FB Twitter

Synowie Lary czytali Houellebecqa?

| 0 komentarzy

         Istnieje w kulturze kategoria tematów szczególnie chwytliwych, sięgając po które twórca może być niemal pewien, że krąg jego odbiorców ogromnie się zwiększy. Są to najczęściej tematy albo kontrowersyjne, albo nawiązujące do podzielanych przez znaczną część publiczności lęków, albo ? jak ma to miejsce w przypadku ?Uległości? Michela Houellebecqa ? jedno i drugie. Francuski pisarz-prowokator, od początku kariery surowy i kontrowersyjny krytyk zachodniej cywilizacji, w swojej najnowszej powieści wziął na warsztat konflikt kultur mający miejsce we współczesnej Europie. Wysnuł w niej, co bardzo istotne ? nie do końca ponurą, wizję w której Bractwo Muzułmańskie przejmuje władzę we Francji i w kilku innych krajach Starego Kontynentu. O podobne political fiction opinia publiczna od dawna dopominała się głosem prawicowych polityków i publicystów, internetowych memów oraz komentarzy na portalach społecznościowych.

        Krytycy jednak jak jeden mąż powtarzają, że nie jest to książka o islamie i mamy do czynienia raczej z pamfletem antyfrancuskim niż antymuzułmańskim. Jest to pewne uproszczenie, bo problemy, które w książce prowadzą Francuzów do wyrzeczenia się takich zdobyczy demokracji jak prawa kobiet czy neutralność światopoglądowa państwa, wcale nie są specyficznie francuskie. Nie są też specyficzne dla ?Uległości?. Frustracja jednostek zagubionych w świecie nadmiaru możliwości i duchowej pustki, naskórkowość więzi międzyludzkich i krytyka hedonistycznego konsumpcjonizmu stanowiły rdzeń twórczości francuskiego pisarza od początku jego kariery prozatorskiej. Od połowy lat 90. Houellebecq wytyka nam ? obywatelom okcydentu ? że nasz świat oszalał, choć jednocześnie daleki jest od tonu moralizatorskiego: to szaleństwo było nieuniknione, chrześcijaństwo musiało prowadzić do oświecenia, a ich konflikt do zbiorowego obłędu. Nie po raz pierwszy zresztą ów obłęd znajduje u Francuza ujście w wizji ocierającej się o dystopię.

         Tytuł niniejszego artykułu nawiązuje do ?Wszystkich wojen Lary? Wojciecha Jagielskiego ? mocno zbeletryzowanego reportażu, którego premiera miała miejsce we wrześniu bieżącego roku. Tytułowa Lara to gruzińska Czeczenka, która boleśnie doświadczywszy targających Kaukazem konfliktów, chciała ustrzec przed okropieństwami wojny swoje dzieci, Szamila i Raszida. Kobieta widząc w Europie krainę bogactwa, szczęścia i pokoju wysyła synów do któregoś z podalpejskich miast, gdzie zamieszkują wraz z ojcem. Początkowo wydaje się, że w ten sposób Larze udało się ostatecznie uwolnić Szamila i Raszida od wszelkich niebezpieczeństw i że w europejskim dostatku odnajdą oni szczęście dla siebie i swych rodzin. Jak się jednak okazuje, właśnie tutaj uwodzi ich islam radykalny, żądający najwyższych ofiar życia i krwi zarówno niewiernych, jak i swoich wyznawców ? synowie Lary wyruszają do Syrii i zostają wojownikami Państwa Islamskiego, jako którzy obaj giną.

9e842453-b451-4b8f-bca0-ea4daabdea11

Źródło: www.polityka.pl

            Powyższe streszczenie nie jest wyczerpujące, bowiem reportaż Jagielskiego odczytywać można na wiele sposobów. W kontekście porównania z Houellebecqiem istotna wydaje mi się duchowa droga, jaką przeszli synowie Lary, a ściślej to, co popchnęło ich z zamożnej i bezpiecznej Europy na front dżihadu. Faktem jest, że bracia już w Pankisi (dolina w której żyją Kistowie, czyli gruzińscy Czeczeni) wykazywali religijną gorliwość i z zaciekawieniem słuchali opowieści partyzantów, ale decyzje o porzuceniu rodzin i przyłączeniu się do salafickich bojówek podjęli dopiero na Starym Kontynencie.

            W pakiecie z dobrobytem, technologią, bezpieczeństwem i wolnością synowie Lary otrzymują europejskie aspiracje. Dokształcają się, snują ambitne plany na przyszłość, a proste prace fizyczne jakie wykonują, traktują tymczasowo. Rodzeństwu imigrantów nie chodzi już tylko o pieniądze, pragną również prestiżu i spełnienia. Niestety, trafiają na szklany sufit: gdy Szamil przychodzi do swojego szefa porozmawiać o przeniesieniu na inne stanowisko, słyszy, że jego nowe umiejętności nie są do niczego potrzebne. Tego rodzaju sytuacje prowadzą do frustracji, której Lara nie rozumie. ?Niejeden by się z tobą zamienił? ? mówi Szamilowi. Żyjąca w nomen omen ortodoksyjnej społeczności kobieta, choć wykształcona i doświadczona życiowo, nie jest w stanie wczuć się w sytuację kogoś, komu ponowoczesny świat złożył obietnice bez pokrycia.

            Interesujące jest także to, co starszy syn Lary mówi pytany o znajomości, jakie zawarł w nowym miejscu. Zadaje się oczywiście niemal wyłącznie z imigrantami, głównie z salafitami poznanymi w meczecie. Taki stan rzeczy można by wytłumaczyć gettoizacją miasta, w którym żyje: jego osiedle to ?mała Czeczenia?, sąsiadująca z ?małą Syrią?, ?małym Kurdystanem? etc.. Problem w tym, że sam Szamil zwraca uwagę na coś zupełnie innego: ?(?) w Europie trudno o przyjaźń, ludzie nie mają na nią czasu. Pracują od świtu do nocy (?). Najpierw, żeby dowieść swojego pierwszeństwa nad innymi, a potem, żeby odpierać ataki rywali? ? mówi matce i dodaje za chwilę, że Europejczycy mierzą wartość człowieka i wagę jego słów jedynie stanem posiadania.

            Rzeczywistość nie jest jednak czarno-biała. Szamil ma jednego rodowicie europejskiego przyjaciela ? Niko. Jest on co prawda synem imigrantów, ale z nieodległej kulturowo Chorwacji, sam zaś urodził się już w Alpach. Choć, jak twierdzi Szamil, autochtoni uważają Niko za swojego, ma on bardzo podobne do synów Lary problemy. Młody Chorwat pragnie zostać pisarzem. Opublikował kilka opowiadań i zebrały one dobre recenzje. Mimo to żadne wydawnictwo nie chce wydrukować jego książki. Nie poddaje się jednak ? pisze dalej, a na życie zarabia pracując w firmie znajomego. W miarę jak sytuacja ta się przedłuża, zaczyna się porównywać do niewolnika lub zwierzęcia pociągowego. Chciałby ?zdobywać to wspaniałe życie? ? przekonano go przecież, że może to zrobić ? ?ale wciąż trafia na ten sam mur?, stojący między nim a tym, co świat teoretycznie mu oferuje.

 

            Problemy głównych bohaterów Houellebecqa pozornie są zupełnie inne. Reprezentują przecież klasę średnią, do której Szamil czy Niko dopiero aspirują. Czują się zagubieni, bo osiągnęli wiele i stracili z oczu sens życia, podczas gdy bohaterowie ?Wszystkich wojen Lary? mają sprecyzowane cele i tylko szklany sufit nie pozwala im ich osiągnąć. Jednak i u Houellebecqa, i u Jagielskiego kluczowa okazuje się frustracja, w obu przypadkach mająca swoje źródło w potrzebach wykreowanych, upowszechnionych jedynie w świecie Zachodu. Imigranci z Kaukazu i Bałkanów należą pewnie do pierwszego kwartylu najbogatszych ludzi świata, a mimo to w Alpach czują się biedni i wykluczeni. Bohaterów Houellebecqa, mimo przynależności do społecznych elit, cechuje permanentne niespełnienie ambicji i niezaspokojenie popędów.

HouellebecqUleglosc135x202.indd

Źródło: www.newsy.org.pl

            Diagnozy, jakie zachodniej cywilizacji stawiają Houellebecq i Szamil, są zaskakująco zbieżne. Przytoczone wcześniej słowa o braku czasu na przyjaźń wskazują na tę samą atomizację społeczeństwa, co osamotnienie cechujące większość bohaterów książek francuskiego skandalisty. Stosunek starszego syna Lary do panującej w Europie swobody ? wyrażonej początkowo jako ?zakaz zakazywania czegokolwiek? ? przechodzi z fascynacji w pogardę. Analogicznie u Houellebecqa, nieskrępowana możliwość kolekcjonowania nowych doznań raz jest źródłem ukojenia, a raz przede wszystkim cierpień, kolejnym rozczarowaniem bogatych Europejczyków. Owa swoboda mocno łączy się z konsumpcją ? sex industry w dziełach Houellebecqa to chyba temat na doktorat ? która w oczach obu obserwatorów stanowi jedynie ucieczkę, ?nagrodę pocieszenia?.

            Gorliwą religijność salafitów Szamil przeciwstawia ? często w tekstach o Houellebecqu wspominanej ? duchowej pustce Europy. Ta opozycja zdaje się być głównym źródłem wiary Szamila w to, że Państwo Islamskie podbije także Europę. W ?Uległości? duchowa pustka jest tym, co pozwala europejskim akademikom na konwersje na islam. Te ostanie stanowią raczej akty wyrachowania, a nie autentycznej przemiany ? żeby kontynuować karierę naukową trzeba, przynajmniej ?na papierze?, być muzułmaninem. Uboczną korzyścią ze zmiany wyznania jest dopuszczalne w islamie wielożeństwo. Mamy tu do czynienia z czymś na kształt zakładu Pascala, tyle że w wersji laickiej, bo nagroda za bogobojne postępowanie czeka konwertytów już w życiu doczesnym.

            Pojęcie duchowej pustki łączy się z kwestią poczucia wspólnoty. Szamil w rozmowach z Larą mówi o swoich przyjaciołach ze świątyni, ale nie wymienia żadnych imion prócz Allaha. Przytacza też iście houellebecqowskie zdanie, jakie miał usłyszeć od Niko: ?Ja mogę tylko uciec do swojego mieszkania. Ale otwieram drzwi, a tam pusto, nikogo nie ma, tylko cztery ściany. (?) Ty masz przynajmniej dokąd pójść. Masz swój meczet?. To, co dla jednostki jest samotnością, dla społeczeństwa oznacza anomię. Émile Durkheim, ojciec francuskiej szkoły socjologii, widział w religii warunek istnienia społeczeństwa, przy czym jako ateista i teoretyk sekularyzacji wieścił nastanie ?religii człowieka? ? nowego, świeckiego, parareligijnego spoiwa porządku i więzi społecznych. Możemy się spierać, czy owa ?religia człowieka? przyszła, czy nie. Gdybyśmy jednak mieli to rozstrzygać tylko na podstawie słów postaci z ?Wszystkich wojen Lary? i tego, co przedstawia Houellebecq, nasza odpowiedź musiałaby być negatywna. W tej wersji świata sekularyzacja i indywidualizm tworzą błędne koło, wyrywając jednostki z grup, których częściami się czują. U Jagielskiego czytamy, że europejski paszport nie daje żadnej przynależności, co zdaje się potwierdzać tytułowa uległość z książki Houellebecqa ? bierne poddanie się Francuzów zmianom przeprowadzanym przez Bractwo Muzułmańskie. Z kolei, jeśli synowie Lary dopiero walcząc w szeregach ISIS ?czują, że żyją?, to w dużej mierze dzięki temu, że poczucie przynależności, którego w Europie im brakowało, radykalny islam zapewnia w ogromnym stężeniu.

            ?Wszystkie wojny Lary? i ?Uległość? to zupełnie różne książki. Pierwsza należy do literatury faktu i opowiada przede wszystkim o jednostkowych dramatach, skalę makro traktując jako tło. Druga stanowi hybrydę obyczajowej i społeczno-politycznej fikcji, opisując równolegle historię konkretnych bohaterów i całego społeczeństwa. Jagielski podchodził do pracy nad książką bez szczególnego konceptu, zdając się na to, co opowie mu jedna kobieta. Houellebecq islamem posłużył się całkowicie celowo, zgodnie ze schematem, który wcześniej stosował już m. in. w ?Cząstkach elementarnych? i ?Możliwości wyspy?. Tyle, że we wspomnianych dziełach świat, jaki znamy, kończył się za sprawą śmiałych eksperymentów genetycznych, będących dla nas zagrożeniem dość odległym, zaś w ?Uległości? ? na skutek międzykulturowego napięcia, którego jesteśmy świadkami. W zestawianych w tym artykule książkach widzimy wreszcie zupełnie inne oblicza islamu: ISIS to salafizm w swojej najbardziej radykalnej postaci, podczas gdy fikcyjne Bractwo Muzułmańskie reprezentuje mahometanizm umiarkowany, można wręcz powiedzieć ? europejski i demokratyczny. Mimo tych wszystkich różnic z obu książek wyłania się podobny obraz zagubionej i zdegenerowanej Europy. Nie istnieje obiektywna odpowiedź na pytanie, czy jest to obraz prawdziwy, ale trzeba przyznać, że niepokoi. Tym bardziej, że synowie Lary raczej Houellebecqa nie czytali ? do podobnych wniosków doszli na podstawie własnych obserwacji.

Autor: Łukasz Pawlak

Socjolog hybrydowy, student Uniwersytetu Warszawskiego. Dla ?Sedna? pisze głównie o książkach. Swoją pasję do literatury pięknej odkrył po tym, jak fascynacja kontrkulturą lat 60-tych zaprowadziła go do bitników.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.