FB Twitter

Trzeba po prostu chcieć – wywiad z Kamilem Noselem

| 0 komentarzy

Niedawno miałyśmy przyjemność przeprowadzenia rozmowy z Kamilem Noselem, który zajmuje się wkręcaniem na antenie Radia Zet. Bohaterami jego programu są i zwykli ludzie, i celebryci. Cała Polska śmieje się z rana (nawet w poniedziałek!) dzięki niemu i programowi Nosel kręci w Radiu ZET.

Jak rozpoczęła się twoja przygoda z radiem?

Byłem bardzo ambitnym studentem i już na pierwszym roku zaliczyłem wszystkie staże i praktyki, które był przewidziane. W pół roku zrobiłem to, co było przewidziane na trzy lata.

Znany jesteś z programu Nosel kręci? na zlecenie w Radiu ZET. Jak dostałeś tam pracę?


Wcześniej pracowałem w Radiu Złote Przeboje, i gdy już wiedziałem, że będę musiał się pożegnać z tą stacją, to postanowiłem rzucić dziennikarstwo radiowe. Poszedłem do agencji pijarowej i złożyłem swoją cefałkę
1. Już na spotkaniu w sprawie pracy spytano mnie, dlaczego szukam pracy właśnie tu, a nie w radiu. Powiedziałem, że mam dość radia, że chyba wszystko zrobiłem i czas na zmiany. W odpowiedzi usłyszałem, że powinienem spróbować uśmiechnąć się do Radia ZET, ale z jakimś fajnym pomysłem.

I jaki to był pomysł?

Całą akcję rozpisałem sobie na kilka tygodni. Najpierw przeszedłem się na ulicę Żurawią, żeby sprawdzić czy są tam billboardy. Chciałem kupić sobie na nich miejsce i umieścić cefałkę. Ale się okazało, że ulica ta jest trochę oddalona od billboardów, więc wpadłem na inny pomysł. Zakupiłem dwadzieścia czerwonych koszulek z nadrukiem ?Ktoś Nowy w Radiu ZET?, gdzie ?K? i ?N? sugerowały moje imię i nazwisko. Wykoncypowałem sobie, że koszulki dostarczę w środę, ponieważ w poniedziałek wszyscy mają dużo pracy, a w piątek żyją już weekendem i nie wkręcą się w zabawę. Każda koszulka była z naklejką odsyłającą do facebook?a. No i czekałem, aż coś ruszy na facebook?u.

I ruszyło? Kto napisał pierwszy?

Jasne! Marcin Wojciechowski napisał jako pierwszy, że dziękuje za koszulkę, ale jest ona troszkę za mała i zapytał o co w ogóle chodzi z tą akcją. Odpisałem, żeby był cierpliwy, i że niebawem wszystko się wyjaśni. No i tak minął tydzień. Ludzie nie angażowali się zbytnio w moją akcję. Postanowiłem się przypomnieć i kupiłem dziesięć ?empetrójek?. Podzieliłem je na te same dwadzieścia osób, które wcześniej dostały koszulki. Dziesięć osób otrzymało ?empetrójkę? i kabel zasilający, a drugie dziesięć otrzymało słuchawki i kartę pamięci, na której była sonda uliczna na temat tego, jaki powinien być ktoś nowy w Radiu ZET. Ludzie mi mówili, że powinien być kreatywny, łysy, zwariowany? W ten sposób chciałem podpowiedzieć o kogo chodzi. Każda osoba, która dostała ode mnie przesyłkę, dostała również instrukcję obsługi ? ?w celu skompletowania sprzętu należy skontaktować się z osobą??. I na przykład Monika Olejnik musiała pójść do Marka Starybrata, żeby złożyć ?empetrójkę? i odsłuchać nagranie. Oczywiście wszędzie były odnośniki do facebook?a.

Czy wtedy już coś ruszyło?

No właśnie nie. W ogóle ludzie nie angażowali się w to. W trzecim tygodniu napisałem e-maila do Rafała Olejniczaka z informacją, że ktoś nowy w Radiu ZET to po prostu Kamil Nosel, i że chcę się wprosić na rozmowę o pracy mediach i rozrywce w radiu. Po czym dostałem odpowiedź, że urzekła ich moja siła rażenia i zostałem umówiony na spotkanie. Na spotkanie przygotowałem prezentację, która składała się z czterech slajdów. Na pytanie jaki mam pomysł na siebie odpowiedziałem, że chcę robić w konia celebrytów. Nagrałem demo z Anią Muchą no i udało się.

A co z facebookiem? Dlaczego ludzie nie lajkowali i w ogóle w to się nie angażowali?

Ludzie bali się, że to wódka Smirnoff robi sobie z nich żarty. Koszulki były czerwone, ?emetrójki? też i tak im się to skojarzyło.

W pracy często podszywasz się pod kobietę. Jak to robisz? Ćwiczysz to jakoś?

Odpalam mikrofon i już w głowie muszę sobie zafiksować, że mam być babką. Muszę uważać jak mówię ?zrobiłam?, ?zrobiłem?, ?poszłam?, ?wyszłam?. Muszę się tak pilnować, aby się nie wysypać.

Idziesz na żywioł czy układasz sobie wcześniej rozmowę?

Wcześniej sobie wymyślam absurd, który chcę wcisnąć i zakładam sobie ogólny zarys, w którym momencie ta osoba może mnie zażyć. Plan jest taki: kim chce być, co chcę durnego wyciągnąć z tej osoby i jaka ma być końcówka.

A co cię inspiruje?

Życie. Teraz rosyjscy meteorolodzy stwierdzili, że będzie zima stulecia i ja dośpiewałem już do tego historyjkę. Będziemy zwiększać temperaturę grzania i będzie w domu 38°C. Temperatura musi być taka wysoka, bo inaczej rury popękają. Kobieta powiedziała, że nie chce mieć sauny w domu, więc zakręci kaloryfer, na co ja jej odpowiedziałem, że nie będzie mogła, bo będą założone banderole, ale że może zbić sobie temperaturę dokładając dwa żeberka. I czekałem na reakcję? Kobieta wzięła wszystko na klatę.

Jak to robisz, że  wytrzymujesz na antenie? Podczas takiej rozmowy nieraz można wybuchnąć śmiechem?

Nie mogę się śmiać, muszę być zawsze o krok przed nimi. Dopiero w montażu się śmieję. Niekiedy sobie zapiszę jakieś złote myśli, np. kwantaranta czy SPPPE, czyli Sprawdzenie Powonienia Pracowników Placówek Edukacyjnych. Im dłuższe słowo i im durniejsze, tym to łatwiej wychodzi później na antenie. Jeszcze, jak powiem to szybko, to brzmi to jeszcze wiarygodniej. Nie mogę dać czasu na myślenie, bo inaczej ich stracę.

Jak ludzie zazwyczaj reagują na ?wkręcenie??

Kiedyś miałem problem z Piotrem Adamczykiem i numer nie poleciał na antenie. Generalnie jest bardzo mało osób jest negatywnie nastawionych. Ogólnie jest bardzo, bardzo wielki pozytyw.

Kogo łatwiej wkręcić ? celebrytę czy ?zwykłego? człowieka?

Do pewnego momentu bardzo łatwo było wkręcić celebrytę – do czasu, kiedy plotkarskie strony nie chwytały tych wkrętów, to znaczy nie zainteresowały się tym. Jak się zainteresowały, to byłem spalony wśród celebrytów, bo zaczęli kojarzyć.

A najdłużej ile razy kogoś wkręcałeś? Próbujesz czasem tak do skutku?

Tak było z Kubą Wojewódzkim. Próbowałem i dopiero za 4 razem wyszło.

Nie dał się podejść? Nie chciał rozmawiać?

Za pierwszym razem wyczuł, że coś jest na rzeczy. Chwilę się ze mną pobawił i rzucił słuchawką. To było dla mnie w ogóle nieatrakcyjne na antenę. Za drugim razem, jak usłyszał, jak się przedstawiłem, to rzucił słuchawką. Za trzecim razem podobnie, a za czwartym chyba go złapałem w takiej sytuacji, że mógł po prostu rozmawiać i wkręcił się w tę zabawę. Bez żadnych pretensji.

Na stronie Radia Zet w notce o tobie jest napisane, że w radiu jesteś zakochany od dziecka. Jakie to uczucie, jak marzenia z dzieciństwa się spełniają? Co trzeba robić od małego, żeby znaleźć się w takim miejscu jak ty?

Trzeba chcieć. Ja tak naprawdę miałem być sprzedawcą. Uwielbiałem bawić się w to za dzieciaka. Później coś mi się poprzestawiało, i gdy moi rodzice dali mi swoje radio z pokoju, stare radio Unitra, i jak pierwszy raz wyszukałem kilku stacji radiowych, to stwierdziłem, że to jest świetne, że oni tak mówią do mnie, że wiedzą, jak mówić. W ogóle zasypiałem przy radiu. Tak się zafiksowałam na radio, tak chciałem mieć dużo stacji radiowych w mojej Nitrze, że zrobiłem sobie antenę, która była podłączona z szyną na firanki ? żeby znaleźć jak najwięcej stacji. Ja mieszkałem w Chocianowie (tj. 40 km od Legnicy), więc Radio El Legnica, potem Radio Plus, Muzyczna Elka odbierałem. Ale zrobiłem sobie taką dużą antenę, że udało mi się odebrać Radio RMF FM z Poznania. A Wielkopolska i Dolny Śląsk to jest trochę daleko. Później, jak zaczęły się tworzyć kolejne stacje to wpadło mi Muzyczne Radio, w którym się zakochałem. Byłem też nakręcony na radio w Legnicy, gdzie wysyłałem gazetki szkolne prowadzącemu niedzielne audycje.

W ogóle byłem dziwnym dzieckiem: jak się angażowałem w jakiś jeden projekt, to wszystko inne odpuszczałem. Jak w podstawówce byłem redaktorem gazetki, tak w szkole średniej też postanowiłem to robić. Nie udało mi się odpalić radia w szkole, ponieważ uczniowie z technikum opanowali radiowęzeł. Olałem naukę, bo chciałem być najlepszym redaktorem w gazecie szkolnej. Moi rodzice powiedzieli mi tak: Słuchaj, zdasz maturę, to pójdziesz na takie studia, jakie tylko chcesz. Wiedziałem, że chcę iść na dziennikarstwo, więc zrobiłem wszystko, żeby zdać tę maturę.

Czy dziennikarstwo to był dobry wybór? Czy teraz wybrałbyś coś innego?

Wybrałbym dziennikarstwo. Zupełnie inaczej nauka odbywa się w podstawówce, w szkole średniej, niż na studiach. To jest najlepszy moment w życiu, najlepsze przeżycie. Ja bardzo chciałem iść na ten kierunek. Prawdopodobnie nienawidzili mnie moi koledzy ze studiów, bo jak jeden z wykładowców, Leszek Budrewicz (miał z nami zajęcia z pracowni prasowej) mówił: Dzisiaj puszczę Państwa trochę wcześniej do domu, to ja nie mogłem mu nie zadać pytania. Tak mnie potrafił oczarować tym, jak opowiada. Jak on odpowiadał na jedno, to mi się rodziło w głowie kolejne i przez to przedłużałem zajęcia.

Co jest najtrudniejsze w twojej pracy?

To, żeby nie powtórzyć pomysłu, który już był. Mam trochę zleceń i czytanie pomiędzy wierszami w tych zleceniach też jest trudne. Na przykład pamiętne zlecenie: napisała pewna pani, że jej szwagier uprawia pole, jest bardzo zaangażowany. Od momentu wprowadzenia ustawy o segregacji śmieci, bardzo pilnie je segreguje i jest bardzo wkurzony tym, że inni tego nie robią, więc zaproponowała wkręcić mu coś związanego z segregacją śmieci. I który element tego zlecenia najbardziej mnie zainspirował? Pole. I dzwonię do tego pana, mówię mu, że satelita jest nad jego polem, żeby wziął coś białego, bo satelita zrobi mu pomiar pola. Człowiek wyskoczył na to pole i machał tą białą szmatką. Ja mu co chwilę mówiłem, że satelita jest coraz bliżej, żeby dobiegł do następnego punktu.

Z takich ciekawszych historii zapadła nam też ta związana z badaniem dentystycznym przez telefon.

Tak, to był dobry odcinek. Męczyłem się nad nim dobre dwa tygodnie. Szukałem osoby, która wsadzi słuchawkę (tą część, która się mówi) do ust, po to żeby mi trochę pogadała, pomamrotała, bo świetnie to działa na wyobraźnię (a radio to teatr wyobraźni). Chciałem przekonać ludzi, że ona naprawdę ma ten telefon w buzi.

Skąd masz numery telefonów? Masz jakąś bazę numerów do celebrytów?

Dostałem część od swoich znajomych. Niekiedy znajomi niektórych celebrytów sami je podsyłają, po tym jak rzeczywiście stwierdzili i zaufali, że ja nic im złego nie robię.

Dostałeś niedawno nagrodę Radiofon. Jak się z tym czujesz?

To jest bardzo młoda nagroda, więc jeszcze nie mogę nic o niej powiedzieć. Będę chodził dumny jak paw, jak moi szefowie powiedzą: Dobra robota!

Jakie umiejętności powinien posiadać nasz czytelnik, który chciałby zostać radiowcem?

Charyzma, otwartość na ludzi. Radiowcem może być każdy. Każdy, kto to poczuje. Każdy, kto ma coś do powiedzenia. Każdy, kto przede wszystkim chce, bo nie może być tak, że mama mi kazała, to pójdę do radia pracować. Trzeba mieć dobry pomysł na siebie i dobrze to wykorzystać.

Jakbyś odpowiedział na pytanie (na podstawie wszystkich swoich audycji i doświadczeń): czy my Polacy jesteśmy narodem z poczuciem humoru, czy jednak nie?

Nie jesteśmy narodem z poczuciem humoru w poniedziałki. W poniedziałki najtrudniej mi się wkręca, w środę za to jest odwrotnie ?.

1 cefałka ? CV

Rozmawiały:

Katarzyna Głowacka

Martyna Pawul

Autor: Katarzyna Głowacka

studentka ochrony środowiska (I rok studiów magisterskich) na Uniwersytecie Warszawskim

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.