kieruj się przede wszystkim swoimi potrzebami czy upodobaniem. W świecie tak rozwiniętym, nie bądź w tyle i rozwijaj się razem z nim. Bądź wierny sobie, a wtedy nic, co modne, co promowane, co narzucane, nie zakłóci ci spokoju ducha. Warto również wziąć sobie do serca to, co kiedyś powiedział Jean Paul Gaultier: „Chciałbym ludziom powiedzieć, aby otworzyli oczy i ujrzeli piękno tam, gdzie normalnie się go nie spodziewamy”.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.