FB Twitter

Trafił w SEDNO – wywiad z Konradem Piaseckim cz. 2

| 0 komentarzy

Prezentujemy drugą część rozmowy z Dziennikarzem Roku 2015, Konradem Piaseckim. Tym razem pytamy naszego gościa jako obywatela, a nie dziennikarza. Warto przeczytać, co Konrad Piasecki prywatnie sądzi o sytuacji wewnętrznej w Polsce, a także jakimi ideałami kieruje się w życiu i o czym marzy. Zapraszamy!
SEDNO: Chciałbym zapytać o bieżącą sytuację w Polsce. Martwi Pana kierunek, w którym zmierzają media publiczne?
KP: Daleki jestem od histerii, bo uważam, że emocje dziennikarskie powinny być trzymane na wodzy. Ale bez dwóch zdań, martwi mnie to, co dzieje się w mediach publicznych. Przede wszystkim martwi mnie łatwość, z jaką wyrzuca się ludzi, bo dawno przekroczona już została granica takiej normalnej zmiany kadr, która się dokonuje przy okazji przejęcia władzy. To, że media publiczne padają łupem rządzących, jest już smutnym standardem polskiej rzeczywistości od wielu lat. Jednak kiedy widzę, że zwalniani zostają ludzie przezroczyści politycznie i na pewno nie są politycznymi hunwejbinami, posiadającymi ambicję uprawiania w mediach polityki, to jest to coś, co mnie strasznie mierzi. Smuci mnie też obniżający się poziom mediów publicznych. Materiały są po prostu źle zrobione. Mieszają politykę z komentarzem, mają techniczne i merytoryczne niedociągnięcia. Mógłbym powiedzieć, że jako pracownika mediów komercyjnych, bardzo mnie cieszy taki stan rzeczy, bo ludzie nie wytrzymają długo z takim obliczem mediów publicznych i zwrócą się ku stacjom prywatnym. Jako obywatela bardzo mnie to martwi, bo to wszystko przekracza granice tego, co w mediach publicznych jest akceptowalne i dopuszczalne.
piasecki
 Konrad Piasecki podczas gali MediaTory
SEDNO: A sytuacja społeczna? Czy odczuwa Pan niepokój, widząc jak w ostatnich miesiącach spolaryzowane jest polskie społeczeństwo?
KP: Poziom złych emocji, pogardy i nienawiści, która rodzi się po obu stronach, jest ogromny. Ale warto przypomnieć, że polaryzacja poglądów w Polsce, zawsze była potężna. To nie jest tak, że Platforma i PiS wydobyły z Polaków to, co w nich najbardziej emocjonalne. Kiedy w XIX wieku kłócili się lojaliści z rewolucjonistami, pozytywiści z romantykami, czy później piłsudczycy z endekami i komuniści z antykomunistami, to też sięgano po bardzo mocne słowa i radykalne środki. Nie jest to więc sytuacja bezprecedensowa. Dziś poziom agresji jest duży i ma w sobie sporą dawkę niechęci, czy pogardy, ale nie jest to nic, co w ostatnich dwóch stuleciach w Polsce byłoby czymś niewyobrażalnym. Pamiętam już ogromne emocje polityczne i mam wrażenie, że przeżywałem już to wszystko nawet bardziej. Szczerze mówiąc, nie mam w sobie przesadnego przerażenia i poczucia, że oto zmierzamy w stronę nieuchronnej katastrofy. Może być tak, że za pięć lat dzisiejsze emocje będą dla nas trudne do zrozumienia. Pamiętam wybór Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta, pamiętam ostatnie lata rządu Leszka Millera. Wtedy też pogarda wobec drugiej strony była straszliwa, więc ja to wszystko już przeżyłem. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie mówię, że należy to lekceważyć, sądzę tylko, że obecna sytuacja nie jest czymś niespotykanym.
SEDNO: Przejdźmy do sfery nieco bardziej osobistej. Istnieje dzieło, postać historyczna lub jakiekolwiek inne źródło inspiracji, którym stara się Pan kierować w swoim życiu?
KP: Mam oczywiście życiowe prawdy, którym staram się być wierny. Trudno powiedzieć, czy są one związane z jakąś osobą, tak że mógłbym powiedzieć: ?Chciałbym być jak??. Rzeczą, po którą często sięgam, jest ?Księga ziół? ? książka, którą napisał Sandor Marai, węgierski pisarz, później emigrant. Jest tam wiele prawd życiowych, od prostych, by nie rzec nieco banalnych, po głębokie i ciekawe. Często próbuje dopasować swoje dylematy życiowe do tych właśnie zapisków z przełomu lat 30. I 40. XX wieku. Nie jest to jednak dekalog, którym się w życiu kieruje. Sięgam po bliskie nam wzorce cywilizacyjne, sięgam po życiowe dewizy, które mówią, by wierzyć w ludzi, że każdy z natury jest bardziej dobry niż zły, które nakazują by nie iść po trupach do celu, by szanować innych.
SEDNO: Co jeszcze pasjonuje Konrada Piaseckiego, kiedy wraca po pracy do domu i zamyka się w swoich czterech ścianach?
KP: Wciąż fascynuje go polityka. Także historia, najczęściej historia współczesna, ale czasami przypomina sobie o fascynacji starożytnością czy rewolucją francuską. Frapuje go sport, lecz bardziej ten uprawiany niż oglądany. Miewam różne sportowe pasje, a od 2-3 lat najsilniejszą jest bieganie i do tej pory trzy maratony udało mi się przebiec. Fascynuje mnie dobre wino i niezłe jedzenie. Również podróże, chociaż wciąż daleko do tego, o czym marzę, jeśli o nie chodzi.
SEDNO: A ukochane miejsce? Takie, w którym czuje się Pan dobrze, bezpiecznie, szczęśliwie?
KP: Studio radiowe to coś, co bardzo lubię. Zwłaszcza, kiedy jest nieco mniej oświetlone i panuje w nim przyciemniona atmosfera. Lubię Warszawę. Tu się urodziłem i trudno mi sobie wyobrazić trwałą rozłąkę ze stolicą, choć lubię kilka innych polskich miast, na czele z Wrocławiem. Miejsca, do których bardzo chętnie wracam to trzy europejskie stolice: Rzym, Londyn i Madryt. Rzym, bo uwielbiam linearność jego historii i przeżywałem tam ważne momenty zawodowe i osobiste: śmierć Jana Pawła II, jego pogrzeb, ostatnie konklawe. Były to bardzo ciekawe i intensywne przeżycia. Londyn, bo kojarzy mi się ze stolicą imperium i miastem, w którym po prostu lubię być. No i Madryt z powodów wakacyjnych. Zawsze powtarzam, że jeśli na starość zdecyduję się wyprowadzić z Warszawy, to osiądę w greckim gaju oliwnym. Mam w planach odwiedzić jeszcze wiele zakątków świata i liczę, że znajdę kolejne miejsca, które będą mnie fascynować i w których czuć się będę wyjątkowo.
Rozmawiał Dominik Kania.

Autor: Dominik Kania

Student dziennikarstwa i medioznawstwa. Do wielkiej stolicy przybył z mniejszych, lecz niemniej dumnych Katowic. Przez całe życie obserwuje i to naprawdę inspirujące zajęcie, bo dzięki temu rodzi się w jego głowie natłok myśli, który aż domaga się przelania na papier. Uwielbia sport, a szczególnie piłkę nożną, która towarzyszy mu od przedszkola. Interesuje się także wszystkim tym, co nas otacza i rzadko udaje mu się powstrzymywać od komentarza wydarzeń politycznych, czy społecznych. Tymi obszarami zamierza się zajmować w "Sednie", ale ponieważ temat czasem leży na chodniku, nigdy nie mówi nigdy.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.