FB Twitter

Niezaprzeczalny urok ?Idy? – recenzja

| 0 komentarzy

?Ida? intryguje. Wszystko zaczęło się już w te wakacjeod wyróżnień na festiwalu w Gdyni po liczne wywiady Agaty Trzebuchowskiej – odtwórczyni głównej roli. Jej przeszywające ?tak? miało wstrząsnąć moim umysłem i już na zawsze pozostać w pamięci.

Magnetyzujące spojrzenie młodej aktorki miało zawładnąć moimi zmysłami, a piorunujący talent zachwycić. Trzebuchowska umiejętnie stworzyła postać cichej, zamkniętej w sobie przyszłej zakonnicy. Doskonale oddała charakter bohaterki pozostawiając wokół niej aurę tajemniczości. Jej ?tak? nie przekonało mnie jednak do zaprzedania swojej duszy. Tę oddałam tegorocznejzdobywczyni Złotego Lwa ? Agacie Kuleszy. Narzekającym na stan polskiej kinematografii przedstawiam tę Panią. Doskonałą w każdej roli. Aktorka zagrała kobietę bezwzględną ? sędzię znaną pod pseudonimem ?Krwawa Wanda?, która jednocześnie ukazuje swoje ludzkie oblicze.

Przechodząc jednak do samej fabuły: ?Ida? należy do filmów mierzących się z trudnym tematem historii polskich Żydów. Młoda zakonnica nim otrzyma święcenia zostaje przekonana do odwiedzenia swojej ciotki. Dzięki tej wizycie dowiaduje się, że jest Żydówką. Przy pomocy krewnej chce poznać prawdę o śmierci swoich rodziców. Nie będzie to łatwe zadanie zarówno ze względu na trudności w jej odnalezieniu, jak i ciężar, który za sobą niesie.

ded41f41e1b33c3d07d5091fb28dacab

O takich sprawach trzeba dyskutować. Nie rozumiem kontrowersji wokół tego filmu. W końcu w dzisiejszych czasach nikt nie powinien zaprzeczać temu, że Polacy nie tylko ratowali, ale również mordowali Żydów. Cieszę się, że na ten temat powstał już kolejny film. Moim zdaniem jest lepszy od ?Pokłosia?, a nawet od ?W ciemności?. Wspomniane filmy wyróżniały się sporą dawką patosu, podczas gdy ?Ida? od niego stroni. Jest historią o poszukiwaniach, wskazuje winnych, którzy nie odrażają aż tak dosadnie. Film jest subtelny i pasjonujący, a przede wszystkim pięknie nakręcony. Kadry przypominają filmy z dawnych lat, kiedy polskie kino przeżywało czasy swojej świetności. Doskonale dobrana została również muzyka oddająca klimat lat sześćdziesiątych. Może jest to dosyć naiwne odwzorowanie, mam jednak wrażenie, że nawet w małej miejscowości w czasie PRL-u młodzi ludzie mogli słuchać Coltrane?a. W czasie oglądania filmu zwróciłam uwagę na wspaniałą dykcję aktorów. Poprawne mówienie można nazwać detalem. Jednak nie w polskim kinie. Od kilku lat w filmach budowano ?realizm? postaci poprzez upodabnianie ich sposobu mówienia do języka używanego na co dzień. Wiele kwestii, bełkotanych pod nosem, umykało moim uszom. To jeden z powodów, dla którego nie mogę przebrnąć przez docenione niedawno przez krytyków ?Nieulotne?. Z kolei w ?Idzie? kwestie wypowiadane są doskonale. Mogłam zrozumieć każdy dialog, każde słowo. To niezwykle cenna umiejętność, o której zdawało mi się, że aktorzy i reżyserzy już zapomnieli.

Dając się ponieść emocjom, zapomniałam o swoich mieszanych uczuciach. Czyżbym przekonała się do ?Idy?? Mimo pozytywnych słów, nie chcę jednak zapomnieć o tym, że czegoś brakowało mi w tym filmie. Może wy odnajdziecie w nim to, o czym mówię. Albo wręcz przeciwnie ? dacie się zaczarować subtelnemu urokowi ?Idy?.

Autor: Maria Dybcio

Studentka stosowanych nauk społecznych, ?prawie? absolwentka studiów wschodnich. Wielbicielka literatury faktu i Polskiej Szkoły Filmowej. Zafascynowana Kaukazem i Bałkanami. Zakochana we wszystkim, co warszawskie. Dla SEDNA odkrywa nieznane zakątki Warszawy i śledzi aktualne festiwale filmowe.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.