FB Twitter

Busem przez Świat ? 50 państw, 5 kontynentów, 5 lat

| 0 komentarzy

 

Kopia IMG_9245fot. Busem przez Świat

Oto filmowe podsumowanie 5 lat podróży Busem przez Świat:

 

Grupa zaprzyjaźnionych studentów ze Świdnicy, postanawia rozpocząć przygodę życia ? kupić starego busa, odnowić go i ruszyć w świat. Białego, ?surowego? kampera udaje się zdobyć już za 2000 złotych.

Zabierają się do pracy ? czyszczą, remontują, malują go w optymistyczne niebiesko-czerwono-żółte barwy, doklejają kilka elementów, dzięki którym przeistaczają stary grat w dom prawdziwego obieżyświata.

 

transformacja-busa-595x203 fot. Busem przez Świat

Marząca o wielkich wojażach grupa na swój pierwszy cel obiera najdalszy południowy kraniec Europy. Nie zrażając się dziesiątkami różnorodnych przygód pokonują ponad 8 tysięcy kilometrów, by finalnie zdobyć upragniony Gibraltar.

To właśnie 5 lat temu rozpoczęła się ich wyjątkowa historia. Wyprawą przez Europę zakończyli pierwszy rozdział przygody, która miała odmienić ich życie. Dziś mają za sobą tysiące przejechanych kilometrów, 12 wypraw i pamiątki z 50 krajów świata ? te jednak, zamiast zaspokajać, tylko rozbudzają ich chęć poznawania świata.

Z ekipą Busem przez Świat spotykam się w trakcie festiwalu podróżniczego Travenalia, odbywającego się corocznie w Krakowie, w budynku Audytorium Maximum. W dwudniowym cyklu prelekcji i spotkań uczestniczą pasjonaci podróży z całego kraju, a magiczna atmosfera niezmiennie kusi, by zajrzeć tu w październikowy weekend.

Czekając na wywiad, udaję się na spotkanie ze słynnym busem ? weteranem drogowym, któremu nie straszne długie dystanse. Zaparkowany przed budynkiem Audytorium kamper ociepla nam to chłodne jesienne popołudnie. Z pewnością nie sposób przejść koło niego obojętnie. Z zewnątrz zaprasza fuzja kolorów i kilkadziesiąt naklejek z flagami odwiedzonych państw, wewnątrz ? przytulnie urządzone kanapy i mnóstwo podróżniczych pamiątek. Zupełnie jakby nigdy nie wrócił z wędrówki. Wielu z nas po cichu marzyło by samemu się nim przejechać. Mnie zaskakuje swoim beztroskim i zabawnym charakterem, ale i jeszcze bardziej motywuje do inspirującej rozmowy.

Festiwalowa prelekcja ekipy busa była podsumowaniem 5-letniej podróży, pełnej ekscytujących i pięknych wspomnień, niezapomnianych przygód, a także, może przed wszystkim ? trudnych momentów, bez których prawdziwe podróże nie istnieją. O nieustannym życiu na walizkach rozmawiam, siedząc na schodach, z pomysłodawcą projektu Busem przez Świat ? Karolem Lewandowskim.

Kasia Kurak: Jak sądzisz, co wyróżnia was na tle innych projektów podróżniczych? W czym tkwi tajemnica waszego sukcesu i popularności?

Karol Lewandowski: Na pewno wyróżniamy się sposobem podróżowania, bo podróżujemy starym kolorowym busem. Myślę, że istotnym powodem jest fakt, że wszyscy kiedyś o czymś takim myśleliśmy i marzyliśmy ? by zebrać znajomych, kupić takiego kampera, przemalować go i pojechać przed siebie. Jednak większość ludzi zawsze znajdywała jakieś problemy po drodze, coś, co sprawiało, że rezygnowali, bo albo ekipa się rozsypała, albo brakowało funduszy, albo bali się takiego sposobu podróżowania. A my jako pierwsi pokazaliśmy, że można coś takiego zrobić, opisaliśmy to wszystko i dokładnie pokazaliśmy co ile kosztowało i jak zorganizować taką wyprawę. Dzięki temu bardzo dużo ludzi uwierzyło, że można zrobić coś takiego, a wielu z nich zaczęło nas naśladować. Obecnie jest wiele podobnych projektów, w których ludzie inspirują się naszymi podróżami z pierwszej książki i wędrują tymi samymi trasami. Duże zainteresowanie naszym projektem wynika też głównie z tego, że jako jedni z niewielu jesteśmy grupą otwartą. Zazwyczaj blogerzy podróżniczy wyjeżdżają sami, piszą o tym, a czytelnicy mogą jedynie biernie w tym uczestniczyć. Mogą śledzić, kibicować, zachwycać się, a nawet im zazdrościć. My natomiast pozwalamy czytelnikom by sami z nami pojechali. Chcemy spełniać marzenia innych ludzi. Dlatego już od drugiej wyprawy ogłaszamy co roku, gdzie i kiedy jedziemy, mamy kilka wolnych miejsc i każdy może z nami pojechać. Dzięki temu niektórzy byli z nami już w Stanach, w Australii, czy ostatnio na Saharze. Byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni, jak dobrze się dogadujemy z takimi ludźmi. Jednak zawsze jest jakiś strach ? nieznane nam wcześniej osoby i niepewność, jak będziemy się komunikować podczas podróży. Tylko okazuje się, że jak ktoś jest już na tyle szalony, żeby zgłosić się do takiej wyprawy i spełnić swoje marzenie, to wie na czym polega specyfika wspólnego podróżowania.

IMG_7582fot. Busem przez Świat

K.K.: Czyli członkiem waszej wyprawy może zostać właściwie każdy miłośnik podróżowania? Jak to dokładnie działa?

K.L.: Wystarczy tylko być czytelnikiem naszej strony, by móc dowiedzieć się o danej wyprawie i dostępności wolnych miejsc, a następnie się do nas zgłosić. Oprócz tego trzeba być po prostu chętnym i otwartym na takie podróże. Bardzo często jest tak, że działa zasada ?kto pierwszy ten lepszy? i decyduje kolejność zgłoszenia.

K.K.: Nie sądzisz, że ważnym czynnikiem waszego sukcesu jest dobrze rozwinięty kanał promocji, jakim jest prowadzony przez was blog podróżniczy, na którym co chwilę pojawiają się liczne filmiki, konkursy i najnowsze informacje?

K.L.: Na pewno staramy się jak najwięcej opisywać, bo z każdej podróży dzień w dzień prowadzimy bloga, codziennie pojawiają się nowe wpisy, raz na tydzień wrzucamy nowe filmy. Na stronie widnieje też pozycjoner gps, na którym można zobaczyć gdzie aktualnie znajduje się nasz bus. My tak na prawdę tylko zapełniliśmy tę stronę treścią i dbamy o jej aktualizację, a ona wypromowała się sama. Ani nie inwestowaliśmy w żadną promocję, ani na promocji się nie znamy. Na początku blog powstał by nasi bliscy wiedzieli co się z nami dzieje podczas podróży ? wtedy śledziło nas kilka osób dziennie. Ale okazało się, że również innym ludziom szybko spodobał się nasz sposób podróżowania i sami zaczęli rozsyłać adres strony w Internecie. W ten sposób pojawili się pierwsi miłośnicy naszego projektu. Obecnie mamy już prawie 50 tysięcy fanów na Facebooku, a naszego bloga czyta miesięcznie ponad 30 tysięcy ludzi i o dziwo, z wyprawy na wyprawę, ta liczba wciąż rośnie.

10697366_937946482886491_3075706300967009905_o     fot. Busem przez Świat

K.K.: Wracacie z jednej wyprawy, a jedną nogą jesteście już w kolejnej podróży ? czy to głównie dzięki sponsorom czerpiecie fundusze na tak częste wyjazdy? Czy trudno takiego sponsora pozyskać?

K.L.: Oczywiście, pozyskać sponsora jest bardzo trudno. Mogło by się wydawać, że skoro mamy już dosyć spory zasięg medialny to jest nam łatwiej, ale to wcale tak nie wygląda. Chociażby podczas naszej największej wyprawy, do Australii, kiedy przez ponad rok pracowaliśmy nad tym, by zaoferować coś firmom ? czy to sesje zdjęciowe czy filmy reklamowe ? to i tak udało nam się uzbierać zaledwie niecałą połowę potrzebnego budżetu. Natomiast przy krótszych wyjazdach, jak przykładowo ostatnio na Saharę, to nie potrzeba nam nawet sponsorów, ponieważ staramy się maksymalnie minimalizować koszty wyprawy. Jedziemy dużą grupą, śpimy tylko na dziko, więc okazuje się, że taki wyjazd to wydatek rzędu kilkuset złotych na osobę. Tak jak to było na wyprawie do Włoch, gdzie dwutygodniowy pobyt wyniósł nas po 400 zł na głowę. Wychodzi na to, że naprawdę możliwe jest zorganizowanie takich wyjazdów małym kosztem.

K.K.: A jak wygląda w takim razie kwestia kosztów podróży ? na co przeznaczacie najwięcej wydatków?

K.L.: Trzy największe koszty takich podróży to zawsze: paliwo, bilety lotnicze i transport samochodu. Oczywiście w kwestii paliwa, to im więcej osób uczestniczy w wyprawie, tym taniej wychodzi. Jeśli chodzi o transport busa, to przykładowo przy wyprawie do Australii udało nam się znaleźć firmę, która w zamian za reklamę zaoferowała nam darmowy transport kontenerami. Natomiast w wyszukiwaniu tanich połączeń lotniczych pomaga nam nasz znajomy, który zajmuje się tym zawodowo. Dzięki temu udało nam się znaleźć bilety do Australii w dwie strony za niedużo ponad 2000 zł, kiedy normalna ich cena utrzymuje się na poziomie 5000-6000 zł. Lecieliśmy co prawda tydzień, z kilkoma przesiadkami, ale dzięki temu zaoszczędziliśmy sporo pieniędzy na podróżowanie na miejscu.

K.K.: Z pewnością taki rodzaj podróżowania ma wiele zalet, m.in. niższe koszty, wyjątkowa atmosfera, ale w każdej podróży są także pewne mankamenty. Czy mógłbyś powiedzieć z jakimi problemami spotykacie się w drodze?

K.L.: Jedyny problem, jaki mamy, to ograniczenie czasowe. W przypadku Ameryki Północnej czy Australii po prostu zabrakło nam tego czasu. Jak powiedzieliśmy znajomym, że jedziemy do Australii na cztery miesiące to dziwili się, co będziemy tam robić przez tyle czasu. My niestety popełniliśmy ten błąd, że mieliśmy już wszystko zarezerwowane ? i bilety, i transport busa ? przez co nie można było nic już zmienić. Minęły już 3 miesiące, a nam było ciągle mało. Brakowało nam czasu, wiedzieliśmy, że musimy jechać dalej i że trzeba wrócić do Polski. Mogłoby się również wydawać, że dużym problemem podczas wypraw są awarie, ponieważ takie auto bardzo często się psuje. Na pierwszych wyprawach, gdy auto nam się popsuło, siadaliśmy na chodniku załamani, zaczynaliśmy płakać i nie wiedzieliśmy co począć. Wraz z kolejnymi wyprawami zauważyliśmy, że jednak zawsze taką usterkę da się naprawić, a każdy kolejny problem owocował tym, że z reguły poznawaliśmy kogoś, kogo byśmy normalnie nie poznali. Trafialiśmy w miejsca, w które byśmy nie trafili, przytrafiały nam się przygody, których byśmy nie przeżyli. Dzięki temu wzięliśmy udział w Corridzie, mieszkaliśmy w Kalifornii w pięknej willi czy w Las Vegas w wielkim apartamencie. Zawsze po drodze jacyś dobrzy, przypadkowi ludzie chcieli nam pomóc. Dzięki temu to, co z pozoru mogło by się wydawać problemem, zawsze owocuje czymś pozytywnym.

IMG_6363   IMG_7886

fot. Busem przez Świat

K.K.: W ciągu tych 5 lat odwiedziliście już dokładnie 50 państw i zastanawia mnie, czy któraś wyprawa pretenduje do miana tej najlepszej? Czy któryś kraj darzycie wyjątkową sympatią?

K.L.: Podczas tych podróży po pierwsze odwiedzamy piękne miejsca i poznajemy ciekawych ludzi, ale w pewnym sensie też szukamy swojego miejsca na ziemi. Jeśli mielibyśmy gdzieś wrócić lub gdzieś zamieszkać, to na pewno była by to Australia i Kalifornia. Obydwa miejsca, tak nam się spodobały, że chcemy tam wrócić. Do Kalifornii szczególnie ze względu na piękną naturę i parki narodowe, miłych ludzi i świetną pogodę. Zabrakło nam czasu także na zejście w głąb Wielkiego Kanionu, co chcielibyśmy uczynić. W Australii natomiast nie wjechaliśmy do niektórych parków narodowych, ze względu na drogi offroadowe, z którymi nasz bus sobie nie radził.

K.K.: Pozostając przy Australii ? to dotychczasowo wasz największy i najtrudniejszy w organizacji ?trip?. Czy mógłbyś powiedzieć, co was najbardziej urzekło w tym kraju, a co zraziło?

K.L.: Nie zraziło nas nic, wszystko nam się podobało. Przede wszystkim urzekli nas ludzie ? bardzo otwarci i pomocni, nigdy nie zdarzyło się by ktoś nie miał dla nas czasu. Można było podejść do każdego na ulicy, zaczepić i po prostu porozmawiać o wszystkim. Prócz tego na prawdę urzekająca potrafi być natura, czerwona ziemia, więcej kangurów niż ludzi, przepiękna dzikość outbacku, gdzie byliśmy kompletnie sami. W Australii raz zdarzyło nam się zatrzymać na środku pustyni i zgodnie stwierdziliśmy, że tutaj jest tak pięknie, że zatrzymujemy się i przez dwa dni i po prostu siedzimy, palimy ogniska, patrzymy na kangury i nie robimy nic. Delektujemy się naturą, tym outbackiem.

IMG_6088    IMG_6316

IMG_4945     1617689_797852850229189_2142905557_o

fot. Busem przez Świat

K.K.: Co dla ciebie jest najpiękniejsze w tym, co robicie? Co sprawia, że warto?

K.L.: Najpiękniejsze jest to, że spełniamy swoje marzenia. Jeszcze zanim zaczęliśmy podróżować busem stworzyliśmy swoją mapę i listę marzeń, czyli spis rzeczy, które chcielibyśmy zobaczyć lub zrobić. Znalazły się na niej takie pozycje jak: zobaczenie zorzy polarnej, gra w kasynie w Las Vegas czy przejażdżka na wielbłądzie na Saharze. Na tej liście znajduje się kilkadziesiąt miejsc, które chcielibyśmy odwiedzić, i piękne jest to, że z roku na rok coraz więcej tych punktów spełniamy i, że coraz mocniej wierzymy w te swoje marzenia. Coś, co kiedyś wydawało nam się absurdalne, teraz wiemy, że jest możliwe. Wiemy, że jak zadecydujemy o wyprawie na Antarktydę, to tam po prostu pojedziemy, czy to będzie wymagało od nas roku czy kilka lat przygotowań. Jakich nie byłoby przeciwności losu i problemów codziennych na naszej drodze, czy to auto by się zepsuło, czy ekipa by się nie zebrała, wiemy, że nam się uda. Teraz już wiem, że nie ma marzenia, którego bym nie spełnił.

K.K.: Marzenia ? czyli jak wyglądają wasze przyszłe podróżnicze plany?

K.L.: Mogę powiedzieć, że na razie mamy zaplanowane trzy wyjazdy. W przyszłym roku na pewno chcemy odbyć dwie krótsze wyprawy ? do Gruzji i na Islandię. Trzecią, większą i dłuższą, będzie podróż po Ameryce Południowej. To jest to, o czym marzymy od dawna, ale zawsze wydawało nam się, że to niemożliwe, a teraz już wiemy jak to zorganizować. Na początku myśleliśmy o samej Ameryce Południowej, ale ostatnio coraz częściej zastanawiamy się nad wyprawą przez dwie Ameryki ? od Alaski aż do Ziemi Ognistej. Rozpocząć na północy Ameryki, wjechać przez całą Puszczę w Kanadzie, w Stanach odwiedzić te miejsca, których nie widzieliśmy, przez Amerykę Środkową i finalnie spędzić kilka miesięcy w Ameryce Południowej. Pierwszy raz chcemy zorganizować wyjazd bez ograniczenia czasowego, żeby nie być uwiązanym przez terminy, zarezerwowane bilety, czy pracę lub studia w Polsce. Zwyczajnie kupić bilet w jedną stronę i zostać tam tak długo, aż uznamy, że możemy wrócić. Marzymy również o podróży busem dookoła świata, ale jest to tak duże przedsięwzięcie, że chcemy odbyć jeszcze dwie, trzy duże wyprawy i wtedy będziemy gotowi, by to zrealizować. Mamy nadzieję, że do tego czasu uzbieramy ekipę takich ludzi, którzy będą w stanie rzucić wszystko i na kilka lat wyjechać. Ciężko jest takich ludzi znaleźć, bo jak się wyjedzie na kilka lat to już praktycznie nie ma do czego wracać.

Kopia IMG_0658fot. Busem przez Świat

K.K.: Jak wygląda obecnie wasze życie i jak się zmieniło odkąd priorytetem są podróże?

K.L.: Na pewno nasze dotychczasowe życie bardzo się zmieniło, ponieważ teraz dosłownie wszystko podporządkowujemy pod podróżowanie. Jak wracamy i nie mamy w planach kolejnej podróży, to wręcz łapie nas depresja. Zawsze robimy tak, że po powrocie musimy mieć jakiś wstępny plan na kolejny wyjazd, chociaż miałby się odbyć dopiero za rok. Na początku oczywiście mieliśmy problem z naszymi wojażami, bo trzeba było rzucić studia czy pracę i zaryzykować nie będąc pewnym czy praca będzie jeszcze na nas czekać, kiedy wrócimy. Zmuszeni podejmowaniem coraz to nowej pracy, z roku na rok odkrywaliśmy jeszcze lepszą od poprzedniej. Za każdym razem praca była albo lepiej płatna, albo ciekawsza, z inspirującymi ludźmi. W kwestii pracy nasze podróżowanie nie stanowiło wielkiej przeszkody. Problem mieliśmy właściwie tylko ze studiami. Trzeba było wybierać pomiędzy nauką, obroną i ukończeniem szkoły, a wspaniałym wyjazdem. Akurat gdy wyjeżdżaliśmy do Ameryki Północnej, przypadał termin obrony mojej pracy magisterskiej. Oczywiście z racji tego, że taki wyjazd mógł się po raz drugi nie powtórzyć, zaryzykowałem i wybrałem Amerykę. Okazało się, że słusznie, gdyż po powrocie nie było z tym problemu. Teraz studia skończyłem, więc o tę sferę już nie muszę się martwić. W naszej ekipie kilka osób wciąż studiuje, ale opracowaliśmy pewien sposób na to, jak możemy podróżować ? po prostu się zamieniamy. W danym przypadku ktoś bierze dziekankę i jedzie na wyprawę, a ktoś inny w tym czasie nadrabia studia. Później wracamy z powrotem, a te osoby się zamieniają i dzięki temu, ktoś, kto nie był z nami w Stanach, będzie miał szansę by pojechać do Australii czy Ameryki Południowej. Zawsze mamy około 5-6 osób, które jadą i dobieramy też chętnych uczestników z Internetu, dzięki czemu mamy pełen komplet.

Kopia IMG_9663    fot. Busem przez Świat

K.K.: Na koniec chciałam cię zapytać czy wasz studencki podróżniczy projekt niesie jakieś przesłanie? Czy pragniecie ludzi inspirować, coś udowadniać?

K.L.: Pisząc na blogu krok po kroku jak taką wyprawę zorganizować, jak znaleźć sponsora czy też pisząc naszą pierwszą książkę chcieliśmy po prostu pokazać, że takie podróże są możliwe, a my jesteśmy najlepszym dowodem na to, że taką wyprawę da się zorganizować i z niskim budżetem przejechać kawał świata. Po drugie chcieliśmy pokazać jak to zrobić. Naszym przesłaniem jest wiara w to, że każde marzenie da się spełnić, i że należy to realizować krok po kroku. Każdy kto wejdzie na naszą stronę i zainteresuje się daną wyprawą, natrafi na szczegółowe tabelki poświęcone kosztom wyjazdu, znajdzie przydatne informacje o ważnych miejscach, wizach, transporcie, również o tym, jak napisać pismo sponsorskie i co w nim zawrzeć, skąd wziąć fundusze na wyprawę. Chcemy dzielić się naszym doświadczeniem, bo wiemy, że kiedy my szukaliśmy takich pomocnych informacji, to niestety trudno było je znaleźć. A dzięki temu coraz więcej osób będzie mogło wyruszyć w świat.

K.K.: Dziękuję ci bardzo za rozmowę i życzę wam kolejnych pięknych podróży. Szerokiej drogi!

K.L.: Dziękuję bardzo. A mówił Karol Lewandowski z projektu Busem przez Świat.

K.K.: Katarzyna Kurak. Oddaję głos do studia.  :)

10402922_939057119442094_3528709267523240093_nfot. Busem przez Świat

Wszystkich, którzy znają ekipę Busem przez Świat, bądź dopiero poznali ich historię, zapraszam na bloga: www.busemprzezswiat.pl. Znajdziecie tu szczegółowe relacje z każdej podróży, pomocne porady i informacje, a także filmy i zdjęcia. Możecie też zgłosić się do którejś z przyszłych wypraw lub zainspirować się do zorganizowania własnych ? pamiętajcie, że wszystko zależy tylko od was samych!

Wszystkie osoby zainteresowane udziałem w kolejnych wyprawach Busem Przez Świat zapraszamy do wydarzenia na facebooku https://www.facebook.com/events/1502529633322537/?fref=ts.

Autor: Katarzyna Kurak

Podróżnicza dusza z pasji i wykształcenia, o długiej liście marzeń do spełnienia. Obecnie na studiach magisterskich w warszawskiej SGH. Pisze z zamiłowania, a inspirują ją ludzie, historie, kultury, życie. Z nosem w reportażach i literaturze non-fiction. Zakochana we Włoszech - języku, kulturze, klimacie. Szczególne miejsce w jej sercu zajmują podróże po Kaukazie, Maroko czy Bałkanach. A wszystko to spisuje na swoim blogu - Travelsfool.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.