FB Twitter

Kukliński wiecznie żywy

| 0 komentarzy

Najnowsze dzieło Władysława Pasikowskiego stało się hitem. Film o Ryszardzie Kuklińskim, pułkowniku Ludowego Wojska a jednocześnie szpiegu CIA, obejrzało w miniony weekend ćwierć miliona widzów. Żaden z poprzednich filmów tego reżysera (nawet głośne ?Pokłosie?) nie cieszył się taką popularnością. Czy zasłużenie?

?Jack Strong? ? właśnie pod takim pseudonimem operacyjnym działał Kukliński w peerelowskim Sztabie Generalnym. Akcja filmu obejmuje koniec lat 60., sięgając ostatecznie do lat 90. minionego wieku. Historia została opowiedziana w formie retrospekcji. Głównego bohatera poznajemy podczas przesłuchania dotyczącego szpiegowskiej przeszłości. Jest on już starszym człowiekiem, z charakterystyczną brodą, która stała się później jego znakiem rozpoznawczym.

W postać ?Mewy? (również pod takim kryptonimem ? oprócz wspomnianego wyżej ? działał Kukliński) wcielił się Marcin Dorociński. To bohater wielowymiarowy. Z biegiem czasu i wydarzeń obserwujemy zmiany jego relacji z rodziną, poznajemy nastawienie do polskich władz i w końcu motywy działania, które doprowadziły do nawiązania współpracy z obcym wywiadem.

Mam mieszane uczucia kiedy przyglądam się obsadzie filmu. O ile postacie Hanny Kuklińskiej (granej przez Maję Ostaszewską), czy synów pułkownika (świetny Piotr Nerlewski i dobry Józef Pawłowski) zostały przedstawione bez zarzutu, o tyle tak dobrego zdania nie mam już o innych dramatis personae.

Sowieci zostali przedstawieni typowo ? generał Kulikow (Oleg Maslennikov) jako zamordysta z nadpobudliwością pięści, kagiebista Sasza (pochwały dla Dimitrija Bilova) jako postać budząca paniczny strach. I w końcu oficerowie Ludowej Armii Polskiej ? właśnie tej ostatniej grupie poświęcę osobny akapit.

Różnicę jakościową widać w samej fizjonomii. Z całym szacunkiem do dorobku aktorskiego Zbigniewa Zamachowskiego, czy Krzysztofa Globisza ? moim zdaniem polegli w tym filmie na całej linii. Oczekiwałem raczej postaci mocnych i silnych; typowych wojskowych z ikrą komunistów. Taki potencjał ma postać Putka (Mirosław Baka) ? to przeciwieństwo Kuklińskiego wśród oficerów Sztabu Generalnego. Na nieszczęście widza, scenarzysta stworzył karierowicza i lizusa, typowego ciamajdę, którego nikt nie lubi,.

Mimo ?braków kadrowych? Pasikowskiemu udało się z sukcesem pokazać opowiadaną historię. Napięcie jest dobrze budowane, a kolejne sceny zagęszczają atmosferę wokół głównego bohatera. Miałem obawy, że całość będzie miała wydźwięk patetyczny, który jest zmorą tego typu produkcji. Nic z tych rzeczy. Choć niektóre dialogi delikatnie ocierają się o wysokie tony, całość została podana bez górnolotnych wycieczek w stronę honoru i bohaterstwa. Jak na film o największym polskim szpiegu przystało.

Ze względu na to, że jest to film fabularny, mamy do czynienia z pewnymi skrótami myślowymi i różnorakimi uproszczeniami. Od razu pragnę Was uspokoić ? nie wpływają one na całościowy wydźwięk produkcji. Z drugiej strony z pewnością warto zapoznać się bliżej z historią pułkownika, gdyż pewne jej fragmenty zostały albo niedopowiedziane albo nieujęte w ograniczonym przecież czasowo dziele. Przykładowo ? wątek podróży jachtem do Holandii. W filmie wydarzenie to zostało przedstawione jako typowa wycieczka krajoznawcza. Rzeczywistość była inna. Kukliński stał na czele kilkuosobowego zespołu, który miał za zadanie zbierać dane o linii brzegowej państw Zachodu.

Podsumowując, po wyjściu z kina miałem mieszane uczucia. W najnowszym filmie Pasikowskiego są pewne niedociągnięcia, które napsuły mi krwi. Nie są to jednakże na tyle duże błędy, abym mógł powiedzieć, że jest to zły film. Wręcz przeciwnie ? ?Jack Strong? to dobra i udana produkcja, miejscami nawet bardzo. Porusza ważny temat i przedstawia skomplikowanego bohatera. Cieszy fakt, że przedstawia historię postaci, z której możemy być dumni. Pamiętajmy, że mimo udanej ucieczki do Stanów, ?Mewa? zapłacił wysoką cenę za swoją działalność. Jego dwóch synów zginęło w tajemniczych okolicznościach, które do dzisiaj nie zostały wyjaśnione.

Nie tak dawno obchodziliśmy 10. rocznicę śmierci pułkownika. Jego grób znajduje się w Warszawie na Powązkach Wojskowych. Zachęcam również do odwiedzenia Izby Pamięci Ryszarda Kuklińskiego, którą znajdziemy na tyłach archikatedry św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście, na ulicy Kanonii 20/22. Znajdziecie tam wiele ciekawych materiałów, w tym kopie dokumentów dotyczących pułkownika oraz planów sowieckiej inwazji na Europę Zachodnią. Jeżeli macie wolną chwilę ? warto się tam wybrać.

Przede wszystkim dzięki filmowi na nowo odżyła dyskusja oraz pamięć o jego bohaterze. Kiedy rozmawiałem z opiekunem Izby powiedział, że lepiej dla wszystkich byłoby, gdyby o Kuklińskim zaczęto uczyć w szkołach, aniżeli miałby dostać pośmiertny awans na stopień generalski.

Autor: Bartosz Ząbek

Student stosunków międzynarodowych, obecnie na trzecim roku i w trakcie licencjatu. Warszawski słoik ? pochodzi z Podkarpacia, jednakże nie ma wąsów i nie nazywa się Janusz. Od ponad roku próbuje swoich sił w fotografii, głównie reportażowej. Lubi sport (zwłaszcza siatkówkę oraz koszykówkę), a także mocną, rockową muzykę. W redakcji Sedna od czerwca 2013 roku.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.