FB Twitter

Ósemka wioślarska, czyli jeden zwarty organizm. Wywiad z Marią Szumowską.

| 0 komentarzy

Wielu z nas wioślarstwo na szczeblu akademickim kojarzy się tylko z odwiecznym pojedynkiem między uniwersytetami z Oxfordu i Cambridge. Okazuje się jednak, że na polskich uczelniach sekcje wioślarskie zaczynają rosnąć w siłę. I to właśnie o pasji do wioseł, roli sternika w ósemce wioślarskiej oraz o tym, dlaczego osada wioślarska musi funkcjonować jak jeden organizm opowiada Maria Szumowska – sternik męskiej ósemki wioślarskiej Uniwersytetu Warszawskiego.

Ósemka_wioślarskaOsada wioślarska UW na regatach

 

Maciej Wir-Konas: Wioślarstwo to sport akademicki, który posiada ogromne tradycje sięgające połowy XIX wieku. Jak Twoim zdaniem obecnie kształtuje się popularność wioślarstwa w Polsce na szczeblu akademickim?

Maria Szumowska: Z pewnością popularność jest mniejsza niż kiedyś. Po zakończeniu I wojny światowej i w okresie międzywojennym był to bardzo popularny sport. W tym czasie w Warszawie działało około 30 klubów wioślarskich, obecnie mamy tylko 3. Jest to ogromna różnica. W okresie międzywojennym powstawały całe gazety poświęcone tylko temu sportowi. Dla porównania Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie obecnie liczy 200 członków, a wtedy liczba ta sięgała nawet 2000. Wydaje mi się, że i tak w ostatnich latach popularność wioślarstwa powoli wzrasta. Studenci zaczęli się interesować tym sportem. Coraz więcej uczelni ma swoje sekcje wioślarskie.

M.W-K: Jak odnalazłaś w sobie pasję do wioślarstwa? Dlaczego wybrałaś właśnie ten sport?

M.S: W liceum moi znajomi z klasy o profilu matematyczno-informatycznym zaprosili mnie na regaty wioślarskie. Powiedzieli do mnie ?Usiądziesz na ster, będziesz krzyczeć: równiej, mocniej!? i w sumie byłam trzykrotnie na regatach w liceum. Później dowiedziałam się, że trener licealnej sekcji jest również trenerem sekcji wioślarskiej mężczyzn Uniwersytetu Warszawskiego. Zdecydowałam się, że ponownie spróbuję. Okazało się jednak, że w sekcji akademickiej jest już to traktowane zdecydowanie na poważnie i wymaga dużego zaangażowania.

M.W-K: Obecnie jesteś sternikiem męskiej ósemki wioślarskiej UW. Jak Ci się udaje dowodzić tak liczną grupą mężczyzn?

M.S: Nie jest lekko (śmiech). Jednak jest to dosyć proste do rozgryzienia, ponieważ mężczyźni działają na rozkazy, krótkie komendy. Kiedy wsiadają do łodzi to potrafią się wyłączyć i funkcjonować jak maszyny do wiosłowania. Ja muszę myśleć za całą załogę i odpowiednio nią sterować. Jesteśmy jak jeden organizm, jeden team i to jest w tym wszystkim najlepsze.

Sternik

Ósemka wioślarska UW razem ze sternikiem

M.W-K: Gdybyś miała ocenić z własnego doświadczenia i obserwacji to czy męska ósemka wraz z kobietą jako sternikiem jest popularnym modelem ?

M.S: Na Akademickich Mistrzostwach Polski często zdarza się taka sytuacja. Właściwie prawie każda osada stosuje taki model. Na wyższym poziomie już raczej nie. Przykładowo w regatach Oxford ? Cambridge nie ma osad mieszanych.

M.W-K: Mniejsze osady pływają bez sternika. Zastanawiam się, dlaczego tylko w ósemkach wykorzystuje się tę funkcję?

M.S: Odpowiedź jest prosta. Łódź ma 20 metrów i żaden z wioślarzy nie ma możliwości sterowania. W przypadku mniejszych osad np. czwórek czy debli obracanie się i próba sterowania nie doprowadza do zaburzenia pracy całej osady. Kiedy osiem wioseł ma pracować w równym tempie to bez sternika bardzo trudno zsynchronizować ruchy załogi. Poza tym do tego dochodzą kwestie taktyczne i widoczności błędów.

M.W-K: Na czym dokładnie polega Twoja praca podczas regat?

M.S: Przed rozpoczęciem zawodów zajmuje się opracowaniem taktyki płynięcia. Zależnie od długości regat (najczęściej pływamy na 1km) muszę dobrać odpowiednie tempo i siłę przejazdu na konkretnych odcinkach. Oczywiście kwestie taktyczne ustalam wspólnie z trenerem. Następnie jestem odpowiedzialna za elementy logistyczne w trakcie trwania zawodów (ustalenie punktu startu i mety, pojawienie się na czas). To jest właściwie myślenie o wszystkim, tak żeby wioślarz mógł się skoncentrować tylko na swojej najważniejszej czynności. Dodatkowo, zależnie od formuły rozgrywania regat, czasem muszę pilnować, aby osada mieściła się w swoim torze, a innym razem, tak jak w przypadku formuły Head, czyli jedna ósemka za drugą, koordynować ruch własnej osady uważając na poczynania innych. Ostatnio startowaliśmy w regatach w Londynie, właśnie w formule Head. Na starcie pojawiło się aż 330 osad, które startowały co 10 sekund. Właściwie jest to żadna różnica, więc kontrola tempa załogi to było duże wyzwanie. Do tego dochodzą kwestie motywacyjne. Muszę cały czas kontrolować, czy członkowie załogi się nie przesilają, starać się zmotywować ich do nadludzkiego wysiłki i bólu.

M.W-K: Jakie cechy powinien posiadać idealny sternik?

M.S: Z pewnością powinien szybko podejmować decyzje. Niezależnie czy dobrą czy złą to musi ją podjąć. Powinna to być osoba charyzmatyczna, która ma łatwość do nawiązywania nowych kontaktów. Myślę, że musi również posiadać umiejętność indywidualnego traktowania każdego z członków załogi, polegającą na chęci zrozumienia innych. Dodałabym jeszcze hart ducha. Jednak wstawanie codziennie o 6.30, żeby siedzieć przez półtorej godziny na sterze, nie jest łatwe. Ja na przykład przyszłam na trening jako kompletnie ?zielona? osoba, a trener nie schodził z nami na wodę. Wymagano ode mnie od razu, żebym wytykała błędy załodze, choć nie miałam pojęcia o wiosłowaniu. Trudno w takiej sytuacji zbudować autorytet wśród członków osady. Z drugiej strony zostałam wrzucona na głęboką wodę i dzięki temu szybko się wszystkiego nauczyłam. Sama próba wiosłowania nie stanowiła już później problemu, ponieważ modelowy ruch poznawałam właśnie poprzez siedzenie na sterze.

Ósemka_wioślarska2

M.W-K: Podczas waszych treningów chłopaki ciężko pracują nad swoją wytrzymałością fizyczną, a jak wyglądają Twoje codzienne przygotowania?

M.S: To trudne pytanie, ponieważ normalnie trening sternika polega trochę na czymś innym niż moje przygotowanie. Tak jak wspomniałam, trener bardzo rzadko schodził z nami na wodę. Wtedy to ja pełniłam rolę trenera. Musiałam wyłapywać i poprawiać błędy załogi. Razem ze szlakowym, czyli pierwszym wioślarzem wymyślaliśmy również ćwiczenia. Jest to osoba zdecydowanie bardziej doświadczona ode mnie, więc pomagał mi w tym. Normalnie sternik nie ma określonego planu treningowego. Uczy się od trenera ćwiczeń i techniki. Do tego ćwiczenia odbywają się również na symulatorze, na którym łatwo można poznać najczęściej popełniane błędy przez ósemkę wioślarską. Treningi mają charakter raczej techniczny, ponieważ sternik ma spełniać rolę łącznika między załogą a trenerem. Często określa się go jako prawą rękę trenera.

M.W-K: Jako ósemka wioślarska Uniwersytetu Warszawskiego odnieśliście już kilka ważnych sukcesów na arenie międzynarodowej. W czerwcu przed wami dwa najważniejsze starty tego roku, czyli Akademickie Mistrzostwa Polski i the Warsaw River Race. Jak wyglądają wasze przygotowania do tych regat?

M.S: Akurat w tym roku tak się złożyło, że oba starty odbywają się dzień po dniu. Wynikało to trochę z nieporozumienia między organizatorami. Jeżeli chodzi o przygotowania to nie mamy określonego specjalnego planu treningowego. Niestety nie wygląda to wszystko idealnie, ale stawiamy na ciężką pracę. Cały czas trenujemy na ergometrze, tak aby zwiększać siłę. Jest taki podział, że treningi na wodzie są bardziej techniczne, a ćwiczenia na ergometrze mają służyć budowania naszej wytrzymałości i wydolności. W tygodniu mamy dwa treningi ósemki męskiej, treningi czwórek bez sternika, oraz zajęcia na ergometrze.

M.W-K: Jaki macie cel na najbliższych Akademickich Mistrzostwach Polskich?

M.S: W zeszłym roku zajęliśmy szóste miejsce. Udało nam się dostać do finału A. Przeskoczyliśmy wtedy nawet z 12 miejsca. Chcemy w tym roku tę pozycję utrzymać. Nie celujemy wyżej, ponieważ wiemy jak duży przeskok zrobiliśmy na poprzednich regatach. Mieliśmy trochę zamieszania kadrowego i trenerskiego, więc nie nastawiamy się na wspaniały wynik.

M.W-K: Ile osób liczy obecnie wasz pełen zespół?

M.S: W sekcji wioślarskiej mamy teraz 39 osób. Jest ósemka męska A i B, ósemka damska oraz są osoby niepowoływane do reprezentacji, ale trenują razem z nami. Są to często osoby świeżo po naborze, więc jeszcze nie nadają się do uczestniczenia w regatach.

Sekcja_wioślarskaSekcja wioślarska UW

M.W-K: W takim razie jak wygląda normalny dzień treningowy, kiedy nie macie w planach żadnych regat?

M.S: Na przykład we wtorki wstaję o 5.30. Trening ósemki męskiej na wodzie zaczynamy o 6.30. Zajęcia trwają półtorej godziny. Potem wszyscy rozjeżdżają się do pracy i na uczelnię. Na swoim wydziale mam też możliwość trenowania na ergometrze. Ostatnio doszły mi jeszcze treningi ósemki żeńskiej. Sterników jednak trudno jest znaleźć, więc dużo się dzieje.

M.W-K: Wspomniałaś już, że udało Wam się skompletować żeńską osadę wioślarską, jakie plany macie z kobiecą załogą?

M.S: Jest to rzeczywiście duży sukces. Zebrać osiem dziewczyn, które chciałyby wiosłować i nie wyglądać dobrze o 6 rano to spory wyczyn. Trenujemy wspólnie od ponad dwóch miesięcy. Byłyśmy już na regatach w Budapeszcie, przed nami jeszcze Kraków, Wrocław i po raz pierwszy na Akademickich Mistrzostwach Polski wystartuje w pełni uniwersytecka ósemka kobiet. Dziewczyny pokazują ogromne zaangażowanie, chcą trenować codziennie. Właściwie nic nie stanowi dla nich problemu.

M.W-K:  Rozumiem, że rekrutacja jest cały czas otwarta?

M.S: Tak, oczywiście. Zawszę mówię, że dziury nie mają imion, więc zapraszamy każdego kto ma ochotę. Prowadzimy obecnie działania promujące naszą sekcję na Uniwersytecie Warszawskim. Najświeższe informacje o drużynie Wioślarskiej UW można też śledzić na naszym fanpage?u na Facebooku. Nie promujemy się raczej typowo ?naborowo?, staramy się promować wioślarstwo. Obserwujemy, że zainteresowanie wśród studentów naprawdę rośnie.

M.W-K: Opowiedziałaś ze szczegółami o tym, jak działa sekcja wioślarska UW, ale chciałbym Cię zapytać jeszcze na koniec czy śledzisz również regaty wioślarskie z punktu widzenia kibica tego sportu?

M.S: Muszę przyznać, że nie do końca. Akurat jestem w tym przypadku wyjątkiem. Wiem, że chłopcy z naszej osady emocjonują się wyścigami profesjonalnych wioślarzy, oglądają ważniejsze regaty. Jestem takim typem człowieka, który woli jednak doświadczać samemu niż czytać o tym. Staram się maksymalnie dużo czasu poświęcać na wioślarstwo, ale głównie w formie bezpośredniej.

M.W-K: Dziękuję Ci bardzo za rozmowę. Myślę, że rozwiałaś wiele wątpliwości na temat tego pięknego sportu, jakim jest wioślarstwo. Połamania wioseł Wam życzę!

M.S: Również dziękuję serdecznie.

 

Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej sekcji wioślarskiej UW: http://uwboatclub.pl/ oraz fanpage?a Wioślarze UW.

Dla osób zainteresowanych dołączeniem do sekcji podajemy również adres mailowy do kontaktu wioslarzeuw@gmail.com.

Autor: Maciej Wir-Konas

Na co dzień student studiów magisterskich na warszawskiej SGH, a po godzinach zapalony tenisista i narciarz. W Europie poznał już wiele narciarskich spotów. Wielbiciel kultury i języka włoskiego. Jedną z jego pasji są podróże, które uwielbia skrzętnie planować. Za to na miejscu dogaduje się z mapą jak nikt inny. Pisze głównie o sporcie, ale i o przedsiębiorczości.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.