FB Twitter

Walizka z słuchawką

| 0 komentarzy

Zasłyszane, zasłuchane. W pociągu, w tramwaju. Po prostu – podróżne historie.

Walizka z słuchawką

Podróże komunikacją miejską zawsze dostarczają mi niezapomnianych wrażeń. Albo przynajmniej takich, które pamiętam przez dłuższy czas.

Ostatnio wracałam koleją do domu. Pociąg, jak zawsze, wypełniony był podróżnymi, cudem udało mi się znaleźć jedno wolne miejsce. Zaglądam do przedziału, mówię „Dzień dobry” i pytam: „Przepraszam, czy to miejsce jest wolne?”. W odpowiedzi słyszę kurtuazyjne: „Tak”. Wchodzę więc i zauważam pierwszy problem. Moja walizka. W przedziale, oprócz innych kobiet, towarzyszą mi dwaj mężczyźni. A przynajmniej jeden, bo wyglądał na człowieka pracującego od już kilku lat. Drugi mógł być uczniem gimnazjum, ale czy to go w czymś usprawiedliwia? Czy w kwestii kultury wiek ma znaczenie? Przecież dzieci uczy się jej od najmłodszych lat. W każdym razie ? żaden z panów nie proponuje mi pomocy we włożeniu walizki na półkę. Nie bez trudu wrzucam ją na „górę”, przewracając przy tym oczami. Winą za mój wysiłek obarczam praprababki feministki.

sedno_artykul1

fot. Kaja Dulińska

Ostatecznie siadam w fotelu i zabieram się za czytanie gazety. Pierwszy akapit idzie jak z płatka. Drugi też nie sprawia mi problemu. Przy czwartym zauważam, że coś odrywa mnie od lektury i burzy moją koncentrację. Zdaję sobie sprawę, że to nie wytwory mojej bujnej wyobraźni mnie rozpraszają, a muzyka. Dyskretnie rozglądam się po przedziale szukając jej źródła. Myślę, że to może InterCity zainwestowało w umilanie czasu podróżnym i to radio oderwało mnie od gazety. Nie widząc jednak żadnego głośnika, więc rzucam przelotne spojrzenie moim współtowarzyszom podróży. Pani z naprzeciwka ? siedzi przy oknie i rozwiązuje krzyżówki. Młodzieniec z gimnazjum gra na smartfonie. Pan pracujący kontempluje otaczającą go rzeczywistość (albo przysypia), a pani z mojej prawej? Nie wiem co robi. Szukam więc dalej źródła dobiegającej mych uszu muzyki. Jest! Już wiem. To niepozorna dziewczyna po lewo. Ma na głowie słuchawki. Ale nie byle jakie, nie takie, które wkłada się do ucha. Te są duże, „nauszne”. Panasonica. To za ich sprawą (prawdopodobnie przez złe połączenie kabla z telefonem) wszyscy słyszymy zmieniające się wciąż kawałki techno i utwory latynoamerykańskie. Nie mam im nic przeciwko. Naprawdę. Ja po prostu chciałam przeczytać gazetę. Oczywiście ? powie ktoś ? ?Przecież mogłaś zwrócić jej uwagę?. Mogłam, ale po co? Przecież moja podróż nie trwała cały dzień, tylko półtorej godziny, a muzyka nie była bardzo uciążliwa. Poza tym, jako wieloletnia podróżniczka kolei, wiem, że ludzie ? szczególnie współpasażerowie ? bywają nieprzyjemni, kiedy zwróci im się uwagę w jakiejkolwiek kwestii. Potulnie więc położyłam po sobie uszy. Przynajmniej mogę sobie ponarzekać.

Nie mam żalu do tej dziewczyny. Mam tylko apel do osób korzystających z publicznego transportu, które nie zwracają uwagi na swoje elektroniczne urządzenia. Tylko je włączą i  już nie patrzą na to, co się dzieje wokół nich. Osób, które nie wiedzą, czy wszystko gra. W mojej opinii tej dziewczynie coś nie grało.  Łączenie kabelków elektroniki. Następnym razem?Kochana, spraw, aby wszystko grało. Tak, aby każdy z podróżnych mógł w przedziale robić, co chce. Tylko wtedy gra.

Autor: Anita Krasowska

Studentka I roku dziennikarstwa i medioznawstwa. Ogląda kobiecy youtube, jest uzależniona od informacji, a na bezludną wyspę zabrałaby czekoladę "oreo". Nałogowa użytkowniczka "google maps" i "jakdojade.pl". Od niedawna mieszka w Warszawie i powoli zakochuje się w tym mieście. Podróżuje pociągami, metrem i tramwajami. I właśnie o komunikacji miejskiej zamierza pisać. A raczej o ludziach, których tam spotyka. Bo Anita jest biernym obserwatorem dnia codziennego. Lubi przyglądać się ludziom, dostrzegać ich reakcje. Widzieć uśmiechy i łzy. Po prostu ? pisać o tym, co ją otacza.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.