FB Twitter

Mroczny przedmiot zapomnienia

| 0 komentarzy

Film zamknięcia Festiwalu Wiosna Filmów Stare grzechy mają długie cienie to zachwycająca wizualnie historia poszukiwań seryjnego mordercy. Reżyser filmu Alberto Rodriguez wprowadza widzów w rzeczywistość Hiszpanii z początku lat osiemdziesiątych. Sprawnie buduje napięcie i stopniowo odsłania kolejne elementy układanki. Jednak czy jest to intryga na miarę tytułu zaczerpniętego ze słów Agathy Christie?

Zmierzch dyktatury generała Franco. Hiszpanie zdejmują ze ścian symbole dawnych rządów i zaczynają budować swoje państwo według zasad demokracji. Stare grzechy mają jednak długie cienie. Przejście od dyktatury do demokracji nigdy nie jest płynne. Zakorzenione przez lata reguły życia społecznego uniemożliwiają rozkwit nowego systemu.

Tytuł zdaje się odnosić do najciekawszego z wątków filmu. Mroczna przeszłość z czasów dyktatury bywa zapominana. Dawni służbiści pozostają nierozliczeni, choć wielu pamięta ich zbrodnie. Jednak aby rozwiązać zagadkę morderstwa, trzeba mieć coś z oprawcy, być może trzeba nim być.

Film prowadzi widza drogą dobrze znanych schematów. Wraz z dwoma detektywami przemierzamy hiszpańskie bezdroża w poszukiwaniu seryjnego mordercy młodych kobiet. Wokół panuje korupcja, miejscowi nieufnie przyglądają się śledztwu, a kiedy podejmowany jest właściwy trop, padają strzały. To nie przyzwoita intryga jest najmocniejszą stroną tego obrazu. Jest nią wizualne tło całej historii. Piękno ujęć z oddali ? mozaiki pastwisk i skrywające tajemnice mokradła.

Na ile jest to jednak wizjonerstwo, a na ile imitacja serialu True detective? Muzyka i krajobrazy do złudzenia przypominają te wykorzystane w serialu. Na ekranie pojawia się również poroże, jeden z symboli używanych przez mordercę z Luizjany. Choć podłoże obu zbrodni, kontekst historyczny i osobowość partnerów znacznie się różnią, trudno nie odnieść wrażenia wtórności. Ocena tych zapożyczeń nie jest jednak tak prosta. Film nie jest bezmyślną kalką True detective. Poza oczywistymi odniesieniami wnosi na ekran pewien rodzaj świeżości. Dzieje się tak dzięki osadzeniu filmu w kontekście Hiszpanii z początku lat osiemdziesiątych. Temat i wysmakowana realizacja zapewniły filmowi sukces i siedem nagród Hiszpańskiej Akademii Sztuki Filmowej. Możliwe, że jest on próbą rozliczenia się z przeszłością, którą często podejmują społeczeństwa po doświadczeniu dyktatury. Próbą symboliczną, w końcu nie jest to główny wątek filmu, jednak znaczącą.

Choć formalnie winni zostają osądzeni, film kończy się w pół słowa przynosząc więcej pytań niż odpowiedzi. Wrażenie niedosytu to chyba najlepsza recenzja dla przyzwoicie zrealizowanego kryminału.

Autor: Maria Dybcio

Studentka stosowanych nauk społecznych, ?prawie? absolwentka studiów wschodnich. Wielbicielka literatury faktu i Polskiej Szkoły Filmowej. Zafascynowana Kaukazem i Bałkanami. Zakochana we wszystkim, co warszawskie. Dla SEDNA odkrywa nieznane zakątki Warszawy i śledzi aktualne festiwale filmowe.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.