FB Twitter

Czy to koniec Wielkiej Czwórki?

| 0 komentarzy

Tak brzmiało najczęściej zadawane pytanie przez wszystkich tenisowych entuzjastów po zakończeniu tegorocznych zmagań podczas US Open w Nowym Yorku. Po raz pierwszy od turnieju na kortach w Melbourne w 2005 roku, w ostatnim meczu, jednej z czterech wielkoszlemowych imprez, wzięli udział zawodnicy spoza magicznego kwartetu (Federer, Nadal, Djokovic i Murray). Dla fanów, którzy wychowali się na rywalizacji czterech wyżej wspomnianych graczy obecne wyniki mogą się jawić jako istna rewolucja tenisowa. Warto jednak przyjrzeć się ostatnim tendencjom w dłuższym okresie czasu. Być może kres ich dominacji wcale nie nastąpi tak szybko?

Zaskakujący start
Rywalizacja w tenisie męskim często jest określana jako przewidywalna. Wciąż te same nazwiska zamiennie wygrywają najważniejsze rozgrywki. Dlatego też wielu obserwatorów czekało z utęsknieniem na powiew świeżości w czołówce. Początek kończącego się właśnie sezonu jasno wskazał, jak bardzo zmniejszyła się różnica pomiędzy czołową czwórką a pozostałą grupą kilku tenisistów z dużymi aspiracjami. Na czele tych drugich stanął ?Stan? Wawrinka, który po styczniowym sukcesie w Australii z impetem wdarł się do pierwszej trójki rankingu ATP. Jego zwycięstwo było jeszcze cenniejsze, gdyż pokonał w jednym turnieju dwóch najwyżej rozstawionych zawodników tj. Rafaela Nadala i Novaka Djokovica. W kolejnych zawodach w sezonie 2014 nie odnosił już tak spektakularnych sukcesów, ale jego ?firmowe? zagrania ? jednoręczny bekhend połączony z dobrym serwisem ? pozwalają upatrywać Szwajcara w gronie kandydatów do zwycięstwa w każdym kolejnym turnieju.

Kolejne odrodzenie mistrza
Poprzedni sezon rozgrywkowy dla Rogera Federera nie był zbyt udany, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że był przeciętny. Z tej okazji w świecie tenisowym po raz kolejny już odsyłano wielkiego mistrza na zasłużoną sportową emeryturę. Próby powrotu traktowano z przymrużeniem oka, jednak ogromna ambicja i wola zwycięstwa pozwoliły 17-krotnemu triumfatorowi turniejów wielkoszlemowych na jeszcze jedno odrodzenie. Mimo że w obecnym sezonie 2014 nie zdołał zwyciężyć w turniejach najwyższej rangi, liczba wygranych z zawodnikami z pierwszej dziesiątki rankingu oraz styl gry pozwalają jeszcze raz uwierzyć jego kibicom w upragniony 18. tytuł Wielkiego Szlema w kolejnym roku. Tenis bardzo dużo zawdzięcza Federerowi. Jestem pod wielkim wrażeniem jego oddania dla dyscypliny. Jako 33-letni ojciec czwórki dzieci ciągle potrafi czarować na korcie swoimi różnorodnymi zagraniami.

Serbska regularność
Novak Djokovic to obecnie najmocniejszy punkt tenisowej Wielkiej Czwórki. Choć posiada mniej wielkoszlemowych tytułów od Rafaela Nadala i Rogera Federera, jego powtarzalność w dochodzeniu do finałów kolejnych turniejów jest godna podziwu. W 2014 roku Serb po raz drugi w swojej karierze zwyciężył na trawiastych kortach Wimbledonu, czym przerwał niechlubną serię czterech porażek w finałach rozgrywek Wielkiego Szlema. Biorąc pod uwagę jego niesamowitą odporność psychiczną oraz umiejętność dostosowania się do warunków panujących na korcie, jeszcze przez wiele lat możemy oglądać Novaka na najwyższym poziomie. Najważniejszym celem Serba w kolejnych latach jest zdobycie złotego medalu podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku. O jego formę sportową za dwa lata z pewnością można być spokojnym.

Widmo kontuzji
Urazy i kontuzje to nieodłączne elementy wyczynowego sportu. W ostatnich latach nie omijają one Rafaela Nadala, który z powodu ciągłych problemów z kolanami i z nadgarstkiem musiał po raz kolejny zrezygnować z udziału w turniejach w USA. Jego atletyczny styl gry pozwala osiągać sukcesy głównie na nawierzchni ziemnej, szczególnie na ulubionych kortach w Paryżu. Niestety rozegranie pełnego sezonu na twardych kortach jest zbyt dużym obciążeniem dla jego zdrowia. Tenisowa przyszłość Rafaela zależy głównie od kondycji fizycznej gracza. Wydaje się, iż będzie mu trudno o kolejne czempionaty na innej niż ulubiona nawierzchni.

Problemy zdrowotne miały również negatywny wpływ na rozwój kariery Andy?ego Murraya. Rezultaty Szkota w obecnym sezonie są efektem niewystarczającego czasu na przygotowanie się do rozgrywek w związku z odbytą w grudniu operacją pleców. Tegoroczny spadek w rankingu (nawet poza pierwszą dziesiątką) powinien być tylko dodatkowym bodźcem dla Murraya do powrotu w kolejnych latach do swojej najlepszej gry, którą prezentował w 2012 roku.

Młodzi gniewni
W tenisowym sezonie 2014 pojawili się również zawodnicy, którzy mogą w przyszłości wieść prym w światowych rozgrywkach. Tę grupę tworzą głównie: Japończyk Nishikori (25 lat), Kanadyjczyk Raonic (24), Bułgar Dimitrow (23) oraz Chorwat Cilic (26). W obecnym sezonie już kilkakrotnie dawali się we znaki swoim starszym i bardziej utytułowanym rywalom. Wystarczy przypomnieć sensacyjne zwycięstwo Cilica w Nowym Yorku lub półfinał w Londynie Raonica i Dimitrowa. Na ten moment prognozowanie dalszej ścieżki ich karier jest niemożliwe, ale z pewnością warto bacznie obserwować dalsze poczynania młodych graczy, którzy są przyszłością tej dyscypliny sportu.

Biorąc pod uwagę ostatnie tenisowe wydarzenia, tak zdecydowana dominacja Wielkiej Czwórki jak w latach 2005-2013 nie jest już możliwa. Z drugiej strony nie można też mówić o tenisowej rewolucji. Miało miejsce parę zaskakujących wyników i porażek faworytów, ale w większości turniejów do najdalszych etapów dochodzą ciągle ci sami zawodnicy. Myślę, że kolejny sezon zapowiada się bardzo interesująco. Widać wzrost formy u Federera, Djokovic jest zawsze niebezpiecznym graczem, natomiast Nadal i Murray powoli odbudowują swój poziom gry. Co na to młoda generacja tenisistów? Dowiemy się już w styczniu podczas Australian Open 2015.

Autor: Maciej Wir-Konas

Na co dzień student studiów magisterskich na warszawskiej SGH, a po godzinach zapalony tenisista i narciarz. W Europie poznał już wiele narciarskich spotów. Wielbiciel kultury i języka włoskiego. Jedną z jego pasji są podróże, które uwielbia skrzętnie planować. Za to na miejscu dogaduje się z mapą jak nikt inny. Pisze głównie o sporcie, ale i o przedsiębiorczości.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.