FB Twitter

Kulinarne rozmowy o jedzeniu, klientach …. i nie tylko

| 3 komentarze

Wakacje już się rozpoczęły, część pewnie z Was znalazła już lub rozgląda się za wakacyjną pracą. Studenci najczęściej wybierają prace w kawiarniach, barach, pubach i restauracjach. Czy to tylko dlatego, że tam jest najwięcej miejsc? Co ich przyciąga do pracy w gastronomii? Jak patrzą na klientów, których obsługują? Odpowiedzi na te pytania i na wiele innych z pewnością znajdziecie poniżej?

Moi znajomi i rodzina wiedzą dobrze, że gotowanie, pieczenie to moja największa pasja. Interesuję się wszystkim, co jest z tym związane. Dlatego też, oprócz oglądania kulinarnych programów czy przeglądania czasopism i książek o kuchni molekularnej, lubię odwiedzać ciekawe miejsca w Warszawie, gdzie można spróbować czegoś smacznego, ale i wczuć się w ten kulinarny klimat. Cenię sobie też to, że mogę porozmawiać z osobą, która tam pracuje, bo poniekąd jej tego zazdroszczę. Ostatnio udało mi się zadać kilka pytań pracownikom. Oni odpowiedzieli, przez co jakiś częściowy obraz kulinarnego światka udało nam się wspólnie zaobserwować.

Lubię to

Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, gdy wchodzę do kawiarni, to czy osoba, która przyjmuje moje zamówienie, lubi w jakiś sposób swoją pracę. W końcu nie od dziś wiadomo, że jeśli atmosfera jest pozytywna, to lepiej się w danym miejscu czujemy, a więc i zamawiamy więcej. Z przeprowadzonych przeze mnie rozmów wynika, że większość do pracy idzie z przyjemnością. Tak odpowiada mi Janek, który pracuje w gastronomii: ?Bardzo lubię, przede wszystkim za sprawą ludzi, z którymi przyszło mi pracować ? to głównie studenci, ciekawi ludzie z pasją, którzy robią w życiu wiele fajnych rzeczy. Podzielamy zainteresowania ? można pogadać, pośmiać się, dużo się nauczyć. Miejsce samo w sobie też lubię, przez jego unikalny charakter?. W podobnym stylu wypowiada się Ewa: ?Oczywiście, że lubię. Uważam, że moje miejsce pracy ma klimat. Atmosfera pracy jest tu tak dobra, że czuję się tu niemal jak w domu. Nieprzyjemne sytuacje są od razu wyjaśniane, a goście zazwyczaj mili i uśmiechnięci. Myślę, że ma to wiele wspólnego z położeniem, gdyż lokal mieści się na Saskiej Kępie, która słynie z różnorodności i serdeczności. Majowe dni spędzone w pracy są dla mnie wręcz przyjemnością?.

Nauka, nauka i jeszcze raz nauka

Jak wiadomo, praca to praca. Korzyści materialne często są na pierwszym miejscu. A czy oprócz tego zyskuje się coś jeszcze? Ewa pracuje jako kelnerka-baristka dwa lata. Był to dla niej okres męczący, ale z drugiej strony satysfakcjonujący. Nauczyła się robić dobrą kawę, magazynować, sprzedawać towar, a przede wszystkim rozwinęła umiejętność pracy w grupie, tak cenioną przez pracodawców: ?Rzecz, którą cenię sobie najbardziej, to kwestia komunikacji interpersonalnej. Czuję, że po tylu latach byłabym w stanie porozmawiać nawet z prezydentem. Ułatwia mi to życie, zwłaszcza przy załatwianiu spraw związanych ze studiami, uczelnią?. Janek dodaje jeszcze do listy cech, których się nauczył, zaradność: ?Wyrabia się też odporność na stres. Moim zdaniem praca z klientem, ogólnie z ludźmi, pozwala bardziej się zdystansować do niektórych rzeczy, uczy bycia wyrozumiałym?. Ania mówi, że jak ma się na głowie kilka stolików plus parę innych rzeczy, to człowiek wyrabia w sobie umiejętność szybkiego ogarniania różnych spraw.

_IGP1443

Fot. Bartosz Ząbek / SEDNO

Klient klientowi nierówny

Każdy z nas był kiedyś czyimś klientem i dobrze wiemy, że nie zawsze byliśmy idealni. Janek na klientów nie narzeka, są bardzo mili. Jeśli chodzi o typy klientów, to wyróżnia takiego najbardziej denerwującego, który, mimo że widzi czyste stoliki, zawsze usiądzie przy tym, który jest nieposprzątany. Ania twierdzi, że klientela jej restauracji jest bardzo zróżnicowana: ?To ludzie młodsi, starsi, studenci, profesorowie, artyści. Najróżniejsi. Zwykle bardzo mili, chociaż wiadomo, zawsze trafi się KTOŚ?. Ewa jeszcze szerzej dzieli się ze mną swoimi spostrzeżeniami na temat klientów: ?Dzielę ich na tych, którzy maja ochotę porozmawiać, poznać się, miło spędzić czas. Bywa tak, że nawiązujemy bliższe relacje, jak przyjaźń. Są również tacy, którzy wręcz przeciwnie ? szukają spokoju, azylu. Staram się to uszanować i jak najmniej przeszkadzać. Często goście u nas po prostu pracują, przy porannej kawie piszą artykuły, projektują domy i przeprowadzają analizy. Dla tych staram się być zupełnie niewidoczna. Jestem na każde zawołanie, ale nie plączę się wokół nich?.

A co zamawiają studenci? Czy rzeczywiście już minęła epoka biednego studenta, który oszczędza na czym może? Moi rozmówcy zgodnie twierdzą, że przykład biednego studenta to temat przestarzały, odchodzi do lamusa. Nadal łatwo jednak studentów rozpoznać, mimo że cena często już nie gra dla nich roli. Ewa mówi, że młodzi ludzie pojawiają się na kawie chętniej niż dwa lata temu. ?Życie w Warszawie poniekąd wymusza na nas wydawanie pieniędzy w ten sposób. Jeśli ktoś prowadzi szybki tryb życia, to rozumie, że czasem ugotowanie solidnego posiłku zajmuje za dużo czasu. Ceny nie są tak wygórowane, jest wiele nowych lokali, w których posiłki kosztują ok. 20 zł. Kiedy ceny za każdy produkt wzrastają, to coraz mniejsze znaczenie ma to, czy jemy w domu, czy w lokalach?.

Modne jedzenie

Ostatnio sporo czytałam na temat mód na konkretny rodzaj jedzenia czy produktu używanego do stworzenia dania. Jeszcze niedawno była moda na wiejskie jedzenie, na jedzenie z ciężarówki. Mówiło się też o modzie na hamburgery, w Warszawie na naleśniki. Maciej Nowak w wywiadzie udzielonym w styczniu stwierdził, że niedługo nadejdzie moda na ziemniaki i kasze. Zapytałam swoich rozmówców, czy po obserwacji zamówień mogą powiedzieć, że panuje teraz moda na jakiś typ jedzenia. Janek twierdzi: ?Na kawę zawsze jest moda. Ciężko mi na to odpowiedzieć. Pracuję w miejscu, które raczej nie poddaje się wpływom trendów, ale jakaś poranna kawka i śniadanko w kawiarni to dość popularny proceder?. Ewa zauważyła podczas swojej pracy, że ludzie coraz bardziej interesują się zdrowym żywieniem. Dopytują, stawiają wymagania, którym udaje się jej sprostać. Widzi też wzrost popularności weganizmu.

_IGP1415

Fot. Bartosz Ząbek / SEDNO

Smacznego

Jedzenie zawsze będzie popularnym tematem, bo to dla nas, ludzi, po prostu codzienność. Cieszy to, że jedzenie jest dla nas nie tylko koniecznością, czymś, co robimy od niechcenia. Wzrasta nasza wiedza na temat żywności, już nie kończy się ona na czytaniu etykiet w sklepie. Osób, które obsługują nas w restauracjach czy kawiarniach, nie traktujemy jak naszych służących, ale jak partnerów. Obojętnie, na co będzie moda, ważne, żeby nie zapomnieć, że jedzenie posiłków to okazja do relaksu, odpoczynku, do rozmów z najbliższymi. Cóż więcej można dodać? Jedzmy, cieszmy się i smacznego!

Autor: Martyna Pawul

Studentka stosunków międzynarodowych, chociaż najchętniej zostałaby polskim Gordonem Ramsayem. Kocha książki i gramatykę - to miłość na dobre i na złe. Nie zwraca uwagi, gdy ktoś mówi jej, że filmy Bollywood i kultura indyjska to jeden wielki kicz. Wszelkie myśli i rozważania przelewa na papier, a marzeń nie chowa do kieszeni, tylko je spełnia. Chciałaby mieszkać w górach, żeby móc częściej chodzić po górach i oglądać skoki narciarskie z bliska.

omentarzy

  1. Pracowałam miesiąc w barze… Ciężki chleb!

  2. Super! Będziemy miały o czym jutro porozmawiać czy dobrym jedzonku! :P Musimy się też wreszcie zmówić na wspólne gotowanie! ;-) I jednak zawsze miałam rację, że do pisania jesteś stworzona – czyta się lekko i szybko!
    Buziaki! ;-**

  3. ja swoj staz znalazłem na stronie https://pl.feender.com jest tam bardzo wiele ofert pracy dla studentów i absolwentów. Bardzo polecam

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.