FB Twitter

Pod siatką. Rozmowa z Maćkiem Olenderkiem

| 0 komentarzy

Rozpoczynamy nowy cykl w rubryce sportowej. Do pierwszej rozmowy zaprosiliśmy sportowca młodej generacji. O swoich początkach w sporcie, łączeniu życia sportowego ze studenckim i o polskim systemie szkolenia siatkarskiego opowiedział nam Maciej Olenderek, siatkarz warszawskiej Politechniki i student SGGW.

Maciej Wir-Konas: Obecnie jesteś siatkarzem warszawskiej Politechniki, ale najpierw chciałbym cię zapytać o początki twojej długoletniej siatkarskiej przygody. Dlaczego zdecydowałeś się akurat na siatkówkę?

Maciej Olenderek: To jest chyba najtrudniejsze pytanie. Trzeba by długo o tym opowiadać. Wszystko zaczęło się w Międzyborowie, mojej małej rodzinnej miejscowości. Mój tata był trenerem siatkówki i trenował chłopców o cztery lata starszych ode mnie, a ja jako mały kajtek , mały ?barbakan?, chodziłem tam i z nudów zacząłem odbijać piłkę.

M. W-K: Bardzo ciekawe początki. Opowiedz proszę, w którym momencie stwierdziłeś, że ta siatkarska przygoda może zamienić się w Twój pierwszy poważny zawód?

M.O: Faktycznie ciężkie te pytania. Kiedy to stwierdziłem? Wydaje mi się, że od zawsze marzyliśmy o tym, żeby zagrać przy licznej publiczności i w dużych halach, o ważne cele.

M.W-K: Jaki był przełomowy moment w twojej siatkarskiej karierze, kiedy stwierdziłeś, że będziesz wiązał z tym swoją przyszłość?

M.O: Tak na poważnie to chyba wszystko było już pod koniec kariery juniorskiej, gdzieś właśnie w okolicach juniora, czyli mniej więcej w drugiej,trzeciej liceum, kiedy pojawiły się pierwsze słuchy o tym, że można trafić do zespołu w Plus Lidze i zająć się tym profesjonalnie.

M.W-K: Wiem też, że grałeś z sukcesami w warszawskim Metrze i chciałbym cię zapytać o te lata. Co cię skłoniło do spróbowania swoich sił w tym klubie, który uchodzi za kuźnię młodych talentów siatkarskich? Nie była to chyba łatwa decyzja?

M.O: Na pewno nie. Wszystko zaczęło się kiedy mój tata przejął sekcje siatkarską rocznika?92. Było to w piątej klasie szkoły podstawowej. Niestety w tym samym czasie powstała też sekcja piłki nożnej, do której odeszła połowa drużyny. Wtedy mój brat Piotr wpadł na pomysł, by spróbować swoich sił w Warszawie. Wybrałem akurat Metro, ponieważ graliśmy kilka razy ze starszym rocznikiem Metra w Międzyborowie, gdzie występowali tacy siatkarze jak Krzysiek Wierzbowski czy Andrzej Wrona.

M.W-K: Miałeś okazję grać też w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale, jak oceniasz cały system szkolenia młodzieży siatkarskiej z perspektywy uczestnika całego cyklu?

M.O: Myślę, że system szkolenia jest bardzo dobry, a siatkarze którzy decydują się na naukę w Szkole Mistrzostwa Sportowego dużo na tym zyskują. Oczywiście, jest to indywidualny wybór każdego siatkarza, na przykład w moim przypadku trudno było pogodzić grę w Politechnice, Młodej Lidze i w Metrze, dlatego Spała wydawała się być idealnym rozwiązaniem w tamtym okresie. Tym bardziej, że był to wtedy pierwszoligowy zespół dający dobrą drogę rozwoju.

M.W-K: Przejdźmy do seniorskiej siatkówki. Jestem ciekawy, jak to jest grać i trenować w jednym zespole z Marcinem Nowakiem, czyli legendą polskiej siatkówki?

M.O: Gramy już razem trzeci rok. Jest to bardzo dobry człowiek. Wcześniej oglądałem go tylko w telewizji . Kiedy on był w reprezentacji Polski, ja grałem w siatkówkę na trzepaku. Niesamowite, przecież on gra dłużej w polskiej lidze, niż ja mam lat. Bardzo dużo można się od niego nauczyć i zawsze służy pomocą nie tylko siatkarską, ale i mentalną.

M.W-K: Jak ci się współpracuje z trenerem Bednarukiem , który jeszcze do niedawna osiągał duże sukcesy jako rozgrywający w Trentino Volley czy w Jastrzębskim Węglu?

M.O: Trener Bednaruk jest naprawdę znakomitym fachowcem i widać, że ma serce do tego co robi. Oddaje temu zawodowi bardzo dużo pasji i kawał swojego życia. Chciałbym, żeby każdy mój następny trener był równie dobry, jak trener Bednaruk.

M.W-K: Który z trenerów miał największy wpływ na twoją siatkarską karierę?

M.O: Nie można powiedzieć, że któryś miał największy wpływ, bo każdy z nich wniósł bardzo dużo. Począwszy od mojego taty, który pokazał mi co to jest piłka, i że jest okrągła, poprzez trenera Andrzeja Wrotka, uczącego mnie techniki odbijania, sprawnego przemieszczania się po boisku, aż po trenerów Srokę i Szczuckiego, którzy pokazali mi wyższy poziom siatkówki juniorskiej. Następnym trenerem był Radosław Panas, który mnie zauważył i zaproponował dalszy rozwój w Politechnice Warszawskiej. A ostatnio trenuje już pod okiem wspomnianego trenera Bednaruka.

M.W-K: Kontynuując wątek trenerów, muszę nawiązać do obecnej sytuacji naszej seniorskiej reprezentacji. Co twoim zdaniem powinien zrobić PZPS: pozostawić czy zwolnić trenera Anastasiego na rok przed Mistrzostwami Świata w Polsce?

M.O: Moim zdaniem PZPS powinien zostawić trenera Anastasiego. Wcześniej wygrywał, co świadczy o tym, że umie skompletować zespół i przygotować go do wygrywania . W tym roku mu nie wyszło, ale taki jest sport. Raz się udaje, raz nie. Trener Anastasi zna tych siatkarzy i ma wizję zespołu, więc jego odwołanie, jak dla mnie, nie ma sensu.

M.W-K: Mam pytanie a propos reprezentacji. Czy w trakcie codziennego ciężkiego treningu myślisz podświadomie o otrzymaniu powołania do seniorskiej reprezentacji? W ostatnich latach nie możemy narzekać w Polsce na brak dobrych libero, ale może kolejne Igrzyska Olimpijskie będą twoją szansą?

M.O: Na pewno trzeba mieć w życiu jakieś cele i do nich dążyć, ale co się wydarzy, to zobaczymy. W juniorskiej siatkówce też traktowałem to w kategoriach marzeń, jednak po pewnym czasie udało się dostać do reprezentacji Polski. Bardzo bym sobie tego życzył w przyszłości, ale zobaczymy co życie przyniesie.

M.W-K: Jak ci się udaje na co dzień godzić grę w profesjonalnym zespole siatkarskim ze studiowaniem w warszawskiej SGGW?

M.O: Wiem, że zawód jest bardzo ważny, a kariera siatkarza nie trwa wiecznie, dlatego staram się, jak mogę. Czasem muszę zrezygnować z zajęć na uczelni lub opuścić trening, ale zazwyczaj próbuje to jakoś pogodzić. Zobaczymy jaki to przyniesie efekt.

M.W-K: Jak wygląda twój przeciętny dzień w tygodniu? Musisz być chyba bardzo zapracowany?

M.O: Każda minuta w życiu zawodowego sportowca jest ważna. Nie tylko ma znaczenie to, co robimy na hali i na siłowni, ale również długość odpoczynku i sposób regeneracji połączone z odpowiednim doborem pożywienia są bardzo istotne. Mój dzień zazwyczaj zaczyna się o 7 rano i po 2 godzinach zajęć na uczelni zmierzam na pierwszy trening tego dnia. Najczęściej jest to trening przyjęcia i zajęcia na siłowni. Potem pędzę od razu na uczelnię, ale na 16.30 muszę już być z powrotem gotowy do treningu. Wszystko kończy się około 19 i wtedy nareszcie jest czas na regenerację i na ewentualne spędzenie wolnego czasu w bardziej kreatywny sposób.

M.W-K: Jestem ciekawy, czy gdybyś mógł cofnąć czas, to wybrałbyś raz jeszcze siatkówkę?

M.O: Na pewno tak. Z siatkówką jestem już związany wiele lat i przez ten czas mogłem się dużo nauczyć. Mam na myśli nie tylko naukę odbijania piłki, ale również zachowań w życiu. Nie wyobrażam sobie życia bez siatkówki i nie wiem, co bym robił, gdybym się na nią nie zdecydował.

M.W-K: Kończąc naszą rozmowę, chciałbym cię prosić o radę dla młodych sportowców, którzy marzą o sportowej karierze.

M.O: W takich chwilach zawsze powtarzam: praca, praca, praca. Naprawdę trzeba ciężko pracować, żeby coś osiągnąć w życiu. Nie można bazować tylko na samym talencie, bo to po prostu nie wystarczy.

M.W-K: I niech te słowa będą podsumowaniem naszej rozmowy. Dziękuje Maćku, że zgodziłeś się odpowiedzieć na moje pytania i życzę powodzenia w dalszej karierze siatkarskiej.

M.O: Ja również dziękuję bardzo za wywiad.

Rozmawiał: Maciej Wir-Konas

Autor: Maciej Wir-Konas

Na co dzień student studiów magisterskich na warszawskiej SGH, a po godzinach zapalony tenisista i narciarz. W Europie poznał już wiele narciarskich spotów. Wielbiciel kultury i języka włoskiego. Jedną z jego pasji są podróże, które uwielbia skrzętnie planować. Za to na miejscu dogaduje się z mapą jak nikt inny. Pisze głównie o sporcie, ale i o przedsiębiorczości.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczone są *.