FB Twitter

OPOWIEŚCI Z GÓR – wędrówki po najwyższych szczytach świata!

| 0 komentarzy

Za nami już kolejna edycja OPOWIEŚCI Z GÓR organizowanych corocznie przez Akademicki Klub Turystyczny SGGW (AKT). Tegoroczne spotkania odbyły się w dniach 11-12 marca i pozwoliły na konfrontację z niezwykłymi gośćmi oraz ich opowieściami.

Zachęcam do przeczytania relacji, która prócz przebiegu spotkań, przybliży Wam nieco świat polskiego himalaizmu zimowego, sylwetki tegorocznych gości oraz ich wielkie dokonania. Zapraszam do wspólnej wędrówki!

Ale od początku. Czym są OPOWIEŚCI Z GÓR?

Jest to festiwal podróżniczy i górski, skierowany do wszystkich miłośników podróży, slajdowisk, spotkań z ciekawymi ludźmi, którzy chętnie dzielą się swoimi bogatymi doświadczeniami. OPOWIEŚCI Z GÓR to wyjątkowa atrakcja, szczególnie dla pasjonatów gór, wspinaczki oraz alpinizmu. Festiwal współorganizowany był w tym roku przez partnerów AKT ? Fundację Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki (www.fundacjakukuczki.pl) oraz Fundację Polskiego Himalaizmu im. Andrzeja Zawady (www.andrzejzawada.pl). Obydwie fundacje prężnie działają w środowisku górskim.

_IGP6109 (Kopiowanie)

Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki, powstała w 1990 r., promuje działalność wspinaczkową i eksploracyjną Polaków w górach całego świata. Do jej celów należy pomoc przy organizacji wypraw, podejmowanie inicjatyw na rzecz bezpieczeństwa w górach, popieranie wydawnictw służących promocji polskich dokonań górskich i upowszechnianie wiedzy o nich. Celem nadrzędnym i najważniejszym jest jednak uczczenie pamięci Jerzego Kukuczki ? wybitnego polskiego himalaisty, zdobywcy Korony Himalajów i Karakorum (jako drugi człowiek na Ziemi!), uważanego za jednego z najwybitniejszych himalaistów XX wieku.

Fundacja Polskiego Himalaizmu im. Andrzeja Zawady upamiętnia kolejnego ważnego polskiego himalaistę ? Andrzeja Zawadę (inicjatora i światowego orędownika himalaizmu zimowego) inicjatora polskiej idei himalaizmu zimowego oraz propagatora polskiego alpinizmu na forum międzynarodowym. Głównymi działaniami fundacji są: szerzenie wiedzy o osiągnięciach himalaistów, którzy zginęli w górach wysokich, upamiętnienie sylwetek i poczynań działaczy alpinizmu i himalaizmu polskiego oraz wspieranie środowiska podróżników, taterników, alpinistów, himalaistów.

Dotychczasowi goście

Podczas dziewięciu edycji festiwalu mieliśmy niebywałą okazję do spotkań z wielkimi osobistościami ze świata polskiego alpinizmu i wspinaczki górskiej. Każdego roku podczas festiwalu możemy wysłuchać różnorodnych opowieści związanych z górami ? z arówno tymi niskimi, jak i wysokimi (a nawet najwyższymi!), o wielkich dokonaniach, o których nawet byśmy nie śnili. Do tej pory gośćmi festiwalu byli m.in. Piotr Pustelnik ? zdobywca 13 ośmiotysięczników, twórca projektu ?Trzy Korony? ? pomysłu na zdobycie Korony Ziemi, Koronki Ziemi i Korony Himalajów, Marcin Miotk ? pierwszy Polak, który samotnie i bez dodatkowego tlenu zdobył Mount Everest, Anna Czerwińska ? pierwsza Polka, która zdobyła Koronę Ziemi, Piotr Morawski ? który dokonał pierwszego zimowego wejścia na Shishapangmę, zdobywca m. in. Broad Peak, Annapurny i Czo Oju.

Polski himalaizm zimowy ? co tak naprawdę wiemy, a czego nie?

Pierwsze na świecie zimowe wejście na Mt. Everest? Pierwsze zimowe wejście na Lhotse, uważaną za jedną z najtrudniejszych ścian świata? Drugi człowiek na Ziemi, który zdobył całą Koronę Himalajów? Pierwsze na świecie wejście na Mt. Everest bez użycia tlenu? Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak wielkie są to osiągnięcia w historii światowego himalaizmu? Czy zdajemy sobie sprawę, że to wszystko dokonania naszych polskich wspinaczy? A to tylko niektóre z wielu sukcesów i rekordów, jakie mają na swoim koncie nasi himalaiści.

Od jakiegoś czasu góry zaczęły mnie fascynować. Te wysokie, najwyższe. Miłośniczką gór byłam od zawsze, co roku wielką radością jest dla mnie choćby krótki wyjazd w polskie góry, a sukcesem zdobywanie naszych polskich (tysięcznych-dwutysięcznych) szczytów. Jednak niedawno wyszłam ze sfery swoich prywatnych odczuć i postrzegania gór. Zaczęłam interesować się wspinaczką wysokogórską i sukcesami wielkich ludzi i zaczęłam zastanawiać się, jak to jest zdobyć np. sześciotysięcznik, siedmiotysięcznik, a jak musi czuć się człowiek, który zdobywa najwyższą Górę Świata? GÓRĘ GÓR? Człowiek wciąga się szczególnie słuchając na żywo opowieści ludzi, którzy tego dokonali, którzy zdradzają szczegóły życia w górach i prawdę o nich. Jak się funkcjonuje na wysokości 7-8 tysięcy metrów n.p.m., w warunkach zimowych, w obliczu pionowych, kilometrowych ścian, kiedy człowiek jest tak mały i zdany tylko na siebie oraz swoje umiejętności i doświadczenie? Jakim trzeba być człowiekiem, by kochać te najwyższe góry i ciągle do nich wracać, znajdując się nieraz w obliczu zagrożenia życia bądź śmierci? To właśnie jest ogromnie ciekawe ? jacy są wspinacze i himalaiści? Co czują, jakie mają charaktery, co ich motywuje do dalszej wędrówki? Dlaczego wybrali akurat tę drogę? Jak zachowują się w obliczu tak potężnego żywiołu? Jeżeli Was też to wciągnęło, poczytajcie dalej o wielkich dokonaniach polskich himalaistów.

Nie bez powodu mówi się, że himalaizm zimowy jest poniekąd jednym z naszych „sportów narodowych”. Nasz kraj przez tyle lat reprezentuje grupa jednych z najwybitniejszych wspinaczy na świecie, i począwszy od wielkich osiągnięć w latach 70-tych i 80-tych, wciąż rozwijamy się w tym kierunku. Historia polskiego himalaizmu sięga już lat 30-tych XX wieku, kiedy to powołano w Polsce Komitet Himalajski Klubu Wysokogórskiego, natomiast pierwsza wyprawa w Himalaje odbyła się w 1939 roku. Polacy zdobyli wówczas dziewiczy wschodni wierzchołek Nanda Devi (7816 m n.p.m). Sytuacja polityczna po II wojnie światowej uniemożliwiała Polakom konkurowanie o pierwsze wejścia na ośmiotysięczniki, ale w latach 70-tych i 80-tych rzucili oni wyzwanie wspinaczom całego świata w konkurowaniu w ekstremalnej wspinaczce, jaką jest zdobywanie gór wysokich zimą, czyli w najtrudniejszych warunkach, jakie można sobie wyobrazić. Największe osiągnięcia Polaków przypadają właśnie na ten okres, kiedy to wspinali się m.in. Wanda Rutkiewicz, Leszek Cichy, Artur Hajzer, Wojciech Kurtyka, Krzysztof Wielicki, Andrzej Czok i Jerzy Kukuczka, Maciej Berbeka i wielu innych wspaniałych himalaistów. Nie sposób wymienić wszystkie osiągnięcia, jakich dokonali nasi polscy himalaiści w tych czasach, trudno nawet wybrać najważniejsze z nich. Ale niewątpliwie trzeba powiedzieć o kilku dokonaniach, które zapisały się w historii światowego himalaizmu oraz zapewniły Polakom miejsce w światowej czołówce. Największych sukcesem w tamtych czasach ? i okazuje się, że i po dziś dzień ? było pierwsze zimowe wejście na Mount Everest (8848m n.p.m.), którego dokonali 17 lutego 1980 roku Krzysztof Wielicki oraz Leszek Cichy. Zdobywając najwyższą górę świata ustanowili światowy rekord wysokości w alpinizmie zimowym i stali się pierwszymi ludźmi na Ziemi, którzy stanęli na Mt. Evereście zimą. Mimo, że od tamtego historycznego wydarzenia minęły już 34 lata, po Wielickim i Cichym jedynie pięć osób (trzech Koreańczyków oraz dwóch Japończyków) zdołało wejść na najwyższą górę zimą. W latach 80-tych wszystkie kolejne pierwsze wejścia zimowe na ośmiotysięczniki również należały do Polaków: 1984 ? Manaslu (Maciej Berbeka i Ryszard Gajewski), 1985 ? Dhaulagiri (Jerzy Kukuczka i Andrzej Czok) i Czo Oju (Maciej Berbeka i Maciej Pawlikowski), 1986 ? Kanczendzonga (Jerzy Kukuczka i Krzysztof Wielicki), 1987 ? Annapurna (Artur Hajzer i Jerzy Kukuczka), 1988 ? Lhotse (Krzysztof Wielicki). Na chwilę obecną 12 z 14 ośmiotysięczników zdobyto zimą (niezdobyte zostały K2 i Nanga Parbat). Na 10 z tej dwunastki po raz pierwszy weszli Polacy.

Korona Ziemi a Korona Himalajów

W świecie himalaistów zrodziły się dwie ciekawe koncepcje ? Korona Ziemi oraz Korona Himalajów. Pod tymi pojęciami kryją się cele zdobywania szczytów, jakie wyznaczali i wyznaczają sobie do tej pory światowi oraz polscy himalaiści. Koronę Ziemi tworzą wszystkie najwyższe szczyty na każdym z kontynentów. Powstało kilka list najwyższych szczytów Korony Ziemi, ale według pierwotnej wersji należą do nich:

Azja ? Mt. Everest (8848 m n.p.m.)

Ameryka Południowa ? Aconcagua (6960 m n.p.m.)

Ameryka Północna ? McKinley (6195 m n.p.m.)

Afryka ? Kilimandżaro (5895 m n.p.m.)

Europa ? Mt. Blanc (4810 m n.p.m.)

Australia ? Góra Kościuszki (2230 m n.p.m.)

Antarktyda ? Masyw Vinsona (4897 m n.p.m.)

Koronę Ziemi zdobyło do tej pory kilkudziesięciu Polaków, w tym m.in. Leszek Cichy, Anna Czerwińska (pierwsza Polka, która tego dokonała) czy Martyna Wojciechowska. Korona Himalajów to już znacznie trudniejsze wyzwanie niż Korona Ziemi. Celem jest zdobycie wszystkich ośmiotysięczników świata, których jest w sumie 14. Ponieważ 10 z nich znajduje się w Himalajach, a 4 w Karakorum, prawidłowa nazwa powinna brzmieć raczej ?Korona Himalajów i Karakorum?. Do Korony Himalajów zalicza się:

Mt. Everest (8848 m n.p.m.)

K2 (8611 m n.p.m.)

Kanczendzongę (8586 m)

Lhotse (8516 m n.p.m.)

Makalu (8463 m n.p.m.)

Czo Oju (8201 m n.p.m.)

Dhaulagiri (8167 m n.p.m.)

Manaslu (8156 m n.p.m.)

Nanga Parbat (8126 m n.p.m.)

Annapurna I (8091 m n.p.m.)

Gasherbrum I (8068 m n.p.m.)

Broad Peak (8047 m n.p.m.)

Gasherbrum II (8035 m n.p.m.)

Shishapangma (8013 m n.p.m.)

Zdobycie wszystkich 14-stu ośmiotysięczników to chyba największy cel zawodowych wspinaczy górskich. Skoro dla zwykłego człowieka bądź wspinacza amatora wielkim sukcesem było by wejście na jeden ośmiotysięcznik, to trudno sobie wyobrazić, jak to jest zdobyć wszystkie najwyższe góry świata. To jak wygranie największej z możliwych nagród. To jak pokonanie samego siebie, oraz swojego największego przyjaciela lub wroga ? gór. Do tej pory zdobywców Korony Himalajów jest 31. Polaków, którzy tego dokonali ? trzech. Są to Jerzy Kukuczka, Krzysztof Wielicki oraz Piotr Pustelnik. Pierwszym na świecie zdobywcą Korony Himalajów był jeden z najwybitniejszych himalaistów ? Reinhold Messner, drugim człowiekiem, który tego dokonał był nasz polski himalaista Jerzy Kukuczka.

Wielu polskich zasłużonych himalaistów wciąż się wspina, niektórzy z nich pozostaną w ukochanych górach już na zawsze. Dzięki ich osiągnięciom i doświadczeniu, którym się dzielą, możemy poszerzać swoją wiedzę o górach, świecie i dokonaniach naszych rodaków. Warto spotykać się z nimi i słuchać o tych imponujących wyprawach, wyzwaniach, zmaganiach. Właśnie dzięki takim festiwalom, jak OPOWIEŚCI Z GÓR, mamy niebywałą okazję spotkać się ze wspaniałymi gośćmi ze świata polskiego alpinizmu i himalaizmu.

_IGP6066 (Kopiowanie)

 

 

OPOWIEŚCI Z GÓR 2014 ? goście i prelekcje

I w tym roku OPOWIEŚCI Z GÓR cieszyły się dużą popularnością. Frekwencja podczas dwudniowego festiwalu dopisała, a cała aula była zapełniona przez wielu pasjonatów gór i wspinaczki, którzy chcieli posłuchać prelekcji tegorocznych gości. Pierwszego dnia występowali: Leszek Cichy ? wspomniany już wielki himalaista, który wspólnie z Krzysztofem Wielickim dokonał pierwszego zimowego wejścia na Mt. Everest, oraz Tomasz Malanowski ? autor książki „Na szczytach świata”, która stanowi zapis wywiadu-rzeki z najwybitniejszym polskim himalaistą XX wieku ? Jerzym Kukuczką. Drugiego dnia można było wysłuchać opowieści Dariusza Załuskiego ? zdobywcy pięciu ośmiotysięczników, w tym K2 oraz (dwukrotnie) Mount Everestu, oraz Arkadiusza Zajączkowskiego, który wspominał o Piotrze Tomasiku, członku Akademickiego Klubu Turystycznego oraz jego wyprawie na Mt. Blanc.

Bardzo żałuję, ale niestety nie udało mi się uczestniczyć w spotkaniach podczas drugiego dnia OPOWIEŚCI Z GÓR. Jednak z wielką chęcią opiszę Wam przebieg pierwszego dnia oraz opowiem, kto występował drugiego.

Zapraszam do lektury.

WTOREK, 11 MARCA 2014 r.

LESZEK CICHY ? ?Opowieści z Korony Ziemi? od Grenlandii przez Afrykę, aż na szczyt Mount Everestu?

Wchodzimy na aulę, zajmujemy miejsca siedzące i oczekujemy otwarcia pierwszego dnia festiwalu, tym samym pierwszej prelekcji. Pierwszym gościem jest Pan Leszek Cichy, który już od 1974 roku uczestniczy w polskich wyprawach w Himalaje i Karakorum. Na swoim koncie ma już kilkadziesiąt wypraw górskich w różne zakątki świata i może pochwalić się wieloma sukcesami we wspinaczce górskiej. Poza ogromnym dokonaniem, jakim było pierwsze zimowe wejście na Mount Everest (8848 m n.p.m,) wraz z Krzysztofem Wielickim, Leszek Cichy, jako drugi Polak, wspiął się na Mount Vinson na Antarktydzie (1998 r.) i jako pierwszy z Polaków skompletował Koronę Ziemi. Oprócz tego alpinista wyznaczył nowe trasy i drogi we wspinaczce na jedne z większych szczytów górskich. W 2004 roku otrzymał od Prezydenta RP Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

Ciekawość rośnie wraz z upływającym czasem. Jaki jest Leszek Cichy? Jaki jest tak naprawdę, jeden z wielkich i znanych polskich himalaistów? Ktoś kiedyś powiedział, że „ludzie gór” należą do bardzo specyficznego grona osób, które żyją w swoim własnym świecie, są poważne, opanowane i może odrobinę zdystansowane. Właśnie podczas oczekiwania przypomniałam sobie te słowa i zaczęłam się zastanawiać nad ich sensem. Czy to prawda? Dlaczego tak, a dlaczego nie? Z jednej strony, ktoś, kto dokonuje takich rzeczy, zmaga się z wielkimi wyzwaniami, przez długi czas podejmuje walkę ze sobą, ze swoją psychiką i ciałem, z górą i naturą ? ktoś taki musi być osobą bardzo silną, odważną, opanowaną i z pewnym dystansem do otoczenia. Zawsze mnie zastanawiało skąd czerpie się taką siłę i chęć, aby robić to dalej i się nie poddawać. W tym wypadku wspomniane wcześniej słowa mogłyby się w pewnej części potwierdzić. Z drugiej zaś strony, nie można kogoś osądzać, zanim się z nim nie spotka, nie posłucha i przekona, jaki jest naprawdę. Dlatego też postanowiłam poczekać i zanurzyć się całkowicie w słowach naszego pierwszego prelegenta…

_IGP6083 (Kopiowanie)

Pan Leszek Cichy rozpoczął wystąpienie od opowieści o Mt. Evereście. Początkowo mieliśmy możliwość obejrzenia krótkiego filmu z tamtej wyprawy i wysłuchania nagrania rozmowy telefonicznej z polską bazą, tuż po zdobyciu najwyższej góry świata w 1980 roku. Nie dość, że był to Mt. Everest, zima i najtrudniejsze warunki, jakie można sobie wyobrazić, to jeszcze sprzęt w tamtych czasach znacznie różnił się od tego, jaki mamy dzisiaj. A jednak, udało się! Pierwsze na świecie zimowe wejście na „Dach Świata” dokonane przez Polaków! Radość, ogromną radość i wzruszenie dało się słyszeć w głosach obu wspinaczy podczas nagrania. Filmowi towarzyszyły też piękne i imponujące zdjęcia, które ukazywały górę w całej okazałości i potędze. Kiedy Pan Leszek przemawiał i opowiadał o zdobywaniu Mt. Everestu, można było usłyszeć wiele ciekawych informacji dotyczących wypraw na szczyt, które jeszcze bardziej podkreślają, jak wielki to był sukces. Dopiero, gdy słyszy się te wszystkie dane, statystyki i informacje od samego „źródła”, zaczyna do słuchaczy docierać ogrom tego czynu. Niewątpliwie ciekawe i ważne jest to, że ogólnie do tej pory odbyło się ponad 6000 wejść na Everest. Dokonało tego ponad 5000 osób, bo niektórzy byli tam kilka razy. Są to jednak ogólne statystyki. Bo jeżeli chodzi o zimę, to oprócz Leszka Cichego i Krzysztofa Wielickiego, szczyt zdobyło do tej pory jedynie trzech Koreańczyków i dwóch Japończyków. To najlepiej pokazuje, jaka jest trudność we wspinaniu o tej porze roku. Pan Leszek podkreślił, jak trudne warunki panują zimą w Himalajach:

„? Latem, wiosną, czy jesienią w Himalajach jest dużo więcej śniegu, a w bazie, przy bezwietrznej pogodzie, temperatura wynosi ponad 20 stopni i można się opalać ? przyznaje pierwszy zimowy zdobywca Everestu ? zimą opadów śniegu jest mniej, a największą trudnością są bardzo silne wiatry i niższe temperatury. Nawet jeśli jest słońce, to nie powoduje ono, że robi się ciepło. W tej ujemnej temperaturze trzeba wytrzymać dwa miesiące. Bez przerw!”

Istotne jest także to, że tylko kilkunastu Polaków wspinało się do tej pory w Himalajach zimą. Jest to bardzo wąska grupa osób, biorąc pod uwagę ilu prób wejść dokonuje się co roku.

„- Trzeba uświadomić sobie, że to, co robimy zimą w Himalajach i Karakorum, to nawet coś więcej niż ekstremalne wspinanie. W Polsce jest 3-4 tysiące wspinaczy, zarejestrowanych w klubach. Część z nich chodzi tylko po Tatrach, a część jeździ w Alpy. Natomiast przez 40 lat naszej obecności w górach najwyższych, na co najmniej jednym szczycie ośmiotysięcznym było około 400 Polaków. I tylko kilkanaście osób z tej grupy wspinało się w Himalajach zimą. „

Wszyscy z zainteresowaniem słuchaliśmy jego opowieści i ciekawostek, które przytaczał. Liczby mówiły same za siebie i chyba wszyscy zdaliśmy sobie stuprocentowo sprawę, że stoi przed nami jeden z najbardziej zasłużonych polskich himalaistów. Śmiało mogę stwierdzić, że w moich oczach to bohater. Dla mnie jest to coś niewyobrażalnego, odległego, coś, co mogłoby mi się tylko przyśnić. Tym bardziej doceniam ten wysiłek i poświęcenie. Podczas dalszego wystąpienia Pana Leszka nie zabrakło kilku? kilkunastu…kilkudziesięciu przeróżnych, zabawnych anegdotek, które co raz, w ramach przerywników, raczył nam przytaczać. Szczerze? To była jedna z ciekawszych relacji podróżniczych na jakich byłam, a uczestniczyłam już w bardzo wielu, różnych spotkaniach. Przede wszystkim, forma wystąpienia była dla nas bardzo dużą i miłą niespodzianką. Człowiek, który tyle przeżył i doświadczył, opowiada o tym w tak ciepły, emocjonalny i zabawny sposób, że czeka się tylko na więcej.

_IGP6191 (Kopiowanie)

 

 

Dość interesującym wspomnieniem, które Pan Leszek przytoczył odnośnie zadawania pytań przez publiczność, aby nas zachęcić i ośmielić do dyskusji, była historia ze spotkania w krakowskim Klubie Dziennikarzy, tuż po powrocie z Mt. Everestu w 1980 r. Nie dziwne, że Leszek Cichy nadal bardzo dobrze to pamięta:

„- Mieliśmy spotkanie w Klubie Dziennikarza w Krakowie. Salka miała pomieścić 150 osób, ale obecnych było około 600. Rozmawiamy o wyprawie i nagle jeden z dziennikarzy z końca sali, którego ledwo widziałem, pyta: „Panie Leszku, czy Everest był najwyższym szczytem, na jakim pan był?”. Autentyk! To było najdziwniejsze pytanie, jakie w życiu usłyszałem. „

Chyba nie muszę mówić, że całą aulą śmialiśmy się przez dobre kilka minut. Po tej anegdocie już nic nie mogło nas zniechęcić do śmiałego zadawania pytań!

Jeżeli nurtuje Was pytanie, jak dowiedzieć się czy wspinaczka wysokogórska jest dla Was i czy Was to na prawdę fascynuje czy dacie radę ? wykonajcie mały test. Leszek Cichy radzi w nietypowy i ciekawy sposób:

„- Często młodzież pyta mnie: „proszę pana, czy ja będę mógł zostać alpinistą?”. Odpowiedź można znaleźć w prosty sposób. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, niech pojedzie do Zakopanego i wybierze się do Doliny Strążyskiej w miejsce, z którego wyrasta północna ściana Giewontu. Wyróżnić możemy tu trzy charakterystyczne typy reakcji.

Większość ludzi spojrzy w górę i powie: „to nie dla mnie, Krupówki są znacznie ładniejsze”. Wspinaczy z nich nie będzie. Druga część osób uzna, że jest stromo, ale można wejść szlakiem z drugiej strony. To będą turyści. Mają rację ? na Giewont da się wejść łatwiej. Ale część populacji, może 5%, przyjrzy się ścianie i zacznie kombinować: „jest trudno, ale gdyby tak wspiąć się z lewej strony, później skręcić w prawo, a następnie znów w lewo, to może będzie dało się wejść”. Ci ludzie będą się wspinać. „

Mniej więcej w tym momencie (no może jeszcze po kilku anegdotach, które przypomniały się Panu Leszkowi po drodze) zakończyła się opowieść o Mt. Evereście. Himalaista opowiedział jeszcze o wyprawie na Grenlandię, podczas której zdobył najwyższy szczyt Arktyki, Gunnbjorns Fjeld (3694 m). Pięcioosobowa wyprawa, w której uczestniczył także m.in. Marek Kamiński, odbyła się w czerwcu 2008 roku w Górach Watkinsa ? najwyższym paśmie górskim na Grenlandii. Leszek Cichy opowiedział nam o tej wyprawie, aby podkreślić różnorodność górskich wypraw. Góry Grenlandii to zupełnie inne góry niż te, w których zazwyczaj wspina się większość himalaistów. Wbrew pozorom, fakt, że są niższe, wcale nie ułatwia wspinaczki. Leszek Cichy mówi, że niekiedy są nawet trudniejsze, ze względu na warunki klimatyczne panujące na Grenlandii oraz pokrycie w całości lądolodem i grubym śniegiem. Stale utrzymujące się ujemne temperatury oraz silne i gwałtowne wiatry powodują, że wędrówka (w dodatku z bardzo ciężkim sprzętem) nie należy do łatwych.

Ostatnia opowieść Leszka Cichego dotyczyła wyprawy w znajdujące się na granicy Ugandy i Republiki Kongo ? Góry Ruwenzori (Księżycowe Góry), w trakcie której wszedł na Szczyt Małgorzaty (5109 m). Wyprawa górska, wspinaczka ? tak, ale znów zupełnie inna. Tym razem połączenie gorącego klimatu równikowego (położenie ok. 18 km od równika) oraz pozostałości lodowcowych na szczycie góry. Góry Ruwenzori leżą na terenie Park Narodowego Ruwenzori, który w 1994 roku został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Tereny te należą do jednych z bardziej specyficznych w Afryce ze względu na występowanie różnorodnej i bujnej tropikalnej roślinności, a z drugiej strony są to jedne z nielicznych miejsc pokrytych w najwyższych partiach lodem i śniegiem. Krajobraz zmienia się tu wraz z wysokością, z tego też względu wspinaczka była bardzo urozmaicona.

Myślę, że dla większości zgromadzonych na auli osób spotkanie z Panem Leszkiem Cichym mogło by trwać jeszcze dłużej i z chęcią posłuchalibyśmy o innych ekscytujących wyprawach z Korony Ziemi. Ale dostaliśmy zastrzyk pozytywnej energii i inspiracji, więc ochoczo czekaliśmy na drugiego gościa tego dnia, który już za chwilę miał rozpocząć swoje wystąpienie.

TOMASZ MALANOWSKI ? Promocja książki ?Na szczytach świata?

emilia plichta 1

Fot. Emilia Plichta

Drugim gościem pierwszego dnia OPOWIEŚCI Z GÓR był Tomasz Malanowski ? autor książki „Na szczytach świata”, będącej zapisem wywiadu-rzeki z najwybitniejszym polskim himalaistą XX wieku Jerzym Kukuczką. Dzięki spotkaniu z Panem Tomkiem mieliśmy okazję i przyjemność posłuchać wspomnień o Jerzym Kukuczce ? polskim alpiniście i himalaiście, uważanym za jednego z najwybitniejszych himalaistów XX wieku. Jako drugi człowiek na Ziemi zdobył Koronę Himalajów i Karakorum ? wszystkie 14 ośmiotysięczników (pierwszy był wspomniany już Reinhold Messner, któremu zajęło to szesnaście lat i cztery miesiące, Kukuczce niespełna osiem lat). Nazwisko polskiego himalaisty jest nam dobrze znane, również jego tragiczna śmierć na Lhotse w Nepalu w 1989 roku, ale czy znamy jego wielkie osiągnięcia i potrafimy wyjaśnić dlaczego był tak wybitny w tym, co robił? Przyznaje się, że nie do końca potrafiłam to zrobić. Dlatego też z chęcią chciałam wysłuchać opowieści Pana Tomka, który miał tę przyjemność znać osobiście wielkiego Jurka Kukuczkę.

Na początku spotkania obejrzeliśmy ujmujący film o polskim himalaiście autorstwa jego syna ? Wojtka Kukuczki. Prócz autentyczności i obiektywizmu, z jakim został przedstawiony Kukuczka oraz jego ostatnia wyprawa, ta na Lhotse, mogliśmy poczuć jak wielką i silną osobą był himalaista. Film ukazuje jego wielki hart ducha i wolę walki, determinację w realizacji celów. Kukuczka od dawna chciał zdobyć bardzo trudną i niebezpieczną południową ścianę Lhotse (8300 m n.p.m.). Wówczas niezdobyta południowa ściana stanowiła ważny cel w karierze każdego zawodowego wspinacza, a szczególnie Jerzego Kukuczki, który zmagał się przez długi czas z wątpliwościami i podjęciem decyzji o wyprawie (zwłaszcza, że nie tak dawno wcześniej w górach wysokich tragicznie zginęło kilku jego najbliższych kolegów). Wiedział, że stawka jest najwyższa. Wejdzie ? będzie numerem jeden światowego himalaizmu, będzie sławny i doceniony przez wszystkich za to, czego dokonał. Coś pójdzie nie tak, zdarzy się wypadek ? zginie. Himalaista postawił wszystko na jedną kartę i wyruszył na Lhotse.

Kukuczkę nurtowało okropnie poczucie nie docenienia jego osiągnięć przez wybitnych światowych himalaistów. Tomasz Malanowski wspomina, że w latach osiemdziesiątych w górach najwyższych trwał emocjonujący wyścig między Jerzym Kukuczką a Reinholdem Messnerem o to, kto zostanie pierwszym w historii zdobywcą Korony Himalajów i Karakorum.

Jako pierwszy dokonał tego Messner, który na czternasty ośmiotysięcznik wszedł w 1986 roku. Kukuczka dokonał tego w 1987 roku, jednak z wielu powodów jego wyczyn zasługuje na znacznie większe uznanie. Jak podkreśla Pan Malanowski:

„- Jurek z 14 ośmiotysięczników na 9 wszedł nowymi drogami, a 4 zdobył zimą. Messner, choć uprzedził go w skompletowaniu wszystkich 14 ośmiotysięczników, nie mógł się poszczycić takim wynikiem. Tak więc mimo, że Kukuczka był drugi, to jednocześnie był zdecydowanie lepszy. To numer jeden światowego himalaizmu!”

Uzupełniając te informacje, trzeba dodać, że w ciągu niespełna dwóch lat (21 stycznia 1985 r. ? 10 listopada 1986 r.) Kukuczka zdobył sześć ośmiotysięczników, z czego aż trzy po raz pierwszy zimą, na trzech kolejnych wytyczył nowe drogi (w tym niezwykle trudne na Nanga Parbat i K2). Niewątpliwie był prekursorem wspinaczki górskiej w Himalajach, ze względu na to, że wspinał się albo w ekstremalnie ciężkich warunkach zimą, albo nowymi trasami.

Tomasz Malanowski podkreślał dodatkowo różnicę między bogatym wówczas zachodem, a warunkami, z jakimi musiał mierzyć się Jerzy Kukuczka:

„- Warto też podkreślić dysproporcję sił i środków. Między wyprawami Messnera i Kukuczki była ogromna różnica w wyposażeniu. Dobry sprzęt wspinaczkowy, a więc profesjonalne liny, czekan i raki dla Polaka były jedynie marzeniem. Można je było kupić w sklepach zachodnich, ale kosztowały fortunę. Z tego powodu produkowało się je samodzielnie. „

Od około 1985 roku sytuacja Kukuczki nieco się zmieniła, kiedy zachodnie firmy zaczęły doceniać jego umiejętności i zaangażowanie i zaczęły go sponsorować. Sprzęt zaczął być porównywalny, z tym, jakim dysponował Messner, chociaż to wciąż nie było to samo. Jak mówi Pan Malanowski:

„- Dlatego trzeba z całą mocą podkreślić, że to, czego Jurek Kukuczka dokonywał w Himalajach, nie da się porównać z czymkolwiek innym – nie ma wątpliwości.”

emilia plichta 2

źródło: wikipedia.org

Właśnie ze względu na tę odwieczną rywalizację z Reinholdem Messnerem oraz własną ambicję i determinację w realizowaniu swoich celów, Jerzy Kukuczka wyruszył na Lhotse. Do końca wierzył w siebie i swoje możliwości. Wierzył, że mu się uda, wiedział, że cel jest tak blisko. Mimo, iż pragnął uznania i stania się numerem jeden, wewnętrznie wiedział, że robi to dla siebie, dla pozostania wiernym swoim przekonaniom. To było coś więcej niż „zdobycie góry”.

Jerzy Kukuczka zginął na wysokości 8300 metrów 24 października 1989 roku. Szczyt atakował wspólnie z Ryszardem Pawłowskim, jednak wspinał się pierwszy i tuż przed granią szczytową odpadł ze ściany. Lina nie wytrzymała obciążenia, pękła, a wspinacz spadł w dwukilometrową przepaść.

Film Wojtka Kukuczki ? syna himalaisty ? był wzruszający z dwóch powodów. Po pierwsze, oczywiście ze względu na tak tragiczną śmierć Jerzego Kukuczki, który będąc blisko celu, tak blisko spełnienia swojego największego marzenia, w jednej krótkiej chwili przegrał z górą, stając się legendą. Drugim powodem, który dotknął mnie osobiście był fakt, iż film był pracą dyplomową syna wielkiego himalaisty. Syna, który w tak obiektywny sposób, nie nasuwający odbiorcy żadnego zdania czy opinii, potrafi wyrazić podziw i uznanie dla dokonań swojego ojca. Jednak nie jest to tylko szacunek dla jego osiągnięć, jest to przede wszystkim szacunek do tego jakim był człowiekiem. To, że Wojtek Kukuczka zdecydował się stworzyć ten film jako pracę dyplomową podkreśla fakt, że Jerzy Kukuczka niewątpliwie był dla niego największym bohaterem. W tym momencie nie tylko dla niego. Jerzy Kukuczka stał się bohaterem i dla mnie, mam nadzieję, że i dla wszystkich zgromadzonych na sali słuchaczy.

Opowieści i wspomnienia Pana Tomka Malanowskiego wprowadziły nas w dość nostalgiczny i melancholijny nastrój, ale w pozytywnym znaczeniu tych słów. Myślę, że wszyscy poczuli dumę i radość, że to właśnie nasz rodak był tak wybitnym himalaistą.

ŚRODA, 12 MARCA 2014 r.

DARIUSZ ZAŁUSKI ? ” Opowieści z K2″

Drugi dzień OPOWIEŚCI Z GÓR rozpoczęło spotkanie z Dariuszem Załuskim ? polskim taternikiem, alpinistą i himalaistą, zdobywcą pięciu ośmiotysięczników, w tym K2 oraz (dwukrotnie) Mount Everest. Prócz tego Załuski ma na swoim koncie kilkanaście filmów dokumentujących wyprawy górskie, których bohaterami jest wiele czołowych polskich i zagranicznych himalaistów. Dariusz Załuski uczestniczył w kilkunastu polskich wyprawach w Himalaje i Karakorum, w tym w siedmiu zimowych. W 1997 r. zdobył Gaszerbrum II (8035 m n.p.m.), w 2000 r. ? Czo Oju (8201 m n.p.m.), w 2001 r. ? Lhotse(8516 m n.p.m.), w 2006 r. w ramach kilkunastoosobowej wyprawy Falvit Everest Expedition 2006 zdobył po raz pierwszy Mount Everest (po raz drugi dokonał tego m.in. wraz z synem Jerzego Kukuczki ? Wojtkiem, w 2012 roku), a w 2011 r. stanął na szczycie K2(8611 m n.p.m.).

 

emilia plichta 2

fot. Emilia Plichta

Podczas spotkania na OPOWIEŚCIACH Z GÓR 2014 himalaista opowiadał o swoich wyprawach na jeden z najwyższych ośmiotysięczników ? K2 (8611 m) i zdobyciu szczytu tej niezwykłej góry (jako dziewiąty Polak). Mówił też o zeszłorocznej ekspedycji na Sziszapangmę (8013 m).

Zdobycie K2 to wielka duma oraz niesamowity sukces w dorobku każdego himalaisty. Czemu właśnie K2? Uważany jest za najtrudniejszy ośmiotysięcznik do zdobycia. K2 jest tak niebezpieczny przede wszystkim dlatego, że trudności techniczne (wspinaczkowe) w drodze na wierzchołek znajdują się bardzo wysoko, w okolicy 8000 metrów n.p.m.. To jeden z dwóch ostatnich ośmiotysięczników, którego nie udało się zdobyć zimą. Z powodu wysokiego odsetka wypadków śmiertelnych nazywany bywa Góra Morderca. Do tej pory z polskich himalaistów szczyt zdobyli m.in.: Wanda Rutkiewicz (1986 r.), Jerzy Kukuczka (1986 r.), Krzysztof Wielicki (1996 r.), Piotr Pustelnik i Ryszard Pawłowski (1996 r.). 23 sierpnia 2011 do tego grona dołączył Dariusz Załuski.

W programie Polskiego Himalaizmu Zimowego na najbliższe lata planowane są wyprawy na K2, mające na celu przygotowanie do wejść zimowych na tę niebezpieczną górę.

ARKADIUSZ ZAJĄCZKOWSKI ? ?Mont Blanc ? szczyt marzeń?

 

emilia plichta 2

fot. Emilia Plichta

Drugą prelekcją było uczczenie pamięci Piotra Tomasika, członka Akademickiego Klubu Turystycznego, który zdobył najwyższy szczyt Europy ? Mont Blanc (4810 m n.p.m.). O Piotrze Tomasiku i jego dokonaniu opowiadał jego kolega Arkadiusz Zajączkowski ? członek Anarchistycznego Towarzystwa Górskiego oraz organizator kursu wspinaczkowego, w którym uczestniczył Piotr. Wyjechali wspólnie na obóz szkoleniowy w Alpy. Dwukrotnie próbowali zdobyć szczyt, aczkolwiek bez powodzenia. Organizator zarządził powrót do kraju, jednak Piotr się nie zgodził i na tym etapie się rozdzielili. Tomasik dołączył do obcej grupy, która wybierała się Mt. Blanc. Mimo przeciwności losu oraz trudnych warunków pogodowych młody chłopak nie poddał się i nie zrezygnował ze swojego marzenia ? zdobycia najwyższej góry Europy. Dzięki woli walki i głębokiej motywacji osiągnął sukces i wspiął się na sam szczyt. Udowodnił tym samym, że nie można się poddawać i trzeba próbować pokonywać swoje słabości.

Tak właśnie przebiegały dwa dni tegorocznych OPOWIEŚCI Z GÓR. Jeszcze raz żałuję, że nie miałam możliwości posłuchania kolejnych ciekawych opowieści podczas drugiego dnia. Ale stwierdzam szczerze, że na prawdę warto było przyjść na festiwal i uczestniczyć w tych spotkaniach. To był refleksyjny dzień. Dzień radości i śmiechu, ale też przemyśleń i nostalgii. Nauczyłam się, że góry to potężny żywioł. Himalaiści to wielcy ludzie, którzy zasługują na największy szacunek. Dokonania polskich alpinistów i himalaistów zasługują na naszą pamięć i uznanie. A przede wszystkim, uświadomiliśmy sobie, że góry dostarczają nam przeróżnych głębokich emocji. Od radości i triumfu, po smutek i tęsknotę, za tymi, którzy na zawsze w tych górach zostali. Właśnie po to, by poznawać te prawdziwe historie, warto uczestniczyć w wydarzeniach, które dają nam szansę na spotkania z ludźmi o wielkich doświadczeniach. Zapraszam Was już teraz serdecznie na następne OPOWIEŚCI Z GÓR w przyszłym roku. Ja na pewno się na nich pojawię :)

Autor: Katarzyna Kurak

Podróżnicza dusza z pasji i wykształcenia, o długiej liście marzeń do spełnienia. Obecnie na studiach magisterskich w warszawskiej SGH. Pisze z zamiłowania, a inspirują ją ludzie, historie, kultury, życie. Z nosem w reportażach i literaturze non-fiction. Zakochana we Włoszech - języku, kulturze, klimacie. Szczególne miejsce w jej sercu zajmują podróże po Kaukazie, Maroko czy Bałkanach. A wszystko to spisuje na swoim blogu - Travelsfool.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.