FB Twitter

W słownych objęciach władzy ? czyli coś o Tabu

| 0 komentarzy

Słowo jest potężne i niebezpieczne. Słowo posiada moc ? wiedzieli już o tym ludzie pierwotni, gdy ogarnięci trwogą obawiali się nieszczęścia oraz pojawienia się sił nadprzyrodzonych. Wiedzą to także ludzie współcześni.

Często słyszy się, że coś jest tematem tabu. Współcześnie jako tabu określić można praktycznie wszystko, co wstydliwe i o czym nie mówi się publicznie, a co słuchającego wprawić może w zakłopotanie. W Internecie istnieje ogromna ilość stron i portali na których rozmawia się na tematy zakazane. W księgarniach znajdziemy szereg książek, które przybliżą nam określony problem ?bez tabu? ? czyli powiedzą o nim dosłownie wszystko. Ale czym właściwie jest tabu i co stanowi jego istotę?

p

Źródło: www.flickr.com

Słowo ?tabu? pochodzi od polinezyjskiego ?tapu? i ma dwa przeciwstawne znaczenia: święty oraz przeklęty. Jego obecność w języku angielskim zawdzięczamy kapitanowi Jamesowi Cookowi, który natknął się na nie pod koniec XVIII w. podczas jednej z trzech swoich podróży dookoła świata. Legendy głoszą również, że przez tabu stracił życie, po śmierci został zjedzony a Kanakowie powiesili jego kości w świętym miejscu by następnie otoczyć je czcią. A wszystko dlatego, że złamał tamtejsze tabu.

Nie każdy wie, że tabu to zjawisko o rodowodzie magicznym i przybierało często formę rytuału. Nie można było zatem dotykać oraz używać obiektów objętych tabu, jak również wypowiadać ich nazw – czyli ?dotykać słowem?, gdyż tabu wiąże się z wiarą w kreacyjną moc słowa. Złamanie tabu przez wypowiedzenie określonego wyrazu może przyciągnąć nieszczęście, niepowodzenie. Ryzykujemy przy tym, że słowo zmaterializuje się bądź utożsami z nazywaną rzeczą. By przestrzegać tabu można było sprawę przemilczeć lub zastąpić zakazane słowo jego odpowiednikiem ? tzw. eufemizmem. Formy te powstały w ramach rekompensaty, w skutek istnienia tabu. By przełamać tabu możemy też… opowiedzieć dowcip, dzięki któremu sprawnie ominiemy językowy savoir-vivre.

Tabu dotyczy również nazywania osób. U Słowian zasadniczo nie nadawano imion, które związane byłyby z bronią, zwierzętami czy też odwoływałyby się do wyznawanych bóstw. Przykładowo imiona takie jak Bogumił, Bożydar z Bogiem nic wspólnego nie mają ? bog w swojej oryginalnej słowiańskiej formie oznaczał bogactwo, szczęście.

W kulturach pierwotnych członkowie plemienia posiadali zwykle dwa imiona ? jedno powszechnie znane oraz drugie ? tajne, którym posługiwali się jedynie podczas ważnych rytuałów. Tabu dotyczące imienia wiązało się z niebezpieczeństwem, że owe imię poznają złe duchy i istoty nadprzyrodzone. Nazwy osobom nadawano również zapobiegawczo, by przypadkiem nie zachęcić złych demonów do zawładnięcia osobą. Przykładowo u Słowian dzieci do lat siedmiu nosiły zastępcze imiona, które miały za zadanie obniżyć wartość dziecka w oczach złych duchów, a tym samym uchronić je przed nimi. Nadawano imiona takie jak: Nielub, Niemoj etc. W tradycyjnych Chinach natomiast (jak i również po dziś dzień w słabiej rozwiniętych regionach państwa) nadawano noworodkom tymczasowe imiona, który były często obraźliwe i poniżające jak np. Śmierdziel, Tępak czy Psia Kupa. Przy czym z reguły dziewczynki nie dostawały takich imion, ponieważ sądzono, że dzieci płci żeńskiej są po prostu dla demonów nieatrakcyjne. Stąd też chłopcy oprócz imion poniżających mogli zostać nazwani imieniem żeńskim.

Tabu odnosiło się również do imion zwierząt niebezpiecznych. Kto z nas nie zna słodkiego, żółtego niedźwiadka Kubusia Puchatka, który lubił zajadać się miodem? Otóż słowo ?niedźwiedź? ? w językach słowiańskich ?medv?dis? oznaczała zwyczajnie ?jedzący miód?. Prawdziwa zaś nazwa zwierzęcia objęta była tabu, zgodnie z zasadą, by nie przywoływać złych istot.

Z pewnością wszyscy spotkali się kiedyś z wyrażeniem: Nie kracz, bo wykraczesz! lub też Odpukaj w niemalowane drewno. Są one spokrewnione z tabu, a mianowicie wypowiadane są prewencyjnie, by zapobiec następstwom złamania go. Można by sądzić, że dzisiejsi ludzie kraczą ponieważ nie wierzą w magiczną moc słowa. Tak jednak nie jest. Świadczyć o tym może zwykle gwałtowna reakcja słuchacza na owe krakanie, bądź też szybkie szukanie kawałka niemalowanego drewna, by następnie móc w nie zapukać i odczynić zło, które wyrządziło wypowiedziane słowo.

Dowodem na to, że Polacy wciąż wierzą w ?dotykanie słowem? mogą być również dwa powiedzenia: Nie wywołuj wilka z lasu oraz O wilku mowa a wilk tu ? przy czym zaznaczyć trzeba, że wilk o którym jest tu mowa tak naprawdę nie jest wilkiem, a złym czyhającym kudłatym lichem. Chińczycy mają bardzo podobne powiedzenie: Mowa o Cao Cao, a Cao Cao już tu (shu? Cáo C?o Cáo C?o ji? d?o). Z tym, że Cao Cao to postać z krwi i kości ? chiński polityk, wojskowy oraz poeta, uważany za człowieka wyjątkowo brutalnego i złego.

Polskie tabu, czyli o czym Polacy rozmawiać nie lubią

Powszechnie według kultury do tabu językowego należą sfery dotyczące seksu, śmierci, jak także fizjologii i wydalania. A dlaczego? Bo złe, wstydliwe, kontrowersyjne, nieczyste, niemoralne. Nie mówimy głośno o sprawach, które mogą wywołać niesmak, są odrażające lub przywołują przykre wydarzenia. A o czym nie lubią rozmawiać Polacy? Nie lubimy poruszać tematów związanych z życiem erotycznym, sprawami rodzinnymi, śmiercią, starością czy też ciężkimi chorobami. Z drugiej jednak strony lubimy o nich słuchać, gdy nie dotyczą nas bezpośrednio. Dlatego też dużą popularnością cieszą się tzw. tabloidy, które krzykliwymi barwami i kontrowersyjnymi nagłówkami przyciągają rzesze czytelników. Powszechnie wiadomo przecież, że publiczne łamanie tabu przyciąga rozgłos i sławę (niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu). Publiczne przytaczanie wydarzeń historycznych w Polsce również narobić może niezłego szumu. Z doświadczenia wiemy już, że tematy te mogą okazać się kłopotliwe, a głośna krytyka może sprowadzić na nas fale ogólnonarodowego poruszenia, złości lub łez.

Tak więc należałoby dwa razy zastanowić się, zanim wypowie się słowo objęte tabu. Tabu wprawdzie nie jest tak wyraźne jak kiedyś, nadal jednak tkwi głęboko zakorzenione w kulturze i chroni przed wszelakim niebezpieczeństwem ? zarówno tym przyziemnym jak i mistycznym. A wiadomo przecież, że licho nie śpi.

Autor: Joanna Sosińska

Studentka germanistyki i zarządzania na UW. Uwielbia wszystko co tajemnicze, magiczne, niezbadane - ale te zbadane również. Lubi obserwować i zdobywać wiedzę w nowych dziedzinach. Ciekawa świata i chodzących po nim ludzi. Gdy nie ma na nic czasu, dokłada sobie więcej obowiązków, a niedzielne wieczory spędza przed ulubionymi serialami.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.