FB Twitter

ŚWIĘTA, ŚWIĘTA?? I CO Z TEGO?

| 0 komentarzy

Ostatnio, w poszukiwaniu inspiracji na nietypowe ozdoby choinkowe, przeglądałam filmy na jednym z popularnych portali internetowych. Przypadkiem trafiłam na nagranie, które zaczynało się od słów: ?Znicz postawiony? To biegnij do marketu! Stoiska pełne świątecznych akcesoriów już czekają!?. Hmmm? coś w tym jest. Jak to się właściwie dzieje, że obecnie dla wielu osób święta przestały mieć status ?magicznego czasu?, okazji do spotkań i rozmów z bliskimi czy po prostu chwili zadumy i wyciszenia?

Często mam wrażenie, że centra handlowe i hipermarkety biorą udział w jakimś wyścigu o to, kto pierwszy udekoruje wnętrza przed Bożym Narodzeniem albo pochwali się choinką (oczywiście jak najwyższą i jak najbardziej strojną). Rok temu byłam w szoku, gdy jeden ze sklepów znanej marki zdecydował się wystawić drzewko świąteczne już pod koniec października!

Święta, święta - zdjęcie

Co roku, tuż po Wszystkich Świętych i Zaduszkach, z głośników w galeriach rozlegają się wesołe świąteczne melodie, znajomi zaczynają wrzucać Last Christmas na Facebooka, a my sami nie możemy się doczekać, żeby w Wigilię obejrzeć Kevina samego w domu lub w Nowym Jorku (a może samego w nowym domu?), mimo że przecież doskonale znamy zakończenie, a fabuła nie skrywa już żadnych tajemnic. Apogeum świątecznej gorączki następuje w ostatnim tygodniu przed świętami, natomiast dzień przed to już istna jazda bez trzymanki. Lepiej nie planować zakupów na ostatnią chwilę, bo w końcu każdy z nas zna przedświąteczne obrazki, które nawet najbardziej cierpliwych potrafią wyprowadzić z równowagi. Zatłoczone sklepy (zarówno te małe osiedlowe, jak i supermarkety), natarczywie migające lampki świąteczne, obecne w każdym centrum handlowym i na ulicach, banery w stylu ?Wielka świąteczna wyprzedaż?, małe dzieci wymuszające płaczem kolejną zabawkę ?od Mikołaja? albo biegające między ludźmi bez widocznej opieki rodziców, podenerwowani dorośli, krzyczący na siebie klienci czy wreszcie słynna już chyba w całej Polsce coroczna bitwa o karpia, która w internecie doczekała się niejednego filmu. Materializm bierze górę nad rodzinnym, religijnym czy społecznym wymiarem Bożego Narodzenia. Wolimy kupić drogi prezent, przygotować dwanaście potraw (jestem ciekawa, ilu z nas wie, dlaczego akurat dwanaście), dać się ponieść dzikim tłumom w sklepach i przy okazji pokłócić z rodziną o to, że znowu tak późno wybrała się na zakupy?

Swego czasu znajoma opowiedziała mi anegdotkę, w której do pewnej kobiety tuż przed świętami przyszedł świadek Jehowy i zaczął opowiadać o naukach Jezusa, na co ona odparła: ?Daj mi pan spokój z tym Jezusem, ja mam święta na głowie!?. Czyżby? Naprawdę o to chodzi w Bożym Narodzeniu? Czy najważniejsze jest to, jak wiele przygotujemy potraw, kto co dostanie i jak zareagują znajomi z pracy na nową sukienkę? Czy raczej o to, że spotkamy się całą rodziną przy wigilijnym stole, będziemy mieli okazję, by pobyć razem i w końcu porozmawiać bez pośpiechu, który towarzyszy nam na co dzień? Zatrzymajmy się na chwilę w tym całym zgiełku i bieganinie! Zauważmy drugiego człowieka i obdarzmy go uśmiechem! Niech ?Wesołych Świąt!? choć jeden raz zabrzmi szczerze i prosto z serca. Jeszcze nie jest za późno, by tegoroczne Boże Narodzenie spędzić inaczej niż zwykle. Spróbujmy, a być może dostrzeżemy to, co już dawno przestało mieć dla nas znaczenie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.