FB Twitter

Nie zawsze modne Powiśle

| 3 komentarze

Tym razem opowiem wam o dzielnicy (a właściwie o jej części), która jest dla mnie szczególnie ważna. Powiśle ? to tu się urodziłam, spędziłam pierwsze lata dzieciństwa i zaczęłam moje dorosłe, samodzielne już życie. Powiśle przyciąga obecnie tłumy warszawiaków. Okolica nie zawsze była jednak tak modna, bezpieczna i zadbana. W tym przewodniku oprowadzę was po Powiślu dzisiaj, nawiązując jednak do historii sprzed lat. Pomogą mi w tym moi rodzice, którzy obserwowali przemiany swojej dzielnicy przez dziesięciolecia.

W czasie PRL-u dość spokojny dziś rejon nie był najlepszym miejscem do wieczornych spotkań. Chyba że należało się do grona ?chłopaków z Powiśla?. Tanie (patykiem pisane) wina zastępowały popularne dziś piwo z małych browarów, a rogi ulic i podwórka kamienic ? zatłoczone klubokawiarnie.

Obecne Powiśle ma bardzo wiele wspólnych cech z Centrum Warszawy. Dzielnica ta, choć gwarna, umożliwia jednak ucieczkę od warszawskiego pędu, chwilę zapomnienia w pięknych parkach, małomiasteczkowość w lokalnych sklepach, w których wiele osób wciąż serdecznie wita się z właścicielami. Dla mnie jest miniaturą stolicy. Powiśle powstało w samych jej początkach, pierwsze wzmianki na jego temat można bowiem odnaleźć już w XIV wieku. Odegrało ważną rolę w czasie powstania warszawskiego, co okupiło niemal całkowitym zniszczeniem. Potem w znacznym stopniu nabrało charakterystycznego dla PRL-u wyglądu, którego znakiem są brzydkie, minimalistyczne kamienice.

_IGP8902 (Kopiowanie)

Przeżyjcie przygodę na Mariensztacie

Mój spacer rozpocznę od Mariensztatu. To jedno z najbardziej urokliwych miejsc na Powiślu. Osiedle Mariensztat zostało wybudowane od razu po II wojnie światowej na zgliszczach budynków zniszczonych w czasie powstania warszawskiego. Nie da się nie zauważyć, że Mariensztat różni się jednak od typowej socjalistycznej zabudowy ? nie jest ani monumentalny jak ul. Marszałkowska, ani szary i brzydki jak bloki przy ul. Dobrej. Osiedle miało wyróżniać się celowo ? mieszkania na Mariensztacie nie były przeznaczone dla zwykłych mieszkańców Warszawy, tylko dla przodowników pracy. Było przy tym ważnym elementem propagandowym, w końcu to właśnie w tym miejscu rozgrywała się akcja słynnego socrealistycznego filmu Przygoda na Mariensztacie.

Podczas spaceru moi rodzice przypomnieli sobie bujną przeszłość sennego dziś osiedla. Na głównym placu odbywały się niegdyś potańcówki. Przez moment pozazdrościłam im tej pięknej młodości. Przechodząc przez Mariensztat, wyobraźcie sobie, że wielu spośród starszych osób siedzących dzisiaj na ławkach dawniej wyrabiało trzysta procent normy, pracując nad odbudową naszego miasta. Dzisiaj całkiem niespodziewanie stali się zwyczajni i jakby niezauważalni.

Przechodząc ul. Bednarską, warto zwrócić uwagę na budynek obecnej siedziby Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych (wcześniej znajdowało się tam liceum społeczne). Dawniej były to łazienki Teodozji Majewskiej (powstałe w latach 1832-1835). Jest to miejsce unikalne ? budynek został jedynie nieznacznie uszkodzony w czasie wojny.

Uważajcie na ul. Bednarskiej. Wierzcie lub nie, kilkakrotnie słyszałam już historie o ukazujących się tam duchach powstańców.

_IGP8924 (Kopiowanie)

Rozejrzyjcie się, idąc do BUW-u

Jednym z najpiękniejszych zabytków Powiśla jest powstały w 1905 roku wiadukt im. dra Stanisława Markiewicza przy ul. Karowej. Z kolei znajdujący się obok park rozpoczyna powiślański szlak zieleni. Tuż obok ul. Oboźnej zwróćcie uwagę na świetną grę o PRL-u powstałą z inicjatywy Domu Spotkań z Historią. Koniecznie zagrajcie w nią z rodzicami. Przekonacie się wtedy, że ma ona moc przywoływania wspomnień.

Kilka kroków dalej można znaleźć kolejny cenny zabytek ? źródełko z podobizną lwa umieszczone przy samych schodach. Jak głosi umieszczony nad nim napis, powstało w 1837 roku. Idąc dalej ul. Browarną, warto zatrzymać się na chwilę na jej skrzyżowaniu z Zajęczą. W miejscu dobrej pizzerii Ave pizza istniała dawniej fabryka cukierków. Podejrzewam, że wszyscy, którzy spędzili dzieciństwo na Powiślu wspominają to miejsce równie dobrze jak mój tata ? słodycz landrynek i wspaniałe sezamki, które czasami można było dostać od miłych, pracujących tam pań. Czasem mam wrażenie, że też czuję ten zniewalający, słodki zapach, kiedy przechodzę obok.

Obecnie w okolicy znajduje się nieustający plac budowy ? powstają nowe osiedla, trwa też budowa metra.

_IGP8947 (Kopiowanie)

Uwolnijcie się od warszawskiego zgiełku

Za potężnym murem przy ul. Kruczkowskiego znajduje się powstały w XVII wieku zakon, który otaczają piękne ogrody (dawniej okoliczne dzieci zakradały się tam po słodkie jabłka). Mijamy park Karola Beyera, o którym wielokrotnie słyszałam, że lepiej nie odwiedzać go po zmroku. Warto przyjrzeć się zaś zbudowanemu w 1914 roku mostowi Poniatowskiego, który, moim zdaniem, jest jednym z najpiękniejszych miejsc na Powiślu. A raczej byłby najpiękniejszym miejscem, gdyby nie zapach moczu i amatorskie graffiti. Warto jednak wytrzymać te kilka minut (najlepiej zatykając nos) i wspiąć się po schodach, by zobaczyć niezwykły, powstały z inicjatywy Muzeum Powstania Warszawskiego, Pomnik Nieznanego Cywila oraz portret kobiety, ?nieznanej mieszkanki Warszawy?, której zdjęcie zostało zrobione w czasie powstania. Został on utworzony z kamieni, które każdy mógł przynieść do Muzeum Powstania i dzięki temu stać się częścią tego projektu.

Obok znajduje się wspaniały park Rydza-Śmigłego, który szczególnie w maju zachwyca swoim pięknem i zapachem. Siedząc na ławce, można zapomnieć o tym, że jest się w Warszawie. W parku znajduje się malowniczy staw, a także źródło wody oligoceńskiej. W stoku Skarpy Wiślanej, na terenie parku (przy skrzyżowaniu ulic Książęcej i Kruczkowskiego), znajduje się również wybudowane w XVIII wieku przez księcia Kazimierza Poniatowskiego Elizeum (jest to podziemna rotunda). Nad wejściem do środka znajduje się tajemniczy napis Dla przyjaciół i pięknych pań, który od wielu lat nurtuje zainteresowanych przeznaczeniem budowli. Według jednej z legend książę organizował tam spotkania z kochankami.

Znajdźcie ukryte muzeum

Umowną granicę Powiśla, za radą taty, wyznaczyłam na ul. Ludnej. W okolicy znajdziemy ładny skwer, stary gmach posterunku policji, ciekawy antykwariat i niezwyczajny sklep spożywczy Bułka z szynką. Pozornie jego wnętrze jest całkiem typowe, jednak po wymówieniu magicznego zwrotu: poproszę bułkę z szynką, można wstąpić do klubu wtajemniczonych. Za przykładem stojącego przede mną mężczyzny wybrałam kanapkę z szynką i pysznym dojrzewającym serem, oliwkami i warzywami. I to był strzał w dziesiątkę. Obok znajduje się herbaciarnia, gdzie kupiłam wspaniałą, pachnącą malinami herbatę. Niedaleko mieści się również popularny klub 1500m2 do wynajęcia. Nie raz opisywałam ciekawe targi, które odbywają się tam dosyć często.

Przy ul. Solec znajduje się również Muzeum Azji i Pacyfiku. Jeśli nie znacie Powiśla, zapewne trudno będzie wam je znaleźć. Budynek Muzeum wygląda bowiem dość nietypowo. Rozpoznać go można dzięki azjatyckim rzeźbom umieszczonym przy samym wejściu. Nad nim rozpościera się zaś potężny apartamentowiec. Poza niewieloma wyjątkami ul. Solec nie ma w sobie nic szczególnie zachwycającego, warto jednak zawitać do wyjątkowego miejsca zlokalizowanego właśnie przy tej ulicy. Można tam bowiem odnaleźć najlepiej zaopatrzony antykwariat jaki znam. Trudno przedrzeć się przez książki piętrzące się tam w dziesiątkach stosów i znaleźć coś dla siebie, dlatego najlepiej od razu poprosić o pomoc. Warta uwagi i położona w okolicy jest ul. Jaracza, gdzie od 1928 roku znajduje się Teatr Ateneum, na którego deskach występowali najważniejsi polscy aktorzy.

_IGP8914

Sprawdźcie, gdzie mieszkała elita PRL-u

Smulikowskiego to niewielka, równoległa do Jaracza ulica. Pozornie szara i podobna do okolicznej reszty. Warto jednak nie ulegać pierwszemu wrażeniu i zajrzeć do wyjątkowo pięknych klatek schodowych wewnątrz wybudowanych przy niej kamienic. W czasie PRL-u mieszkali tam ambasadorowie, a także inni wykształceni i cenieni wówczas ludzie. Przechodząc, warto wyobrazić sobie niesamowitą scenę, która mogłaby się rozegrać na tej ulicy pięćdziesiąt lat temu. Kiedy mój tata był jeszcze dzieckiem, na ul. Smulikowskiego stały latarnie gazowe. Każdego wieczoru do latarni podchodził mężczyzna i niczym czarodziej rozpalał światło na całej ulicy.

Pospieszcie się z elektrownią

Ze Smulikowskiego kierujemy się w stronę Wisły. Przechodzimy obok niezwykłego Centrum Nauki Kopernik, o którym na pewno wiecie nie mniej niż ja. Warto jednak zwrócić uwagę na inny budynek ? powstałą w 1904 roku elektrownię, która nie funkcjonuje już od dwóch dekad. Od kilku lat trwa jej przebudowa, w przyszłości posłuży ona jako przestrzeń dla mieszkań oraz biur. Choć budowa ma przebiegać wedle zaleceń konserwatora zabytków, a kształt elektrowni nie powinien zasadniczo się zmienić, warto jednak zobaczyć ją teraz. Wśród mieszkańców Powiśla kontrowersję wzbudziła planowana nowa nazwa tego miejsca: Copernicus Square. Jednak dzięki lokalnej interwencji, elektrownia być może pozostanie także Elektrownią z nazwy.

Warto również uronić łzę nad zamkniętym w 2009 roku zagłębiem klubowym przy ul. Dobrej 33/35. Pod tym adresem mieszczą się pozostałości po nieodżałowanych klubach: Jadłodajni Filozoficznej, Aurorze, Czarnym Lwie i Diunie. Kluby zamknięto głównie przez urzędniczą opieszałość (jak to często bywa w Warszawie). Były bowiem czymś więcej niż miejscem libacji i źródłem nocnych hałasów. Urządzano w nich koncerty, promowano młodych artystów i urozmaicono warszawską scenę klubową do dzisiaj nastawioną głównie na elektronikę. Najbardziej żal mi tego, że nigdy nie było mi dane odwiedzić tych miejsc. Jako licealny podlotek rzadko włóczyłam się po klubach. Patrząc na zaniedbane budynki, wyobrażam sobie dawny nocny gwar, wolność i swobodę wyrażania siebie i żałuję, że urodziłam się tak późno.

_IGP8989 (Kopiowanie)

Zjedzcie coś dobrego

Okolice ul. Browarnej

KAFKA: W Kafce zawsze jest tłoczno. Zimą goście wypełniają ciepłe wnętrze kawiarni, latem wygrzewają się na leżakach. Niewiele miejsc w Warszawie ma tak wspaniałe położenie. Poza leżakami nie rozumiem jednak popularności Kafki. Moim zdaniem wychwalane naleśniki są jedynie całkiem niezłe, a zupy i makarony bez specjalnego smaku. Poza tym jest tam drogo; piętnaście złotych za koktajl to zdecydowanie za dużo.

GRAWITACJA: W popularnej klubokawiarni Grawitacja, której kilka miesięcy temu wspólnota mieszkaniowa wypowiedziała umowę, udało mi się przez chwilę porozmawiać z zabieganą kelnerką. Bez ogródek zdiagnozowała sytuację klubokawiarni: Nie wiemy nic. Teoretycznie mogą wyrzucić nas jutro. Trudno powiedzieć czy protesty adresowane do zarządu spółdzielni mogą coś zmienić. Szkoda jednak poddać się bez walki, dlatego warto włączyć się do protestu. Grawitacja to świetna przestrzeń do wieczornych spotkań w gronie znajomych. Poza tym miejsce wyróżnia się bogatym zapleczem kulturalnym.

TARABUK: W położonej obok księgarnio-kawiarni Tarabuk nastrój zawsze sprzyja do nauki, czytania książek albo leniwego odpoczynku. W innym miejscu rozmowy przy stolikach przeszkadzałyby w skupieniu. Tarabukowe konwersacje są jednak specyficzne ? każdy mówi lekko ściszonym głosem, stosownym dla świątyni książek. To naprawdę magiczne miejsce.

Ul. Radna

DZIURKA OD KLUCZA: Radna w słońcu jest niezwykle piękna. Najpiękniejsza jest jednak w ogródku najlepszej restauracji na Powiślu ? Dziurki od klucza. Może to zbyt śmiałe stwierdzenie ? nie jestem krytykiem kulinarnym pokroju Macieja Nowaka ? jednak lepszego makaronu nie jadłam nawet we Włoszech. Na Radnej nie jest tanio, jest to jednak cena stosowna do jakości, a taka na którą student pozwolić sobie może? no, raz na jakiś czas. Gdy ktoś choć raz spróbuje domowego makaronu, idealnie dobranych dodatków i bez, na pewno wróci tam znowu. Nie gwarantuję jednak wolnego miejsca ? Dziurkę zawsze oblegają tłumy.

VEG DELI: Na Radnej działa jeszcze jedna restauracja. W Veg Deli serwowane są dania kuchni wegańskiej. W niej również nie jest tanio, jednak kiedy przechodziłam obok, dostrzegłam, że wszystkie stoliki były zajęte. Brak miejsc zwykle świadczy o dobrej kuchni, więc? chyba warto spróbować.

Ul. Lipowa

SAM i BTW: Na Lipowej kilka lat temu powstały modne restauracje SAM i By the way. Zawsze czułam pewien rodzaj lęku przed wejściem do tych miejsc, nie są one przeznaczone dla typowego studenta (podobnie jak Dziurka od klucza). W SAM-ie widziałam dotychczas tylko eleganckich ludzi, którzy nawet ubrani w modne szare dresy wyglądali bardziej szykownie niż ja w sukience.

Okolice ul. Dobrej

CZUŁY BARBARZYŃCA: Oczywiście nie można zapomnieć o Czułym Barbarzyńcy. Ta absolutnie kultowa kawiarnia jest jedyną w swoim rodzaju ? jako pierwsza otworzyła swoje podwoje dla czytelników. Na pewno warto wstąpić na niesamowicie słodką, ale przepyszną, gorącą czekoladę i oczywiście przeczytać tam dobrą książkę.

WARSANDSAWA: Na ul. Dobrej funkcjonuje również inna przyjemna kawiarnia ? WarsandSawa. Obok niej znajduje się zaś pracownia garncarska Alchemicus. Warto śledzić organizowane tam spotkania.

To miejsce jest ważne z jeszcze jednego powodu: z podwórka, przy którym mieszczą się kawiarnia oraz pracownia, można zaobserwować odmienną stronę Powiśla ? zniszczoną i zaniedbaną. Tak właśnie wyglądają znajdujące się obok kamienice, które przypominają o tym, że jeszcze w czasie PRL-u Powiśle było jedną z najbiedniejszych dzielnic Warszawy.

MR. PANCAKE I CUKIERNIA OLCZAK I SYN: Na Solcu warto odwiedzić popularną naleśnikarnię Mr. Pancake, a także, znaną wszystkim okolicznym mieszkańcom, cukiernię Olczak i syn. Mój tata do dziś twierdzi, że aby poznać prawdziwy smak Powiśla trzeba spróbować sokołów właśnie z tej cukierni.

HERITAGE SHOP AND WINE: Na Solcu można też poczuć się jak we Włoszech. Mieści się tam sklep z włoskimi produktami, gdzie również można napić się pysznej kawy lub skosztować włoskich przekąsek.

SOLEC 44: Odważni powinni także spróbować niezwykle interesujących dań serwowanych w jednej z najlepszych restauracji w Warszawie ? Solec 44.

Okolice mostu Poniatowskiego

Warto zajrzeć do sklepu na rogu al. 3 Maja i Solca, by spróbować różnych rodzajów serów korycińskich, a także napić się tradycyjnej oranżady w szklanej butelce.

CHARLIE CAFE: Na całkiem smaczny makaron można wybrać się do restauracji CharlieCafe za mostem Poniatowskiego.

PONIATOWSKI BISTRO: Z kolei w centrum handlowym Arkada można zjeść dobry obiad w przystępnej cenie. Osobiście polecam Poniatowski Bistro.

Koniecznie wróćcie nocą!

Mimo protestów mieszkańców, życie nocne na Powiślu kwitnie. W dużej mierze dzieje się tak dzięki dużej liczbie sklepów monopolowych. Do późna otwarty jest zwykle Solec 44, gdzie serwowane są najlepsze, najbardziej wysmakowane drinki jakie kiedykolwiek piłam. Kiedy będziecie na miejscu, zdajcie się na rady barmanów i koniecznie zagrajcie w jedną z mnóstwa dostępnych tam gier planszowych. Oczywiście można również wybrać się do PKP Powiśle, gdzie w czasie ciepłych letnich nocy leniwie przesiadują tłumy osób. W wieżycach mostu Poniatowskiego działają również dwa bary. Jeden z nich to BerlinWarszawa Express, w którym można napić się jednego z wielu niemieckich piw, drugi ? Czeska Baszta, do którego przyciąga zarówno atmosfera, jak również świetny wybór piw. Nocą można także wybrać się do pana Romana z dawnych Przekąsek i Zakąsek, który otworzył swój własny bar przy ul. Ludnej. Dawniej bardzo popularny był również bar Syrenka znajdujący się przy ul. Topiel. Dzisiaj, wyremontowany i dostosowany do miejskiej mody (serwuje się tam burgery), również przyciąga gości, choć raczej innych niż tych z czasów PRL-u. Naprawdę warto wybrać się również na BarKę, która odświeża zapomnianą już tradycję nadwiślańskich zabaw.

 _IGP9010 (Kopiowanie)

Zatem, co zrobić na Powiślu?

1. Lepiej się przyjrzeć. Bardzo często przechodzimy przez Powiśle, spiesząc się na uczelnię lub wychodząc z BUW-u. Czasami warto jednak zboczyć z głównych ścieżek, posiedzieć w jednym z pięknych parków, zobaczyć mało popularne zabytki i na chwilę uciec od warszawskiego gwaru.

2. Poszukać śladów powstania warszawskiego. Na Powiślu można odnaleźć wiele tablic upamiętniających poległych w czasie powstania.

3. Obserwować przemiany! Z każdym rokiem Powiśle znacząco się zmienia, nadal jednak łączy w sobie elementy wielkomiejskości i małomiasteczkowości. Można tu kupić świeże warzywa od uśmiechniętej pani, oddać pościel do magla i wybrać się do sklepu mięsnego, który, poza wypełnionymi półkami, nie zmienił się od czasu PRL-u. Trzeba to jednak zrobić szybko. Od kilku lat wiele dobrze znanych mieszkańcom punktów musiało zawiesić działalność.

4. Wybrać się na zakupy. Na Powiślu od jakiegoś czasu otwiera się wiele miejsc, gdzie można kupić zarówno niestandardowe ubrania (np. sklepy na Solcu), buty (sklep z obuwiem sportowym na Tamce), nowy lub oldschoolowy rower (sklepy na Dobrej, Lipowej i Browarnej). Poza tym można znaleźć tu świetne sklepy z zabawkami dla dzieci (przy ul. Dobrej, a także Radnej). Na Solcu można również zaprojektować swój własny kapelusz.

5. Poczytać! Zachęcają do tego dwie niezwykłe kawiarnio-księgarnie, absolutnie wyjątkowy antykwariat i piękne parki.

6. Przypomnieć sobie legendę o Złotej Kaczce. Kaczka mieszkała ponoć przy ul. Tamka w podziemiach zamku Ostrogskich (obecnie znajduje się tam Muzeum Fryderyka Chopina). Przypomina o niej skromny pomnik. Warto przysiąść tam na ławce i popuścić wodze wyobraźni.

7. Spełnić się kulinarnie. Na Powiślu działają niesamowite restauracje. Warto spróbować najlepszego makaronu na Radnej, zaszaleć na Solcu 44, zjeść ciasto w Tarabuku i wypić prawdziwą włoską kawę.

8. Zwiedzać, próbować, poznawać i wracać. W tej dzielnicy naprawdę można się zakochać.

Autor: Maria Dybcio

Studentka stosowanych nauk społecznych, ?prawie? absolwentka studiów wschodnich. Wielbicielka literatury faktu i Polskiej Szkoły Filmowej. Zafascynowana Kaukazem i Bałkanami. Zakochana we wszystkim, co warszawskie. Dla SEDNA odkrywa nieznane zakątki Warszawy i śledzi aktualne festiwale filmowe.

omentarzy

  1. Niestety ze smutkiem muszę dodać, że Grawitacja została już zamknięta. Kiedy pisałam mój tekst, losy lokalu były jeszcze niepewne.

  2. Bardzo przyjemny artykuł. Także zachęcam do spacerów po Powiślu i to zarówno w ciągu dnia, jak i nocą. Jeśli ktoś miałby ochotę na wieczorne spacery z aparatem to służę towarzystwem i pomocą przy robieniu nocnych zdjęć.

    Przy okazji zapraszam do obejrzenia „kilku” ujęć, które wykonałem podczas swoich spacerów:

    – w Święto Wolności 2014r.:
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.543181342458871.1073741901.100003010318363&type=1&l=cd9a89c5ad

    – nocą (w grudniu 2013r.):
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.469314533178886.1073741843.100003010318363&type=1&l=eb4f5aaf3b

  3. Maria – super opis tego co znamy na codzień i kochamy :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.